<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924</id><updated>2012-02-16T13:28:06.208+01:00</updated><category term='polska'/><category term='historyczna'/><category term='dziewiętnasty wiek'/><category term='fantastyka'/><category term='inne'/><category term='współczesna'/><category term='filmy'/><category term='kryminał'/><category term='o Japonii'/><category term='non-fiction'/><category term='klasyka'/><title type='text'>Pamiętniki literackie</title><subtitle type='html'>Recenzje, opisy i dyskusje o książkach.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>51</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-4071350128554877645</id><published>2011-01-23T11:22:00.000+01:00</published><updated>2011-01-23T11:22:10.222+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziewiętnasty wiek'/><title type='text'>Zagadka Dickensa, MATTHEW PEARL</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historyczny thriller? Literacki kryminał?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TSdF54ekHjI/AAAAAAAAAPU/0GlTPUBPYxY/s1600/zagadka-dickensa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TSdF54ekHjI/AAAAAAAAAPU/0GlTPUBPYxY/s320/zagadka-dickensa.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan James Osgood jest młodym bostońskim wydawcą, który opiekował się Charlesem Dickensem, kiedy ten dokonywał swego ostatniego, jak się później okazało, objazdu po Stanach Zjednoczonych. Wielki angielski pisarz umiera w 1870 r., nie dokończywszy swojej najnowszej powieści, kryminału pt. &lt;i&gt;Tajemnica Edwarda Drooda&lt;/i&gt;. Pan Osgood, razem ze swoją asystentką Rebecką, wyrusza do Starego Świata, by zbadać, czy Dickens nie zostawił przypadkiem jakiś wskazówek co do zakończenia książki. Ich poczynania sabotować będzie pewna osoba, żywo zainteresowana pogrzebaniem &lt;i&gt;Tajemnicy&lt;/i&gt; po wsze czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jest to drugie już moje spotkanie z Mattew Pearlem, po &lt;i&gt;Klubie Dantego&lt;/i&gt;, którego czytałam dość dawno temu. Z tego co pamiętam, &lt;i&gt;Dante&lt;/i&gt; podobał mi się bardziej, a raczej wywarł na mnie większe wrażenie. Z &lt;i&gt;Zagadką Dickensa&lt;/i&gt; jest ten problem, że chociaż czytało mi się ją bardzo miło, to po kilku tygodniach trudno mi sobie cokolwiek z niej przypomnieć. To znaczy, oczywiście, szczegóły intrygi wracają, kiedy się dłużej nad tym zastanowię, ale nie pamiętam jakiś szczególnych uczuć, które by mnie podczas czytania ogarniały. Ot, wciągająca książka i nic więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno należy docenić wiedzę autora i drobiazgowość w odwzorowaniu zarówno amerykańskiej, jak i angielskiej rzeczywistości. Akcja książki zaczyna się co prawda już po śmierci Dickensa, ale dzięki (przy)długim retrospekcjom, poznajemy dobrze pisarza, z jego zwyczajami i poglądami. Fabuła podzielona jest na trzy wątki - pierwszy to James Osgood i jego walka z nieuchwytnym przeciwnikiem o - z braku lepszego wyrażenia - &lt;i&gt;prawdę literacką&lt;/i&gt;. Drugi to próba schwytania przemytników opium, jakiej podejmuje się syn Dickensa, służący w Indiach. Trzeci to wspomniane retrospekcje, pisane z punktu widzenia ochroniarza Dickensa, które pod koniec książki zazębiają się z pierwszym wątkiem i stanowią podstawę do wyjaśnienia zagadki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Indyjski wątek był moim zdaniem zupełnie niepotrzebny, choć być może oddawał w jakimś stopniu prawdę o tamtych czasach, kiedy to surowo karano przemytników opium, bo tylko Korona Brytyjska miała prawo do eksportu tego narkotyku. Główny wątek zaczyna się robić ciekawy pod koniec, gdy nad bohaterami zawisa prawdziwe niebezpieczeństwo. Przez pół książki jednakże miałam wrażenie zupełnego braku napięcia. Faktem bowiem jest, że Dickens zaczął pisać &lt;i&gt;Tajemnicę Edwarda Drooda&lt;/i&gt; i faktem jest, że zakończenia do tej pory nie poznano. Z tej perspektywy wysiłki bostońskiego wydawcy wydają się z góry skazane na niepowodzenie, a skoro tak - to po co o nich czytać? Moja cierpliwość została jednak nagrodzona, bo pod koniec wiele rzeczy się wyjaśnia, a i nieobecność zakończenia &lt;i&gt;Tajemnicy&lt;/i&gt; dość udatnie autor wykoncypował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie się ta książka podobała również ze względu na moje upodobanie do dziewiętnastowiecznego dekorum. Autor zgrabnie opisał ówczesną rzeczywistość, nie stroniąc od pokazywania londyńskich zaułków i palarni opium, ale nie epatując tym nadmiernie, jak to już w niejednej współczesnej książce o tamtych czasach widywałam. Składamy wizytę w rezydencji Dickensa i uczestniczymy w aukcji jego rzeczy (swoją drogą przypomniała mi się obawa pani Ash z &lt;i&gt;Opętania&lt;/i&gt;, aby z jej mężem nie było jak z Dickensem, którego rzeczy zostały rozdrapane nad świeżą jeszcze trumną - Pearl to doskonale pokazał). Poznajemy też rzeczywistość spotkań autorskich z Dickensem a Ameryce, które jako żywo przypominały dzisiejszą walkę o bilety na koncert jakiejś megagwiazdy.&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dla moli książkowych, które mają ochotę na trochę emocji, ale bez przesady. Dla miłośników Dickensa i literatury w ogóle, którzy lubią książki o książkach. No i oczywiście dla fanów dziewiętnastego wieku. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;7/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-4071350128554877645?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/4071350128554877645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2011/01/zagadka-dickensa-matthew-pearl.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4071350128554877645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4071350128554877645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2011/01/zagadka-dickensa-matthew-pearl.html' title='Zagadka Dickensa, MATTHEW PEARL'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TSdF54ekHjI/AAAAAAAAAPU/0GlTPUBPYxY/s72-c/zagadka-dickensa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-256054235645377179</id><published>2011-01-09T18:02:00.001+01:00</published><updated>2011-01-09T18:08:15.879+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Life on Mars, czyli czasy się zmieniają (i dobrze!)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudownego Sylwestra przypłaciłam ostrym przeziębieniem (anginą? grypą? nie wiem - choruję już od tygodnia, a numerek do lekarza mam na jutro...), co przez długi czas zniechęcało mnie do zabrania się za zaległe recenzje. Dzisiaj też nie będzie o książkach, mój mózg nie jest chyba na to jeszcze gotowy. Będzie za to o czymś lżejszym, serialu mianowicie. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TSnSS1q074I/AAAAAAAAAPY/xEBCP83MzrM/s1600/LOM_9279.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TSnSS1q074I/AAAAAAAAAPY/xEBCP83MzrM/s320/LOM_9279.jpg" width="283" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Life on Mars &lt;/i&gt;wyczaiłam na blogu &lt;a href="http://ninedin.blox.pl/2010/12/Marsjanie-na-posterunku.html"&gt;ninedin&lt;/a&gt; i od razu pochłonęłam obie serie. Historia daleka jest od wszelkiej maści alienów i podróży na inne planety. Tytułowy Mars to bowiem... lata 70. zeszłego wieku, miasto Manchester w pięknej, nieznającej jeszcze najazdu Polaków Anglii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Główny bohater, Sam Tyler, jest odnoszącym sukcesy policjantem. Jeździ Jeepem, ma mieszkanie w lofcie, wierzy w społeczną misję policji i stosuje najnowocześniejsze metody łapania przestępców. Do czasu, aż ktoś potrąca go na ulicy, a nasz bohater przenosi się 33 lata wstecz, do 1973 roku. Sam jest przekonany, że znajduje się w śpiączce, a otaczająca go rzeczywistość, łącznie z nowo poznanymi kolegami-policjantami to tylko wytwór jego uszkodzonego mózgu. Jakkolwiek by było, świat a.d. 1973 szokuje go, miejscami zniesmacza, a miejscami wnerwia. Przednia zabawa w każdym razie zapewniona. ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o moje odczucia, to jak chyba wszyscy widzowie, zapałałam natychmiastową miłością do przełożonego Sama, DCI Gene Hunta. Alkoholik, megaloman, brutal z poczuciem misji, jest chyba absolutną odwrotnością głównego bohatera, przez co od razu nawiązuje się między nimi specyficzna relacja. Podobała mi się także obecność wszelkich smaczków obyczajowych - te wszechobecne papierosy (idea smoke-free to w tamtych czasach istne science fiction), niewybredne seksistowskie i rasistowskie żarty (macanko podwładnych na porządku dziennym), lekceważenie dowodów i świadków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główny bohater wielokrotnie nie może się powstrzymać od jakiś nawiązań do XXI wieku. Mnie rozbroiła scena, w której Sam musi na szybko wymyślić sobie fałszywe nazwisko i podaje - Tony Blair :D a potem wszyscy się z kamiennymi twarzami tak do niego zwracają. Udała się na pewno obsada - zarówno Sam jak i Gene, ale także główna postać kobieca - Annie, która i ma czym oddychać i na czym usiąść, i nie przypomina tych wszechobecnych amerykańskich serialowych laleczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem to, co się nie udało, to zakończenie. Jakże byłam rozczarowana po tych piętnastu odcinkach obejrzeniem szesnastego! Jestem chyba odosobniona w swoim mniemaniu, ale wszystko zostało tam schrzanione - i zachowanie Sama, niepasujące do reszty opowieści i wytłumaczenie jego przenosin w czasie. Czasem mi się wydaje, że autorom scenariuszy serialowych więcej wolno niż autorom książek, bo jakąkolwiek by głupotę nie wymyślili, jakoś uda się ją uprawdopodobnić. Lektura wymaga więcej uwagi od czytelnika, ale także, odpowiednio, więcej refleksji autora. Pocieszam się faktem, że amerykańskie zakończenie (tak tak, amerykanie zrobili swoją wersję serialu) jest tak durne i odjechane (dosłownie) w kosmos, że brytyjskie przy nim całkiem potrafi się wybronić. Wciąż jednak smutno mi z powodu ogólnego przesłania, że lepiej uciekać od rzeczywistości niż się z nią zmierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już pisałam, większości ludzi zakończenie się podobało, więc nie odbierajcie sobie przyjemności zaznajomienia się z tym serialem z powodu moich narzekań na ostatni odcinek. Można go jakoś przecierpieć, zważywszy na poprzednie piętnaście. ;) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-256054235645377179?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/256054235645377179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2011/01/life-on-mars-czyli-czasy-sie-zmieniaja.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/256054235645377179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/256054235645377179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2011/01/life-on-mars-czyli-czasy-sie-zmieniaja.html' title='Life on Mars, czyli czasy się zmieniają (i dobrze!)'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TSnSS1q074I/AAAAAAAAAPY/xEBCP83MzrM/s72-c/LOM_9279.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5305581234397648578</id><published>2010-12-27T21:56:00.000+01:00</published><updated>2010-12-27T21:56:59.156+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polska'/><title type='text'>Przypuszczam, że wątpie czyli WIECH</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stanisław "Wiech" Wiechecki pewnie nie przypuszczał, że jego imieniem zostanie nazwany pasaż w samym centrum "naszej kochanej Warszawy", jak często pisał o stolicy. Gdy zaczynał dopiero karierę literacką, ani mu w głowie nie postało, że &lt;i&gt;wiechem&lt;/i&gt; nazywać będą specyficzną gwarę warszawską, którą uwieczniał w swoich felietonach. Natknęłam się dziś w domowej biblioteczce na ich zbiór, pt. &lt;i&gt;Wisła się pali, &lt;/i&gt;wydany w 1967 r.,&lt;i&gt; &lt;/i&gt;i spędziłam przy nim wielce udatne popołudnie. Ten język, ten humor!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tego się nie da opisać. To trzeba przeczytać. Moi drodzy zapraszam na spotkanie z Wiechem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;RYSOPISY NA ROGACH&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Gdzie leciem?&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Zaraz, czekaj pan... nie mogie sobie przypomnieć... ulica Rabinadra... Rabinata...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Rabina Tagore? Górny Mokotów?&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Właśnie. Zgadłeś pan, tak jest. Patrz pan, dwa lata mieszkam i nie mogie spamiętać. Rabina Tagore, szesnaście. A nie wiesz pan czasem, co to za rabin, że ulice mu dali?&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Co mam nie wiedzieć. Cadyk cudotwórca z Góry Kalwarii. Uczony człowiek i zamożny. Loterie na szpigiel trzymał. Przed wojną ma sie rozumieć. To jak jechał z organistą na grójeckie kolejkie, dziesięć dwanaście taksówek za namy zapychało religijnych współwyznawców. Mniej jak piątaka za kurs nie dawał i zaraz mogłeś pan te piątkie, za dwie dychy odpalić i jeszcze sie o nią bili.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Pan, jako stary warszawiak, możesz to pamiętać, ale kto niedawno zamieszkuje, ciemny jak tabaka w rogu, nie orientuje się w tych nazwiskach. Gdzieś to powinno być objaśnione.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Faktycznie, że powinno, bo często-gięsto pasażer z prowincji sie pyta, dlaczego ta dana ulica tak sie nazywa, co to za jeden był ten facet. Jest na przykład na Służewcu ulica Wężyka. Owszem, na rogu Orgodowej i Przyokopowej prowadził Wężyk do samej wojny knajpe III kategorii na miejscu i na wynos. Interes znany w całej Warszawie – sławny człowiek. Ale czy o niego sie rozchodzi, nie wiadomo, bo o wiele tak, ulica powinna sie znajdować w okolicy Kiercelaka. Co robi Wężyk na Służewcu – sprawa zagadkowa. Gdzie tu logika? Albo na Sadybie egzystuje ulica Rumiana, a w „Podwieczorku przy mikrofonie” bierze wciąż udział artysta pod nazwiskiem Andrzej Rumian, bądź pan mądry, czy to wszak o niego sie rozchodzi. Czytałem pare dni temu nazad, że tak dalej być nie może, że Rada Narodowa ma nam umieścić na każdym rogu takiej dwuznacznej ulicy tabliczkie z detalicznem rysopisem każdego historycznego faceta. Data urodzenia, imiona rodziców, stan cywilny, zawód, miejsce pracy, znaki szczególne i temuż podobnież. Ale to sie wałkuje już ładne pare lat i przypuszczam, że wątpie, czy kiedy wejdzie w użycie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– A ja myśle, że chyba nareszcie tak, bo koszta nie takie wysokie, a oświata będzie sie szerzyć na każdym rogu.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Na razie mamy jeszcze innych wydatków do cholery i troszkie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Ale to tyż ważne, po mojemu każda jedna ulica powinna być objaśniona. Na przykład Cyryla i Metodego. Ludność powinna wiedzieć, ci to za jedne byli ten Cyryl i Metody.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Tu niepotrzebna tabliczka – każden sie domyśla.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Także samo nie wiadomo, kto to była ta Etiuda.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Jak?&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Etiuda.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Nie słyszałem.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Nie słyszałeś pan o ulicy Etiudy Rewolucyjnej, niedaleko Woronicza?&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Imie niemieckie, żeńskie, widocznie ktoś z NRD.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;– Tak czy siak, o wiele dojdzie faktycznie do tych tabliczek, za jedną fatygę powinno sie zmienić różne satyryczne ulice jak: Figowa, Daktylowa, Cytrynowa, Rodzunkowa, Łososiowa. Gdzie kto widział na Siekierkach takie delikatesy? Owszem, ulica Pietruszki, Rzadkiewki, Cebulowa. Ziemniaczana mogą się zostać.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;Byłem świadkiem tej rozmowy, jadąc „na przybłędę” warszawską taksówką. Nie podzielam pesymistycznych przeczuć sympatycznego kierowcy – tabliczki an pewno wreszcie będą. Miło będzie nam wszystkim przeczytać sobie „rysopis” znakomitego hiduskiego poety i filozofa Rabindranatha Tagore czy Franciszka Wężyka czcigodnego pamiętnikarza, posła na sejm i senatora (1785 – 1862).&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;Sam interesuję się żywo, co to za jeden był ten „Wejnert”, na którego ulicy od pewnego czasu zamieszkuję. Umierając z ciekawości czekam na tabliczkę.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; text-indent: 0.9cm;"&gt;PS. Ach ach, naprzeciwko ulicy Wejnerta mieszkałam przez pierwsze osiem lat mojego życia. Całe podwórkowo-trzepakowe dzieciństwo. A teraz... tam gdzie rosły kasztany i były trzepaki, zbudowano biurowiec... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5305581234397648578?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5305581234397648578/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/przypuszczam-ze-watpie-czyli-wiech.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5305581234397648578'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5305581234397648578'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/przypuszczam-ze-watpie-czyli-wiech.html' title='Przypuszczam, że wątpie czyli WIECH'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-3635625303979650779</id><published>2010-12-26T02:59:00.000+01:00</published><updated>2010-12-26T02:59:09.668+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><title type='text'>Po prostu razem, ANNA GAVALDA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu przeczytałam &lt;a href="http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/poniewaz-cie-kocham-guillaume-musso.html"&gt;książkę Guillaume'a Musso&lt;/a&gt; i ponarzekałam przy okazji, że jest mało francuska. Na Annę Gavaldę narzekać nie będę. :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRaUCqPp-aI/AAAAAAAAAPA/QJL08Mg4LMw/s1600/po+prostu+razem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRaUCqPp-aI/AAAAAAAAAPA/QJL08Mg4LMw/s320/po+prostu+razem.jpg" width="194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka powoli zapoznaje nas z czwórką ludzi: Camille, pogubioną w życiu młodą artystką, Philibertem, jąkającym się, nieprzystosowanym do życia arystokratą, Franckiem, aroganckim kucharzem i motocyklistą oraz babcią tego ostatniego, osiemdziesięcioletnią Paulette. Philibert i Franck mieszkają razem w trzystametrowym mieszkaniu w centrum Paryża, które należało do przodków naszego arystokraty, a którego pilnuje teraz, póki reszta rodziny nie zakończy spadkowych procesów i "podziału łupów". Jest to więc lokum tymczasowe, ale jakże wspaniałe i wygodne, ze staroświecką łazienką, portretami dawnych mieszkańców i całym mnóstwem wolnych pokoi. Camille mieszka w maleńkiej służbówce na strychu tej samej kamienicy. Los styka ją z tą dwójką, kiedy Philibert, widząc, że jest ciężko chora, głodna i zmarznięta, postanawia ją przygarnąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No w końcu Francja! Kiedy na drugiej stronie dowiedziałam się, że Camille zamiast mówić o sobie "sprzątaczka" (jej aktualny zawód), woli określenie "konserwator powierzchni", kiedy trochę dalej przeczytałam o trudnościach czarnoskórej Mamadou z wypełnieniem dokumentów do Kasy Zasiłków Rodzinnych, gdy czytałam o wielodzietnych rodzinach arystokratów, sylwestrowych bankietach, zachowaniu Francka wobec kobiet... myślałam sobie: Francja jak żywa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem, tak mniej więcej od połowy, wrażenie przeniesienia rzeczywistości na karty powieści ulatniało się powoli. Głównie dlatego, że fabuła zaczęła zmierzać ku happy endowi i wszystko zrobiło się zbyt polukrowane, nierealistyczne. Mój ulubieniec, Philibert, został potraktowany trochę marginalnie, przez jego wątek mocno mnie rozczarował. Póki bohaterowie dostawali w kość, póki odnajdowali się trochę po ciemku, ze zgrzytami i trudnościami, czułam, że żyją, i dotyczyło to nawet takiego indywiduum jak nieporadny życiowo arystokrata. A potem wszystko zaczęło im się układać, a to już nie jest prawdziwe życie. Choć, z drugiej strony, gdyby książka nie kończyła się happy endem, pewnie byłabym rozczarowana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styl i język to chyba najważniejsze składniki tej książki. Język, zwłaszcza na początku, wydawał mi się bardzo... jak by to nazwać... &lt;i&gt;francuski&lt;/i&gt;. Nie wiem jak to dokładnie określić, niech za przykład posłuży taki fragment:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiedziała, jak kończą bezużyteczne stare kobiety, takie jak ona. (...) Te, które naciskają wszystkie przyciski pilota, by ostatecznie wyłączyć odbiornik, płacząc z wściekłości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drobnymi i gorzkimi łzami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzymając głowę w dłoniach przed zgaszonym telewizorem.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak jak rosyjski ma swoją melodię, którą udaje mi się zazwyczaj rozpoznać, tak i francuski ma tę specyfikę, odróżniającą go od najpowszechniejszych przecież tłumaczeń z angielskiego, a w tej książce bardzo ją widać. Styl jest (chyba?) swoistą sygnaturą autorki. Przyznam, że na początku czułam się zagubiona, bo książka składa się z króciutkich fragmentów: tu opis, tam dialog. Przede wszystkim dialogi, czasem poszatkowane na mniejsze fragmenty. Ale po kilku stronach wyłączyłam zasadę "linijka przerwy oznacza przeskok akcji" i czytałam po prostu wszystko jak leci, dzięki czemu prawie w ogóle tego rozczłonkowania nie odczuwałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz wady i zalety. ;) Zaletą jest niewątpliwie to, że książka wciąga niesamowicie. Nie mogłam się zupełnie od niej oderwać, jak zaczęłam rano, tak skończyłam wieczorem. Styl sprawia, że prawie natychmiast czytelnik zaprzyjaźnia się z bohaterami i nie ma ochoty ich opuszczać. Wadliwie natomiast jest skonstruowane zakończenie. Na chybcika, tu ślub, tam pogrzeb, rachu ciachu i wszyscy bohaterowie w epilogu kłaniają się nam uśmiechnięci. No... za słodko, za ciężko,jak &lt;a href="http://deliceyes.over-blog.org/article-28980859.html"&gt;profiteroles pływające w czekoladzie&lt;/a&gt;. Ale i tak nie oderwałam się do samiutkiego końca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla potrzebujących pocieszenia, rozgrzania serca, lekkiego wzruszenia i uśmiechu samego pojawiającego się na twarzy. To jest bardzo ciepła książka, w części bardzo prawdziwa, chwytająca za serce, w części odrobinę przesłodzona, nie na tyle jednak, by ścierpły nam zęby. Jest w sam raz na chandrę i zimową nudę. Także dla tych, którzy dość mają opowieści o rozterkach Amerykanów i Brytyjczyków i chcieliby poczytać co słychać nad Sekwaną. Generalnie - zachęcam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8/10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-3635625303979650779?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/3635625303979650779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/po-prostu-razem-anna-gavalda.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3635625303979650779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3635625303979650779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/po-prostu-razem-anna-gavalda.html' title='Po prostu razem, ANNA GAVALDA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRaUCqPp-aI/AAAAAAAAAPA/QJL08Mg4LMw/s72-c/po+prostu+razem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6414227145403576923</id><published>2010-12-24T22:58:00.000+01:00</published><updated>2010-12-24T22:58:40.593+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Książki spod choinki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakimi książkowymi smakowitościami obdarował was w tym roku Mikołaj? Uzgadnialiście z "nim" swoje preferencje, czy zdaliście się na ślepy los? Ja postawiłam sprawę jasno i tak oto w moje rączki wpadły od dawna przeze mnie wyczekiwane:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;Służące&lt;/i&gt; Kathryn Stockett (Jak ta książka pięknie jest wydana!)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRUWYk1ggXI/AAAAAAAAAOg/z7KqETLsVio/s1600/sluzace.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRUWYk1ggXI/AAAAAAAAAOg/z7KqETLsVio/s320/sluzace.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;Zimowy Monarcha&lt;/i&gt; Bernarda Cronwella&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRUWc2J5BKI/AAAAAAAAAOk/DSm0jmZN95w/s1600/zimowy-monarcha.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRUWc2J5BKI/AAAAAAAAAOk/DSm0jmZN95w/s320/zimowy-monarcha.jpg" width="218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim książkowym molom życzę szczęśliwych,spokojnych Świąt! Żeby wam nie zabrakło czasu na lekturę! :)&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6414227145403576923?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6414227145403576923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/ksiazki-spod-choinki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6414227145403576923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6414227145403576923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/ksiazki-spod-choinki.html' title='Książki spod choinki'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRUWYk1ggXI/AAAAAAAAAOg/z7KqETLsVio/s72-c/sluzace.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6512639784664259222</id><published>2010-12-22T15:00:00.001+01:00</published><updated>2010-12-22T17:01:43.923+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historyczna'/><title type='text'>Którędy droga?, IAN PEARS</title><content type='html'>Dawno nie czytałam tak oryginalnie skonstruowanej książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRDi5Un_iFI/AAAAAAAAAOY/wEYb7KeA_C0/s1600/ktoredydroga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRDi5Un_iFI/AAAAAAAAAOY/wEYb7KeA_C0/s320/ktoredydroga.jpg" width="209" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka składa się z czterech części, a w każdej narratorem jest inna osoba: Marco da Cola - wenecki lekarz i podróżnik, doktor Wallis - wybitny matematyk, Jack Prescott - syn zdrajcy króla oraz antykwariusz Anthony Wood. Każdy z nich pisze swoją wersję okoliczności zdarzenia, które miało miejsce w Oksfordzie roku pańskiego 1663. Oto bowiem ktoś otruł Roberta Groova, profesora Nowego Kolegium, a podejrzenie pada na jego zwolnioną dopiero co służącą Sarę Blundy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zabójstwo doktora Groova stanowi co prawda oś fabularną, wokół której kręcą się opowieści naszych czterech bohaterów, ale kiedy już poznamy prawdę o tej śmierci, będziemy przede wszystkim zdziwieni i przytłoczeni prawdą o &lt;i&gt;innych &lt;/i&gt;zdarzeniach. Fabuła pączkuje i rozrasta się, zahaczamy o spiski i afery szpiegowskie sięgające czasów Cromwella, zanurzamy się w świat siedemnastowiecznej nauki, ówczesnych sekt religijnych, życia najwyższych i najniższych sfer.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka wygląda tak niepozornie ze swoją szaroburą okładka, że można ją przeoczyć w księgarni lub bibliotece. A to byłby poważny błąd! Jest naprawdę niesamowita, nawet jeśli trzeba cierpliwości, by przebrnąć przez te 700 stron bez podczytywania końcówki. Jej oryginalna struktura sprawia, że wydarzenia układają nam się po kolei w umyśle i potem zdzieramy z nich kolejne wersje, próbując dogrzebać się prawdy. Co prawda domyśliłam się losów Sary Blundy jeszcze przed tym, jak Wood przejął pałeczkę narratora, ale wpadłam za to we wszystkie inne zastawione przez autora pułapki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterowie tej powieści zasługują na oddzielną wzmiankę. Z zestawienia &lt;i&gt;dramatis personae &lt;/i&gt;na końcu wynika, że tylko dwie postacie były fikcyjne: Sarah Blundy i Jack Prescott, a i oni mieli swoje historyczne pierwowzory. Cała horda wspaniale odwzorowanych bohaterów (w tym niemal wszyscy główni) istniała naprawdę, a autor wykonał niemal tytaniczną pracę, by z taką pieczołowitością odtworzyć ich charaktery, zajęcia, codzienne życie. Najbardziej polubiłam Johna Locke'a, młodego naukowca i przyjaciela największych oksfordzkich hultajów, ale obdarzonego powagą i inteligencją, które znamionują jego przyszłą wielkość. Przez część Prescotta ledwie mogłam przebrnąć, tak mnie denerwował, ale opowieść Wooda i jego skrupulatne wyłożenie sensownych argumentów wynagrodziły te nieprzyjemniości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Język powieści jest lekko stylizowany na dawny, nie na tyle jednakże, by przeszkadzało to w lekturze. Dzięki temu książka ma klimat, lepiej daje się odczuć atmosfera Oksfordu drugiej połowy XVII-go wieku. Nie jest to książka lekka i łatwiutka w odbiorze, wymaga odrobiny skupienia, ale wciąga, muszę przyznać, jak bagno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla wszystkich, którzy myślą, że nic już ich w literaturze nie zdziwi. Mnie zdziwiła - i forma i treść. Połączenie powieści historycznej i kryminału to okazja także dla tych, którzy szybko się nudzą, czytając o czasach minionych. &lt;i&gt;Którędy droga?&lt;/i&gt; dostarcza mnóstwa wiedzy o siedemnastowiecznej rzeczywistości (jest na przykład cały wątek o odkryciu transfuzji krwi), ale równocześnie trzyma w ogromnym napięciu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6512639784664259222?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6512639784664259222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/ktoredy-droga-ian-pears.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6512639784664259222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6512639784664259222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/ktoredy-droga-ian-pears.html' title='Którędy droga?, IAN PEARS'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TRDi5Un_iFI/AAAAAAAAAOY/wEYb7KeA_C0/s72-c/ktoredydroga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-8772863181268790399</id><published>2010-12-19T12:53:00.001+01:00</published><updated>2010-12-19T12:55:43.342+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziewiętnasty wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Mechaniczny anioł, CASSANDRA CLARE</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całkiem niedawno objechałam &lt;a href="http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/miasto-kosci-cassandra-clare.html"&gt;debiut&lt;/a&gt; pani Clare, a teraz zabrałam się za jej najnowsze dzieło. Jest w tym, przyznaję, niekonsekwencja, wynikająca głównie z owego działa tematyki i szafarzu: wiktoriańska Anglia plus steampunkowe elementy, które lubię i poszukuję w książkach. &lt;i&gt;Mechaniczny Anioł&lt;/i&gt; ma wszystkie wady &lt;i&gt;Miasta kości&lt;/i&gt;, ale nie będę się na nich skupiać, bo w końcu - wiedziałam na co się decyduję, miałam więc co chciałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQ3oOPnQbnI/AAAAAAAAAOU/MxLyi-WkmDc/s1600/mechaniczny-aniol-bprod58820291.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQ3oOPnQbnI/AAAAAAAAAOU/MxLyi-WkmDc/s320/mechaniczny-aniol-bprod58820291.jpg" width="210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Historia dzieje się w świecie znanym z &lt;i&gt;Miasta kości&lt;/i&gt;, aczkolwiek nie w Nowym Jorku tylko w Londynie, i nie w XXI w., a w XIX. Bohaterami są Nocni Łowcy - półludzie-półanioły, którzy walczą z demonami i potworami tego świata (aczkolwiek w całkowitym ukryciu rzecz jasna). Ich londyńska siedziba stała się schronieniem dla trzech sierot: Willa (brunet z niebieskimi oczami, typ słodkiego skurczybyka), Jema (jasne włosy, spokojne usposobienie) i Jessamine (arogancka, jej cel w życiu: znaleźć męża). Dołącza do nich Amerykanka Tessa, zważywszy na swoje umiejętności (zamiana w innych ludzi), prawdopodobnie czarownica. Młodzi bohaterowie muszą stawić czoła okultystycznemu spiskowi, bandzie dekadenckich wampirów, demonicznym siostrom i na dokładkę całej armii mechanicznych stworów. Akcji jest, jak widzicie, co nie miara.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mam bardzo mieszane uczucia. Podobał mi się pomysł umiejscowienia akcji w wiktoriańskiej Anglii, bo lubię wszystkie rekwizyty z tym związane: dorożki, eleganckie sklepy, bale, fascynacja Wschodem i okultyzmem, specyficzne stosunki społeczne. Wszystko w tej książce jest, choć tak pokazane, że czuje się niedosyt. Miasto pokazano jako brudne i wciąż zasnute mgłą, bal jest co prawda, ale wampiryczny, sklepy tylko migają gdzieś w międzyczasie, podobnie jak tematyka Dalekiego Wschodu. Najwięcej tu chyba dość zgrabnie ukazanego okultyzmu - w końcu mówimy o świecie, gdzie istnieją czarownicy i wilkołaki, i o czasach, kiedy całkiem poważni ludzie takimi tematami się zajmowali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej rozczarowana byłam stosunkami społecznymi. Niestety, wiktorianizmu w nich ani za grosz. Nie wystarczy w niektórych momentach mówić do siebie per pan/pani, by stworzyć wrażenie obowiązujących wówczas konwenansów. Wszyscy zachowują się jakby pochodzili z przełomu XX i XXI w., są w swej otwartości, skłonności do psychoanalizy, łatwości w przystosowaniu się i łamaniu zasad na wskroś współcześni. Ok, wiem, że mówimy o &lt;i&gt;półaniołach&lt;/i&gt;, ale jednak... Oczekiwałam czegoś więcej. Kiedy Tessa porównuje swoją relację ze skurczybykiem Willem do tego, co zaszło między Elisabeth Bennet i Darcym, poczułam mocne wrażenie nieadekwatności. ("Hę? Darcy wstawał gdy dama wchodziła do pokoju, a Will zachowuje się jak lowelas z high school".)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie bohaterowie wypadli chyba lepiej niż w poprzedniej trylogii pani Clare (choć nie wiadomo jak się rozwiną w dalszych częściach, może będzie lepiej, a może gorzej). Tessa jest całkiem bystra, a Will, mimo swej mhroczności i tajemniczości, nie tak denerwujący jak Jace. Jem wypada trochę &lt;i&gt;blado&lt;/i&gt;, podobnie jak pozostali bohaterowie (zwłaszcza brat Tessy, Nate, którego głębię psychologiczną można przyrównać do kałuży). Fabuła jak to u pani Clare - akcja goni akcję, więc książka wciąga, ale równocześnie brakuje jej przez to jakiegoś namysłu, atmosfery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nastoletni fani pani Clare już dawno mają lekturę za sobą, więc zachęcać ich nie będę. ;) Dla miłośników steampunka &lt;i&gt;Mechaniczny anioł&lt;/i&gt; może okazać się rozczarowaniem, ale chyba warto spróbować, bo w sumie mało mamy tego typu pozycji na rynku. Nie trzeba znać poprzedniej trylogii, aby w pełni zrozumieć tę książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;6/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-8772863181268790399?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/8772863181268790399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/mechaniczny-anio-cassandra-clare.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8772863181268790399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8772863181268790399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/mechaniczny-anio-cassandra-clare.html' title='Mechaniczny anioł, CASSANDRA CLARE'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQ3oOPnQbnI/AAAAAAAAAOU/MxLyi-WkmDc/s72-c/mechaniczny-aniol-bprod58820291.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-2272418559762769994</id><published>2010-12-17T15:49:00.000+01:00</published><updated>2010-12-17T15:49:34.538+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o Japonii'/><title type='text'>Na południe od granicy, na zachód od słońca, HARUKI MURAKAMI</title><content type='html'>Okazuje się, że w małych ilościach Murakami nie jest taki zły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQtu2idRyQI/AAAAAAAAAOQ/ipQq6hTlHvQ/s1600/na-poludnie-od-.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQtu2idRyQI/AAAAAAAAAOQ/ipQq6hTlHvQ/s320/na-poludnie-od-.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym miejscu pragnę podziękować autorowi opisu książki na czwartej okładce, który wyjawił jakieś 3/4 jej treści. (Tak, to był sarkazm.) Nie ma to jak czytać o dylematach bohatera na temat zdrady żony i porzucenia rodziny dla innej kobiety, &lt;i&gt;wiedząc&lt;/i&gt; jak to się skończy. Dlatego ostrzegam: nie czytajcie tego blurba!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historia opowiada o Hajime, który w wieku dwunastu lat zaprzyjaźnił się z chromą Shimamoto i mimo że stracił z nią wkrótce kontakt, nie może jej przez całe życie zapomnieć. Główny bohater opowiada nam o swoim dzieciństwie, pierwszych miłościach, poznaniu swojej przyszłej żony i, rzecz jasna, o ponownym spotkaniu z Shimamoto, kiedy oboje mają już po trzydzieści siedem lat. Okazuje się, że na jednej szali leży całe dotychczasowe życie Hajime - rodzina i dzieci, a na drugiej - fascynacja, pożądanie i miłość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie udało mi się ani polubić, ani zrozumieć głównego bohatera, co sprawia, że podczas lektury tej książki czułam głównie irytację. No bo przeczytajcie coś takiego:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okłamałem Yukiko, powiedziałem sobie. Oczywiście, już przedtem ją okłamywałem, kiedy miewałem romanse z innymi kobietami, ale wtedy nigdy nie miałem poczucia, że ją oszukuję. To były tylko nieszkodliwe skoki w bok. Tym razem postąpiłem źle.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i spróbujcie nie myśleć o tym facecie jako o słabym, usprawiedliwiającym się dupku. Ja nie potrafiłam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Denerwowały mnie niemożebnie dwie rzeczy, które są chyba przejawem różnic kulturowych, a mianowicie podejście do dzieciństwa i sytuacja kobiet w Japonii. Mam wrażenie, że dzieciństwo jest w Kraju Kwitnącej Wiśni w jakiś sposób idealizowane, jako ten czas, kiedy człowiek mógł być sobą, bo sztywne reguły społeczne jeszcze go nie obowiązywały. Stąd ta estyma do przyjaciół z dzieciństwa i skłonność do ciągłego analizowania co wówczas zaszło i jakie związki się wtedy miało. Spotkałam się z tym wielokrotnie, nie tylko w tej książce, ale w niej właśnie widać to wyjątkowo wyraźnie. "Zegar uczuciowy" Hajime zatrzymał się, kiedy ten miał dwanaście lat, i dalej już nie ruszył. Nawet jego małżeństwo okazuje się suma sumarum tylko próbą ucieczki przed samotnością. A do mnie to w ogóle nie przemawia! Myślę z czułością o moich dwunastoletnich miłościach, ale helou, żeby odnosić do nich całe moje życie? Absurd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i druga sprawa, dla mnie bardzo drażliwa. Kobiety są w tej książce przedstawione jako bierne istoty, nie potrafiące żyć bez mężczyzny, wziąć sprawy we własne ręce, olać głupka i robić swoje. Albo umierają wewnętrznie z powodu zranienia i do końca życia funkcjonują na autopilocie, albo popełniają samobójstwa, albo zachowują się jak niewolnice. No naprawdę. Miałam ochotę nimi wszystkimi potrząsnąć. Czy w Japonii naprawdę nie było (bo książka ma już swoje lata, może teraz sytuacja jest inna) klawych kobietek? Czy żadna z bohaterek nie miała przyjaciółki, która wypowiadałaby we właściwym momencie te jakże potrzebne każdej kobiecie "Olej go! Nie był ciebie wart!"?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo mojej awersji do bohaterów, nie sądzę, że książka była zła. Z powodu poucinanych i niewyjaśnionych wątków czytelnik myśli o niej jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej kartki. (Ja doszłam w końcu do wniosku, być może błędnego, że Izumi zabiła kuzynkę.) Tak naprawdę nie wiemy jak ta historia się kończy i to dodaje jej pewnego smaczku. Styl jest bardzo przejrzysty, prosty, japoński. Podobał mi się. (Mimo że książka była tłumaczona z angielskiego. Hm...) Do Murakamiego miałam cztery podejścia: &lt;i&gt;Norwegian Wood &lt;/i&gt;i &lt;i&gt;Przygodę z owcą&lt;/i&gt; porzuciłam w połowie, a właśnie &lt;i&gt;Na zachód od granicy... &lt;/i&gt;i &lt;i&gt;Po zmierzchu&lt;/i&gt; przeczytałam całe, i nawet mi się podobały. Wynika z tego, że jeśli chodzi o mnie, Murakami tak, byle krótki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może dla ludzi, którzy z Murakamim nie mieli do tej pory dobrych doświadczeń. Książka nie ma dziwnych wątków fantastycznych, opowiada uniwersalną historię miłości i zdrady, więc każdy się w niej jakoś odnajdzie. No i jest na tyle krótka, że nawet niecierpiąc głównego bohatera, da się ją przeżyć. ;) Poza tym dla miłośników wszystkiego co japońskie. Mam wrażenie, że autorowi udało się uchwycić i opisać kawałek japońskiej duszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-2272418559762769994?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/2272418559762769994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/na-poudnie-od-granicy-na-zachod-od.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2272418559762769994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2272418559762769994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/na-poudnie-od-granicy-na-zachod-od.html' title='Na południe od granicy, na zachód od słońca, HARUKI MURAKAMI'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQtu2idRyQI/AAAAAAAAAOQ/ipQq6hTlHvQ/s72-c/na-poludnie-od-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-1258136547129444941</id><published>2010-12-11T21:45:00.004+01:00</published><updated>2010-12-11T21:58:18.846+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziewiętnasty wiek'/><title type='text'>Wiek luksusu, ANNA GODBERSEN</title><content type='html'>Znalazłam jako rekomendację na "LubimyCzytać". Niezbyt trafiona...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQPcIGLr32I/AAAAAAAAAOM/TluQ-lixbY8/s1600/luks.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQPcIGLr32I/AAAAAAAAAOM/TluQ-lixbY8/s320/luks.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka jest reklamowana jako dziewiętnastowieczna wersja &lt;i&gt;Plotkary&lt;/i&gt;. Serialu nie znam za dobrze, obejrzałam dwa pierwsze odcinki (&lt;i&gt;odcinki&lt;/i&gt;, nie sezony), a potem zniecierpliwiona ślimaczącą się akcją zerknęłam na wikipedię, żeby przeczytać o dalszych losach bohaterów (ogólnie nie jestem fanką seriali, niecierpliwią mnie). Zdążyłam jednak zobaczyć na tyle dużo, by móc teraz z całą stanowczością stwierdzić, że &lt;i&gt;Wiek luksusu&lt;/i&gt; to niemal wierna kopia swojego XX-wiecznego odpowiednika!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Główną bohaterką jest Elisabeth (swoją drogą, w prologu oglądamy scenę jej pogrzebu, taki zabieg totalnie człowieka demotywuje do dalszego czytania), słodkie dziewczę lat osiemnastu, które musi sobie radzić w podłym świecie manhatańskiej socjety. Mamy też jej najlepszą przyjaciółkę, Penelope, raczej żmijowatą i podstępną, siostrę Dianę - ekscentryczkę, bogatego luzaka Henry'ego oraz służących Linę i Willa. Ta szóstka zostaje zaplątana w najdziwaczniejsze wielokąty miłosne, jakie kiedykolwiek widziałam. (Na zasadzie, ona chce jego, on woli tamtą, ale żeni się z ową, a ta owa kocha innego, w którym znowuż zakochana jest jeszcze kolejna itd itp.)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam problem z tą książką. A nawet dwa. Pierwszy jest czysto techniczny i dotyczy tłumaczenia. Jest co prawda ciut lepsze od &lt;i&gt;Klubu miłośników Jane Austen&lt;/i&gt;, ale doprawdy niewiele. Zdarza się, że np. na przestrzeni jednej strony (dwa akapity) dziewięć razy użyto słowa siedział(a). Szok i zgroza dla mych biednych oczu. Drugi problem to postacie, które wyszły tak, że czułam dziką satysfakcję, gdy przydarzało im się coś złego. Były nudne i głupie, niektóre (jak Penelope), złe i głupie. Tak czy siak trudno je polubić. Dodatkową trudność sprawiały realia historyczne przedstawione z nienależytą dokładnością. To znaczy - bohaterowie byli na wskroś nowocześni, tyle że przebrani w XIX-wieczne szatki. Reklama nie kłamała, to naprawdę inna wersja &lt;i&gt;Plotkary.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i faktem jest, że po przeczytaniu prologu domyśliłam się zakończenia. Ze strony autorki nie było chyba do końca przemyślanym zabiegiem zdradzanie tego typu informacji. Zalety tej książki to przyjemność czerpana z lektury... przyjemność podobnego rodzaju co czytanie Gali czy innej Vivy. Nie ma co prawda tych samych emocji (w końcu to fikcyjne postacie), ale wątki podobne - tam zdrada, tu zawiedzione nadzieje. Brałam pod uwagę fakt, że jest to powieść de facto dla młodzieży, dlatego szczególnych oczekiwań co do pogłębionego przesłania nie miałam. Jednak rozczarowałam się miałkością fabuły. Chyba mniej czasu zmarnowałabym wchodząc na Pudelka, a efekt byłby podobny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla wielbicieli &lt;i&gt;Plotkary&amp;nbsp; &lt;/i&gt;- a nuż się spodoba? Dla nastolatek, w końcu to książka o nich i dla nich, no i może, MOŻE dla spragnionych dziewiętnastego wieku... Ale tylko na własną odpowiedzialność. ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-1258136547129444941?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/1258136547129444941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/wiek-luksusu-anna-godbersen.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1258136547129444941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1258136547129444941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/wiek-luksusu-anna-godbersen.html' title='Wiek luksusu, ANNA GODBERSEN'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQPcIGLr32I/AAAAAAAAAOM/TluQ-lixbY8/s72-c/luks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-1858331642237832022</id><published>2010-12-09T01:48:00.000+01:00</published><updated>2010-12-09T01:48:28.000+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historyczna'/><title type='text'>Czarodziejka z Florencji, SALMAN RUSHIDE</title><content type='html'>Jestem jak sroka, nie mogłam oprzeć się takiej okładce:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQAdOsA3DgI/AAAAAAAAAOI/1o5zEviraUM/s1600/czarodziejka-z-florencji-.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQAdOsA3DgI/AAAAAAAAAOI/1o5zEviraUM/s320/czarodziejka-z-florencji-.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdobywca Bookera, Salman Rushide zabiera nas w podróż po opowieściach. Jest tu ich bowiem sporo, jedna zawiera się w kolejnej. Klamrą spajającą je wszystkie jest przybycie na dwór indyjskiego cesarza Akbara złotowłosego cudzoziemca, dell'Amore, twierdzącego, że zna historię, którą musi koniecznie Akbarowi przekazać. No i się zaczyna: lądujemy we Florencji na przełomie XVI i XVII wieku, spotykamy Medyceuszy, Vespuccich i Machiavellich. A w międzyczasie przenosimy się na pustynie Anatolii, uzbeckie stepy, a także zdradliwe wody morza Śródziemnego. Cała opowieść dell'Amore dotyczy jego domniemanej matki, zaginionej mogolskiej księżniczki Qara Koz, którą los rzucał to tu to tam, aż w końcu wylądowała we Florencji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bywały fragmenty, które czytałam jak urzeczona, a dotyczyły one przede wszystkim Florencji. Florencja epoki renesansu wydaje mi się miejscem absolutnie fascynującym, a przedstawiono ją w niezwykle żywy, plastyczny sposób. Cały wątek Niccola Machiavellego, jego rozmyślań i powodów, dla których wysnuł w &lt;i&gt;Księciu &lt;/i&gt;wnioski jakie wysnuł, stanowił najprzyjemniejszą i najbardziej realistyczną część tej powieści. Dla Niccola warto było &lt;i&gt;Czarodziejkę&lt;/i&gt; przeczytać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reszta fabuły to takie &lt;i&gt;Baśnie z tysiąca i jednej nocy&lt;/i&gt;: dużo czarów (tytuł zobowiązuje), leniwe tempo opowieści, wątki rwące się, zataczające koła, wypuszczające co i raz nowe odnogi. Struktura tej powieści przypominała mi perski kobierzec, w którym oglądając poszczególne nitki niewiele doszukamy się sensu, i dopiero spojrzawszy na całość, możemy w pełni docenić kunszt rękodzielnika. Niektórym może to przeszkadzać, a mnie pod koniec zaczęło męczyć, ale dałam się "wpleść" w tę opowieść, wciągnęłam się i&amp;nbsp; nawet ciągłe skakanie między miejscami, czasami i postaciami przestało mi przeszkadzać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To co mi &lt;i&gt;naprawdę&lt;/i&gt; przeszkadzało w tej powieści, to przedstawienie kobiet, zwłaszcza tytułowej Czarodziejki. Czarodziejka bowiem była nieziemsko piękna i wszyscy jako żywo ją uwielbiali (co prawda niekiedy musiała zmierzyć się z rozszalałym motłochem, ale nawet wtedy umiała skombinować sobie jakiegoś ukochanego, gotowego za nią umierać). I właściwie do tego sprowadzają się te jej czary. Jest tytułową bohaterką, motorem opowieści, kobietą o którą zabijają się mężczyźni, legendą za życia jak i po śmierci, a cała jej zasługa sprowadza się do tego że &lt;i&gt;była piękna&lt;/i&gt;. No przepraszam, może faceci czytający tę książkę (a nie sądzę, by wielu po nią sięgnęło, zważywszy na okładkę) dadzą się wkręcić w tę adorację kobiecego idealnego piękna. Mnie się to nie spodobało, spłyciło opowieść.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest naprawdę świetna książka na takie wieczory jak teraz, długie i zimne. Daje szerokie pole do popisu dla wyobraźni, przenosi czytelnika w najróżniejsze miejsca, daje posmakować i Wschodu, i Zachodu. Pokazuje, że świat jest ogromny, i był taki również pięćset lat temu, kiedy statek szkockiego kapitana&amp;nbsp; wysłannika królowej Elżbiety, żeglował do Indii. Skupiając się na europejskiej historii zapominamy, że Europa jest tylko wypustkiem wielkiej Eurazji, i że na wschód, na południe od naszych ziem istniały wielkie, fascynujące cywilizacje. Ta książka świetnie to pokazuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8/10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ps. Czy tylko ja zauważyłam, że ta miniatura na okładce przedstawia scenkę z &lt;i&gt;Kamasutry&lt;/i&gt;?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-1858331642237832022?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/1858331642237832022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/czarodziejka-z-florencji-salman-rushide.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1858331642237832022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1858331642237832022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/czarodziejka-z-florencji-salman-rushide.html' title='Czarodziejka z Florencji, SALMAN RUSHIDE'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TQAdOsA3DgI/AAAAAAAAAOI/1o5zEviraUM/s72-c/czarodziejka-z-florencji-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-7342008855963847474</id><published>2010-12-05T17:09:00.000+01:00</published><updated>2010-12-05T17:09:54.184+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Giaur, GEORGE G. BYRON</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieść poetycka napisana przez angielskiego mistrza romantyzmu, przetłumaczona przez polskiego wieszcza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPutTiaZiII/AAAAAAAAAOE/EORdwA2oSBQ/s1600/giaur.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPutTiaZiII/AAAAAAAAAOE/EORdwA2oSBQ/s320/giaur.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opowieść stara jak świat: piękna kobieta, jej mąż i kochanek. Rzecz się dzieje w ciemiężonej przez Turków Grecji, kobieta jest chrześcijańską branką, a mąż okrutnym muzułmaninem. Piękna Leila oddaje więc serce (i ciało?) Giaurowi, za co zostaje skazana na śmierć. Giaur mści się srogo, a potem pokutuje za grzechy. Ach, jak to wszystko jest pięknie opisane...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Natknęłam się na ten poemat przy okazji porządków w biblioteczce, i jak zaczęłam czytać, schowana za stosami książek, tak nie przestałam, aż skończyłam. Do poezji romantycznej zostałam skutecznie zniechęcona w liceum i teraz zaczynam tego stokrotnie żałować. Bo człowiek może ją w pełni docenić jeśli nie jest zmuszany do czytania, do interpretowania, do zapamiętywania jakiś głupich szczegółów, a daje się ponieść opowieści i uwieść słowu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byronowski bohater! Zachmurzony, ponury, z białym czołem, wijącymi się włosami i błyszczącym okiem. Skrywający ponurą przeszłość, nieszczęśliwy i samotny. Jego losy są tak opisane, że po prostu nie mogłam oderwać wzroku od kartek. W dzisiejszych czasach nie ma już takich poetów - nie wiem, klimat twórczy im nie sprzyja, albo nie mają po prostu o czym pisać? Dzisiaj wszystko już zdekonstruowano, przemielono, wyśmiano i zrelatywizowano, a takie byronowsko-mickiewiczowskie strofy nie mają racji bytu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak ogień uczuć i sztuka kobieca&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najtwardsze serca zmiękcza i roznieca;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lecz raz nagięte, zmianom nie ulegnie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I pierwej pęknie, niźli się odegnie.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle że ja chcę, żeby miały. I wzrusza mnie, gdy czytam:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaiste, miłość jest świętym pożarem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aniołów dobrem, Wszechmocnego darem,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Balsamem rajskim dla serc skazitelnych.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smutno mi się robi, gdy pomyślę, że tylko "niektórzy lubią poezję", że się stykamy z nią w szkole, a potem rzadko do niej wracamy. Że gdyby nie te porządki w biblioteczce, to pewnie nie sięgnęłabym po &lt;i&gt;Giaura&lt;/i&gt;, który dał mi ogromne wytchnienie i estetyczne, i emocjonalne, od codziennej dawki złości i bylejakości. Romantyzm okazał się nie być wcale taki straszny, jak go malują.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mogę nie wspomnieć o przedmowie zarówno Byrona jak i Mickiewicza, oraz ich długaśnych przypisach, od których roi się w całym tekście. Rozbrajały mnie. Tak np. Mickiewicz komentuje fragment o upiorach:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiara w upiory powszechna na Wschodzie. Turcy zowią je wardulacha; Grecy równie ich się boją i mnóstwo o nich prawią strasznych powieści.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszyscy powinni przynajmniej spróbować. :) Wiele osób to po prostu nie zachwyca, i cóż zrobić. Ale mam taką teorię, że nie zachwyca, bo człowiek jest do zachwytu po prostu zmuszany. Moim zdaniem warto odłożyć uprzedzenia na bok i dać szansę poetom romantycznym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba nie odważę się oceniać Wieszcza, nawet jeśli występował tylko w roli tłumacza. ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-7342008855963847474?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/7342008855963847474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/giaur-george-g-byron.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7342008855963847474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7342008855963847474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/giaur-george-g-byron.html' title='Giaur, GEORGE G. BYRON'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPutTiaZiII/AAAAAAAAAOE/EORdwA2oSBQ/s72-c/giaur.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-8156193686863220366</id><published>2010-12-03T22:00:00.003+01:00</published><updated>2010-12-03T22:10:04.272+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><title type='text'>Klub miłośników Jane Austen, KAREN JOY FOWLER</title><content type='html'>Film był lepszy. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPlQXfnrfpI/AAAAAAAAAOA/J48mq--zQkQ/s1600/klub.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPlQXfnrfpI/AAAAAAAAAOA/J48mq--zQkQ/s320/klub.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka opowiada o kalifornijskim klubie Jane Austen, do którego należy sześć osób: pięć kobiet i mężczyzna. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie liczby mnogiej: spotkaliśmy się, usłyszeliśmy itd, ale narrator się nigdy nie ujawnia, po kolei omawiane są losy każdego z członków, ale do końca nie wiemy KTO je opowiada. Bohaterowie są raczej przeciętni: dwie przyjaciółki i średnim wieku i córka (lesbijka) jednej z nich, starsza pani z syndromem słowotoku, kostyczna nauczycielka francuskiego i jedyny mężczyzna - miłośnik literatury science fiction. Klub spotyka się raz w miesiącu, omawiając każdą z sześciu powieści Jane, a my poznajemy wtedy bliżej losy każdego z bohaterów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Och, jakże mnie wymęczyła ta książka! Jakże miałam jej dość!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na wstępie może powinnam zaznaczyć, że jestem wielką miłośniczką Jane Austen. Czytałam wszystkie jej powieści, na mojej półce stoją trzy egzemplarze &lt;i&gt;Dumy i uprzedzenia&lt;/i&gt; (oryginał i dwa przekłady), a serial BBC z Colinem Firthem puszczam sobie zawsze wtedy, gdy nawiedza mnie chandra. Powinnam być w takim razie raczej fanką wszystkiego, co wiąże się z moją ulubioną autorką. Ale nie tym razem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka lat temu obejrzałam film stworzony na podstawie tej książki i wydawał mi się wtedy całkiem miły. Może bez fajerwerków, ale nie taki znowu zły. Okazuje się, że w porównaniu z książkowym pierwowzorem, film to niemal arcydzieło. Bo powieść Karen Fowler to prawdziwy gniot. Styl jest paskudny. Niemal cały czas natykam się na powtarzanie imion głównych bohaterów w sąsiadujących zdaniach, albo nawet dwa razy w tym samym:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stopy Jocelyn tak zbielały, że przypominały rybi brzuch; Jocelyn szczękała zębami z zimna, co było rzadkim osiągnięciem jak na sierpień.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niekiedy miałam wrażenie, że czytam Google Translations:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pójdę zadzwonić do niej - powiedziała Jocelyn. Włożyła na nowo pantofel. - Z Danielem to zaskakujące. Miał być na pewno, mówiła Allegra.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styl jest tak męczący, że z trudem mi przychodziło przebijanie się przez kolejne strony. Sam pomysł na książkę, która nie ma właściwie głównego bohatera, a narrator rozmywa się w jakieś "my", uważam za chybiony. Krótkie rozdzialiki, które traktują o dzieciństwie czy najbardziej traumatycznych przeżyciach kolejnego członka Klubu tylko człowieka denerwują, zamiast wciągać. Najciekawszymi fragmentami były te, w których Klub omawiał książki Austen. Niestety, autorka tak poprowadziła akcję, że omawiane są tylko pierwsze dwie - trzy, potem ciągle coś staje na przeszkodzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A najbardziej ze wszystkiego zdenerwowało mnie to, że autorka wzięła &lt;i&gt;moją&lt;/i&gt; Jane, użyła &lt;i&gt;mojej&lt;/i&gt; Jane do stworzenia takiej szmiry. Jej książka naprawdę nie ma absolutnie nic z Jane wspólnego, no nic kompletnie. Gdybym przeczytała &lt;i&gt;Klub&lt;/i&gt;, nie znając dorobku Austen, zniechęciłabym się do niej zupełnie. Ani w tym powabu, ani napięcia, ani ironii. Tylko nuda i nuda.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest jednakże w tej książce coś wartościowego, a mianowicie dodatek. Znajdziemy w nim np. komentarze rodziny i przyjaciół Jane do jej kolejnych książek, a także bogaty wybór różnych wypowiedzi na temat Austen i jej twórczości. Dowiedziałam się z niego, że Mark Twain jej nie cierpiał:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ilekroć czytam &lt;i&gt;Dumę i uprzedzenie, &lt;/i&gt;chcę wykopać z grobu Austen i przyłożyć jej w czaszkę jej własną piszczelą.*&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a Henry James nie poważał:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niemal niedostrzegalna przez trzydzieści czy czterdzieści lat po śmierci, może naprawdę jawi się jako najładniejszy przykład owego korygowania ocen, które następuje dzięki powolnej aprobacie głupoty.**&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbardziej chyba ubawiłam się plakatem reklamującym ekranizację &lt;i&gt;Dumy i uprzedzenia&lt;/i&gt; z 1940 roku:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pięć uroczych sióstr podczas najweselszej, najradośniejszej obławy, w której schwytano oszołomionego kawalera! Dziewczęta! Uczcie się od tych łowczyń mężów!&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem komu polecać tę książkę. Chyba tylko osobom, które naprawdę chcą się przekonać, że film był lepszy, i mają do tego wysoką tolerancję dla złego stylu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;2/10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Od razu nasuwa się pytanie: po jaką więc cholerę tę książkę tyle razy czytał?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** Zazdrośnik. ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-8156193686863220366?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/8156193686863220366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/klub-miosnikow-jane-austen-karen-joy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8156193686863220366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8156193686863220366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/klub-miosnikow-jane-austen-karen-joy.html' title='Klub miłośników Jane Austen, KAREN JOY FOWLER'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPlQXfnrfpI/AAAAAAAAAOA/J48mq--zQkQ/s72-c/klub.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-4256714323603392099</id><published>2010-12-01T12:00:00.000+01:00</published><updated>2010-12-01T12:00:21.744+01:00</updated><title type='text'>Dzień darmowej dostawy!</title><content type='html'>1 grudnia został ogłoszony Dniem Darmowej Dostawy, co oznacza, że klienci nie płacą za wysyłkę towaru, niezależnie czy dostarczycielem będzie kurier, czy Poczta Polska. Do akcji przyłączyło się ponad 850 e-sklepów. Ich listę znajdziecie tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.dziendarmowejdostawy.pl/"&gt;www.dziendarmowejdostawy.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są wśród nich także księgarnie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-4256714323603392099?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/4256714323603392099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/dzien-darmowej-dostawy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4256714323603392099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4256714323603392099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/12/dzien-darmowej-dostawy.html' title='Dzień darmowej dostawy!'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-7838991914849836786</id><published>2010-11-30T11:14:00.001+01:00</published><updated>2010-11-30T19:06:27.929+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><title type='text'>Filmy filmy filmy, cz. 2</title><content type='html'>Moje niedawne seanse: :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-TGbIN3I/AAAAAAAAANk/97Wgi-Yatf8/s1600/easy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-TGbIN3I/AAAAAAAAANk/97Wgi-Yatf8/s200/easy.jpg" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;1.&lt;b&gt; Easy A/ Łatwa dziewczyna&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc, myślałam, że trafię na kolejną głupią komedię dla nastolatków, ale naprawdę miło się rozczarowałam! Ten film łamie kilka schematów: bohaterką jest inteligentna i pewna siebie dziewczyna, która ma wspaniałą rodzinę i nie musi potwierdzać swojego poczucia wartości tym, że pokocha ją jakiś książę z bajki. Poza tym jest autentycznie miła i ma dobre serce, a jej prześladowczynią nie jest wcale "najpopularniejsza dziewczyna z High School", tylko banda nawiedzonych dewotów. Opowieść zaczyna się od niewinnego kłamstwa: Olive, naciskana przez pseudoprzyjaciółkę, mówi, że w ostatni weekend straciła dziewictwo podczas "jednorazowej nocy". Plotka rozprzestrzenia się na całą szkołę, a Olive z różnych względów postanawia ją podtrzymywać. W końcu zyskuje sobie naaaprawdę złą reputację, ALE potrafi sobie z tym poradzić, i to z wdziękiem i humorem. Podobał mi się brak przesadyzmu i całkiem dużo naturalności w zachowaniu i dialogach postaci. No i rodzice Olive - odjazdowi! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-dsOUszI/AAAAAAAAAN4/ukZ0c6lroEg/s1600/tara.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-dsOUszI/AAAAAAAAAN4/ukZ0c6lroEg/s200/tara.jpg" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. &lt;b&gt;Tara road/ Droga do Tary&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to ekranizacja powieście Maeve Binchy. Opowiada o dwóch kobietach: Irlandce Rii, która dowiedziała się właśnie o zdradzie męża i Amerykance Marlin, która przeżywa żałobę po nastoletnim synu. Los splata ich ścieżki niespodziewanie, kiedy obie postanawiają wymienić się na dwa miesiące domami (tak, dokładnie jak w &lt;i&gt;Holiday&lt;/i&gt; :). Zmiana miejsca pobytu to znana recepta na chore serce, a i w tym przypadku, jak można się domyślać, przyniosła pozytywne skutki. W tle mamy jeszcze malwersacje męża Rii i zakończenie, które można określić jako: kobiety rządzą! Film w sam raz na przyjemne, niedzielne przedpołudnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-UpP06SI/AAAAAAAAANo/DMRtxnBhrrg/s1600/robin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-UpP06SI/AAAAAAAAANo/DMRtxnBhrrg/s200/robin.jpg" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. &lt;b&gt;Robin Hood&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długo się zbierałam, aby obejrzeć ten film, bo myślałam, że będzie nudnawy i pełen patosu. A tu wcale nie! Historia skupia się w dużej mierze na międzynarodowej polityce i wojnie, w której Robin jest tylko małym kamykiem, zdolnym jednakowoż poruszyć lawinę. Podobało mi się to, że został on przedstawiony jako łapserdak, szaławiła i awanturnik, a nie, jak to bywało w innych filmach, rycerz bez skazy. (Ej, no w końcu mówimy o Księciu &lt;i&gt;Złodziei&lt;/i&gt;, napuszona mina Kevina Costnera jakoś nigdy mi do tego nie pasowała.) Oczywiście nie obyło się w jednym momencie od typowo hollywoodzkiej przemowy ku pokrzepieniu serc oraz zupełnie bezsensownej, za to efektownej bitwy. Ale niech! I tak film wychodzi na plus.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-coe4nPI/AAAAAAAAAN0/H8WPjVuw6r8/s1600/scot.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-coe4nPI/AAAAAAAAAN0/H8WPjVuw6r8/s200/scot.jpg" width="139" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4.&lt;b&gt; Breakfast with Scot/ Śniadanie ze Scotem&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten film sprawił, że przez chwilę zapragnęłam być mężczyzną i wyjść za geja. :P Opowiada o męsko-męskiej parze: spokojnym, dobrze ułożonym prawniku Samie i byłym mistrzu gry w hokeja, obecnie sportowym prezenterze, Eriku. Ich życie się zmienia w momencie, gdy Sam zostaje obarczony opieką nad Scotem - synem zmarłej partnerki swojego brata, który obecnie przebywa w Rio i w nosie ma udawanie tatusia. Scot jest &lt;i&gt;naprawdę&lt;/i&gt; dziwny. Plakat obok nie oddaje ani trochę jego dziwności: skłonności do śpiewania kolęd w październiku, noszenia biżuterii i przytulania się do każdego, nawet do swoich prześladowców. Eric mówi nawet do Sama, że Scot prawdopodobnie jest gejem (&lt;i&gt;ale to nie nasza wina&lt;/i&gt;, dodaje, &lt;i&gt;już wcześniej taki był!&lt;/i&gt;) No i tu leży pies pogrzebany: Erica, który generalnie swoją orientację utrzymuje w tajemnicy, Scot denerwuje i zawstydza. Doprowadza do szału. Trudno mu zaakceptować jego inność. I chyba właśnie o tym jest ten cały film: o akceptacji i miłości, która idzie z nią w parze. Naprawdę mi się podobał!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-fzBO8sI/AAAAAAAAAN8/_zYik4KkQkU/s1600/uczen.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-fzBO8sI/AAAAAAAAAN8/_zYik4KkQkU/s200/uczen.jpg" width="143" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5. &lt;b&gt;The Sorcerer's Apprentice/ Uczeń czarnoksiężnika&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Disnejowska produkcja z Nicolasem Cage'm i Monicą Bellucci trochę mnie rozczarowała. W końcu, hej, &lt;i&gt;Piraci z Karaibów &lt;/i&gt;to też Disney, a wyszło znacznie lepiej. Tutaj miałam wrażenie, że ktoś przeczytał podręcznik "jak pisać komercyjny scenariusz" i wprowadził go w życie. Główny bohater, Dave, to typowy student-umysłowiec, uzdolniony fizycznie (fizycznie od fizyki, nie od mięśni) kujon, który zakochuje się w koleżance humanistce. Historia nie byłaby może tak ekscytująca, gdyby nie to, że po drodze nasz bohater okazuje się potomkiem Merlina, zdolnym władać potężnymi magicznymi mocami. Tę radosną wieść przekazuje mu czarownik Baltazar Blake (tak, ta postać to wypisz wymaluj połączenie profesora Baltazara Gąbki i Syriusza Blake'a!), którego Dave zostaje uczniem. Razem muszą stawić czoła wrogom i wygrać miłość dziewczyny (każdy ma swoją dziewczynę i swoją miłość oczywiście). Niezłe, ale okropnie przewidywalne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-WKH5uvI/AAAAAAAAANs/JZvi6GSA4pk/s1600/merr.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-WKH5uvI/AAAAAAAAANs/JZvi6GSA4pk/s200/merr.jpg" width="154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6.&lt;b&gt; The Merry Gentelman&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest dość niezwykła opowieść. Oto Kate, bita przez męża, ucieka od niego w siną dal i instaluje się w zupełnie nowym dla niej, nieznanym mieście. Nie lubi pytań o przeszłość, nie chce się wiązać z żadnym mężczyzną. Kiedy poznaje Franka - mężczyznę, który pomaga jej wnieść do mieszkania choinkę, jest mu wdzięczna za nienarzucanie się i milczące wsparcie. Tyle że Frank, moi mili, jest seryjnym zabójcą z lekkimi skłonnościami samobójczymi. Po swojej ostatniej "robocie" miał już skakać z dachu, kiedy powstrzymał go krzyk Kate - wtedy właśnie zobaczył ją po raz pierwszy. Kate zupełnie nie rozpoznaje Franka, a Frank, sam chyba siebie zaskakując, obdarza ją przyjaźnią. Nie obędzie się oczywiście bez perypetii, bo w śledztwo w sprawie zabójstw jest zaangażowany sprytny policjant, który na dodatek zaczyna czuć coś do Kate. Jest to cichy film, bez żadnych fajerwerków, operujący obrazami, mimiką twarzy, spojrzeniami. Trochę mnie denerwowała Kate, z tym swoim syndromem wiecznej ofiary, za to Frank był naprawdę słodki. Trochę inny bożonarodzeniowy film.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-a4RZSHI/AAAAAAAAANw/ugquxg7uxBI/s1600/killers.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-a4RZSHI/AAAAAAAAANw/ugquxg7uxBI/s200/killers.jpg" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7. &lt;b&gt;The Killers/ Pan i pani Kiler&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ashton Kutcher to ciacho, Katherine Heigl też jest niczego sobie i już dla tej dwójki warto obejrzeć ten film. Kutcher w roli Spencera jest po prostu rozbrajający, gdy robi słodkie oczy do Jen, swojej żony, niezgrabnie próbując jej wyjaśnić, dlaczego zataił przed nią dość ważną rzecz. Taką mianowicie, że przed poznaniem jej pracował jako szpieg. Rzecz wychodzi na jaw, kiedy dawni mocodawcy Spencera chcą się z nim skontaktować, a z bliżej niezidentyfikowanych powodów dom naszego małżeństwa nawiedza cała horda płatnych zabójców, pragnących fachowo&amp;nbsp; ich ustrzelić. To chyba nowy rodzaj komedii romantycznych, stworzony po to, by bawić i męską, i żeńską widownię. Nie wyszło źle.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-7838991914849836786?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/7838991914849836786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/filmy-filmy-filmy-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7838991914849836786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7838991914849836786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/filmy-filmy-filmy-cz-2.html' title='Filmy filmy filmy, cz. 2'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPQ-TGbIN3I/AAAAAAAAANk/97Wgi-Yatf8/s72-c/easy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5621218241364477049</id><published>2010-11-27T22:44:00.009+01:00</published><updated>2010-12-03T22:18:04.073+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziewiętnasty wiek'/><title type='text'>Opętanie, A. S. BYATT</title><content type='html'>A więc przyszła i na mnie kolej. Dałam się opętać &lt;i&gt;Opętaniu. &lt;/i&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPFuKD5LJrI/AAAAAAAAANg/LUW2cAFHKho/s1600/opetanie-bprod58719696.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPFuKD5LJrI/AAAAAAAAANg/LUW2cAFHKho/s1600/opetanie-bprod58719696.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A. S. Byatt stworzyła coś w rodzaju literackiego science fiction. W jej opowieści dziewiętnastowieczny poeta Randolph Henry Ash zajmuje poczytne miejsce w panteonie angielskich mistrzów pióra, a ruchy feministyczne za jedną ze swoich ikon uznają współczesną Ashowi pisarkę Christabel LaMotte. Życie i twórczość obojga są poddawane wnikliwym studiom, i to zarówno w ich ojczyźnie jak i po drugiej stronie Atlantyku, co wywołuje sporo napięć&amp;nbsp; pomiędzy środowiskami akademickimi na starym i nowym kontynencie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historia rozpoczyna się od odkrycia. Roland, zajmujący się Ashem doktorant, biedny jak mysz kościelna i tkwiący w niezbyt szczęśliwym związku, znajduje w starym bibliotecznym woluminie brudnopisy listów wielkiego poety do nieznanej damy. I kradnie je, pchnięty nagłym impulsem. Ową damą jest prawdopodobnie panna LaMotte, której do tej pory zupełnie z Ashem nie kojarzono. Roland zwraca się o pomoc do Maud Bailey, badającej życie LaMotte, a potem razem podążają tropem tajemniczych listów, odkrywając prawdę o obydwojgu wiktoriańskich twórcach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka nie wciągnęła mnie od samego początku. Owszem, zachwyciła stylem, pomysłem i oryginalnością, ale nie sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Przeszkadzali mi z początku bohaterowie, jacyś niezdecydowani i problematyczni, przeszkadzała wiktoriańska stylizacja w korespondencji Asha i LaMotte, nie podobało się trochę prześmiewcze przedstawienie życia naukowego. Roland i Maud zamiast rozejrzeć się wokół siebie, siedzą z nosem w stęchłych dokumentach, zamiast zrobić coś ze swoim życiem, zanurzają się w cudze, dawno minione. Ale potem wszystko nagle zaczęło nabierać sensu. Klocuszki, z których zbudowana jest powieść, te listy i dzienniki, rozmyślania i retrospekcje, przeskakiwanie w czasie i przestrzeni - to w którymś momencie zaczęło się pięknie układać. Tak pięknie, że na policzki wystąpiły mi rasowe, wiktoriańskie rumieńce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Narracja jest dość oryginalna (postmodernistyczna, jeśli mogę użyć tego modnego słowa), ale szybko można się do niej przyzwyczaić choć, szczerze mówiąc, nie zdzierżyłam tych wszystkich poematów i tylko przeskakiwałam je wzrokiem. Ten narracyjny zabieg sprawia, że bohaterowie wydają sięjeszcze bliżsi, jeszcze prawdziwsi. Uderzyła mnie zręczność autorki, z którą plecie ona ich losy. Obie pary, dwudziestowieczna i dziewiętnastowieczna, są połączone międzyczasową więzią, jakby stanowiły swoje lustrzane odbicia. W tej powieści nie ma zbędnych elementów, każdy klocek prędzej czy później znajduje swoje miejsce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest opowieść o miłości i literaturze, połączonych i zaplątanych. Każdy, kto ceni sobie obie te rzeczy znajdzie wielką przyjemność w lekturze. Dla miłośników wiktoriańskich klimatów to pozycja obowiązkowa - na początku oglądamy co prawda ten dziewiętnastowieczny świat trochę z daleka, bardziej z perspektywy Rolanda-badacza, jednak w miarę czytania zagłębiamy się w niego coraz bardziej i bardziej. Klimat tej książki jest niesamowity!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9/10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Słuchacie muzyki podczas lektury książek? Ja robię to nieczęsto, ponieważ zazwyczaj muzyka mnie rozprasza. Jednak w tych rzadkich wypadkach zawsze później dany album/piosenki natychmiast kojarzą mi się z określoną powieścią, z jej klimatem i stylem. &lt;i&gt;Opętanie &lt;/i&gt;czytałam słuchając albumu francuskiej artystki Zaz. Jest cudny!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka 1.&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qSqfpDh5RQM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qSqfpDh5RQM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piosenka 2.&lt;/div&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1sSrzSE8w-A?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1sSrzSE8w-A?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka 3, z naprawdę pięknym tekstem.&lt;br /&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pUbmOPwt4lw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/pUbmOPwt4lw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5621218241364477049?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5621218241364477049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/opetanie-s-byatt.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5621218241364477049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5621218241364477049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/opetanie-s-byatt.html' title='Opętanie, A. S. BYATT'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TPFuKD5LJrI/AAAAAAAAANg/LUW2cAFHKho/s72-c/opetanie-bprod58719696.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-3412296664551920404</id><published>2010-11-26T16:27:00.004+01:00</published><updated>2010-11-26T16:31:30.281+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historyczna'/><title type='text'>Zagadka Katyliny, STEVEN SAYLOR</title><content type='html'>Podróże w czasie - część pierwsza. ;) Panowie i panie, proszę zapiąć pasy, cofamy się o 20,5 wieku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TO_I6YhiW0I/AAAAAAAAANc/JjvMmgokRps/s1600/zagadka-katyliny-b105849.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TO_I6YhiW0I/AAAAAAAAANc/JjvMmgokRps/s1600/zagadka-katyliny-b105849.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Steven Saylor napisał serię kryminałów historycznych, a &lt;i&gt;Zagadka Katyliny &lt;/i&gt;jest trzecią jej częścią. Świat chylącej się do upadku Republiki poznajemy dzięki Gordianusowi Poszukiwaczowi, który stanowi w pewnym sensie prototyp współczesnego detektywa. Wykonuje on różne zadania dla możnych Rzymian: docieka prawdy, wynajduje różnorakie informacje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;i&gt;Zagadce Katyliny&lt;/i&gt; autor, z wykształcenia historyk, opisuje niespokojne czasy końca konsulatu Cycerona i okres buntu wywołanego przez gorącokrwistego patrycjusza, Katylinę. Oprócz tych dwóch, bardzo plastycznie pokazanych postaci, poznajemy też zręcznego polityka Cezara, bajecznie bogatego Krassusa i inne wielkie osobistości tamtych czasów. Równocześnie jednak towarzyszymy Gordianusowi w jego codziennym życiu, w Rzymie i na prowincji, zanurzając się w ten dawno miniony, fascynujący świat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niewątpliwą zaletą książki (tej, jak i pozostałych z serii) są realia historyczne, przedstawione z niezwykłą dokładnością i rozmachem. Rzym u progu cesarstwa był miastem fascynującym: ogromnym, tętniącym życiem organizmem, a ja dzięki Saylorowi na chwilę poczułam jego atmosferę. Polityka i stosunki społeczne tak różne od naszych, a jednocześnie tak podobne! Mentalność - to przekonanie o wyższości cywilizacyjnej nad resztą świata, zadufanie w sobie, przeświadczenie o technologicznym rozwoju - jakże podobna do naszej. Z niedowierzaniem czytałam o machinacjach na szczytach władzy, o korupcji i podwójnych standardach, o spiskach i populizmie... i zastanawiałam się czy to rzeczywiście minęło...? Czy też raczej jest wpisane w naturę ludzką i obecne w każdym pokoleniu, w każdym czasie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gordianus jest w pewnym sensie postacią anachroniczną - ma bliskie nam, nowoczesne poglądy na temat niewolnictwa (widzi w niewolnikach ludzi, a nie bydło), małżeństwa (kocha swoją żonę i jest jej wierny), polityki (wszyscy kłamią, tylko niektórzy więcej, a niektórzy mniej). Jest nieufny, trochę zgorzkniały, a wobec Rzymu ma uczucia ambiwalentne: czuje niesmak i dumę jednocześnie. Ma niejednoznaczny charakter i często sam siebie zaskakuje, co czyni go ciekawą postacią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka to kryminał tylko na jednym poziomie. Wątek zagadki pt. "kto zabił" jest tak naprawdę poboczny, o wiele ważniejsza jest tytułowa zagadka Katyliny, którą on sam zadał Gordianusowi, a która dotyczy kondycji państwa. I tak naprawdę o tym właśnie jest ta powieść, o dylematach władzy, mechanizmach rozkładu państwa, teorii "mniejszego zła". Trafiła do mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla osób lubiących podróże w czasie. :) To nie jest typowa książka historyczna - w końcu mówimy o kryminale - ale dzięki kompetencjom autora, zamienia się w prawdziwą historyczną ucztę. Znajdziecie w niej przeróżne smaczki, od takich szczegółów jak jadłospis starożytnych, po główne wątki senackiej przemowy Cycerona. Myślę, że Saylorowi udało się zachować tę rzadką równowagę pomiędzy zabawą, a pożytkiem.&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;8/10&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-3412296664551920404?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/3412296664551920404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/zagadka-katyliny-steven-saylor.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3412296664551920404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3412296664551920404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/zagadka-katyliny-steven-saylor.html' title='Zagadka Katyliny, STEVEN SAYLOR'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TO_I6YhiW0I/AAAAAAAAANc/JjvMmgokRps/s72-c/zagadka-katyliny-b105849.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-8995724974412018620</id><published>2010-11-23T22:36:00.000+01:00</published><updated>2010-11-23T22:36:05.456+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Miasto kości, CASSANDRA CLARE</title><content type='html'>Pierwsza część trylogii fantasy przeznaczonej dla "starszej młodzieży".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOwnhKipRwI/AAAAAAAAANY/eW44TMQSpyA/s1600/miasto_kosci-large.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOwnhKipRwI/AAAAAAAAANY/eW44TMQSpyA/s320/miasto_kosci-large.jpg" width="210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Młoda dziewczyna, Clary, poznaje przypadkiem trójkę swoich rówieśników: złotowłosego mruka Jace'a oraz rodzeństwo Aleca i Isabelle. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) nikt oprócz Clary ich nie widzi;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) cała trójka jest akurat w trakcie zabijania jakiegoś nastolatka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż, jak się szybko okazuje, nie nastolatek to, a okropny demon, od którego bohaterowie chcą uwolnić ludzkość, a Clary niepotrzebnie im w tym zawadza. Tak zaczyna się cała polka - Clary i jej przyjaciel Simon dowiadują się o istnieniu całej masy baśniowych istot: wampirów i wilkołaków, półaniołów, demonów, czarodziejów, wróżek i kogo tam jeszcze da się wymyślić. Wszyscy sobie żyją między niczego nieświadomymi ludźmi, a nad tym, żeby im nie zagrażali, czuwają Nefilim, wspomniane wyżej półanioły. Jace, Alec i Isabelle to młodociany narybek półanielskiego przyczółku w Nowym Jorku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy okazuje się że:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) mama Clary na bank ma coś z półaniołami wspólnego, zważywszy na to, że znika w podejrzanych okolicznościach, a zamiast niej Clary znajduje w mieszkaniu krwiożerczego zombiaka;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) paskudny rasista Valentine, sprawca jeszcze nie tak odległego rozłamu wśród Nefilim, może wcale nie być tak martwy jak wszyscy sądzą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest to literatura wysokich lotów, ale byłaby całkiem w porządku, gdyby nie dwie rzeczy, widoczne podczas czytania i trzecia, stanowiąca gwóźdź do trumny, o której dowiedziałam się z &lt;a href="http://www.goodreads.com/"&gt;goodreads.com&lt;/a&gt;. Zacznijmy od braków wewnętrznych: w tej książce wydarzenie goni wydarzenie i to nie w tym pozytywnym sensie, gdy po prostu nawarstwienie akcji nie pozwala człowiekowi jeść ani spać. Chodzi o ten rodzaj fabularnego tempa, w którym bohaterowie miotają się w te i wewte, bez refleksji i odpoczynku, bez jakiegoś namysłu nad tym co było, co się wydarzyło i jak to zmienia ich życie. Nie uwierzyłam w te postacie &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugą denerwującą sprawą był Jace, a dokładnie sposób, w jaki autorka ukazuje jego relacje z Clary. Te cwaniackie odzywki, które miały wyjść "gburowato ale seksownie", okazały się okropnie drętwe. Niby taki drobiazg, a irytował mnie okropnie podczas czytania. Cały wysiłek autorki, żeby nadać jej ulubionemu bohaterowi rys "zniewalającego skurczybyka", leżał przede mną bezwstydnie obnażony. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeci punkt "na nie" to wiadomość, że Cassandra Claire pisała opowiadania na bazie Harrego Pottera, głównym bohaterem czyniąc przy tym Draco Malfoya. I z tych fanfików narodziła się później jej debiutancka trylogia. Rzeczywiście, jakby się przyjrzeć bliżej &lt;i&gt;Miastu kości&lt;/i&gt;, odwołania do twórczości Rowling narzucają się same. Lekkie zżynanie z tego czy owego zdarza się pewnie każdemu autorowi, ale tutaj przekroczyło moim zdaniem pewne normy. Gdyby jeszcze styl był w porządku, nie czepiałabym się. Ale nie jest. Ani tak plastyczny, ani wciągający, ani wiarygodny jak ten w serii o nastoletnim czarodzieju.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy książka ma zalety? Ma, oczywiście: jest dość lekka, dobrze zredagowana, świat przedstawiony jest bogaty w różne cuda wianki, świadczące o wyobraźni autorki. Jeśli ktoś nie wiedział o tych potterowych powiązaniach autorki, Harrego nie czytał, to na pewno będzie pod urokiem fabuły. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba dla tych, dla których ta książka jest przeznaczona - starszej młodzieży, i to raczej tej bardziej bezkrytycznej. Ja sięgnęłam po &lt;i&gt;Miasto kości, &lt;/i&gt;bo byłam ciekawa co też jest tak intensywnie promowane na księgarskich półkach (i to wcale nie młodzieżowych, a tych z fantastyką). Potem wypożyczyłam jeszcze drugi i trzeci tom - drugi zmogłam do połowy, trzeci przekartkowałam, żeby poznać zakończenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-8995724974412018620?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/8995724974412018620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/miasto-kosci-cassandra-clare.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8995724974412018620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8995724974412018620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/miasto-kosci-cassandra-clare.html' title='Miasto kości, CASSANDRA CLARE'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOwnhKipRwI/AAAAAAAAANY/eW44TMQSpyA/s72-c/miasto_kosci-large.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-4246366292043503322</id><published>2010-11-21T14:06:00.002+01:00</published><updated>2010-11-21T23:58:07.144+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polska'/><title type='text'>Inna wersja życia, HANNA KOWALEWSKA</title><content type='html'>Czwarta odsłona losów Matyldy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOkJtysCYAI/AAAAAAAAANU/gScy5zDKCZg/s1600/innawersja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOkJtysCYAI/AAAAAAAAANU/gScy5zDKCZg/s320/innawersja.jpg" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tej książce główna bohaterka i narratorka - Matylda - próbuje uporać się z przeszłością. Zarówno z tą niedawną, o której mogliśmy czytać we wcześniejszych powieściach, jak i tą zamierzchłą, sięgającą jej dzieciństwa. Matylda ma niełatwe stosunki z rodziną - dla matki najważniejszy jest święty spokój, siostra jest pełna goryczy, ojczym Matyldy (z wzajemnością) nie cierpi, kuzyni od strony matki zazdroszczą jej spadku po babce, a kuzyni od strony ojca zostali dopiero przez nią odkryci, bo długi czas nie wiedziała nawet o ich istnieniu. Na tle tych rozmaitych relacji, zadawnionych pretensji i bolesnych wspomnień toczy się wątek główny: Matylda dostaje bowiem zdjęcia, które wskazują, że przez prawie rok, w wieku sześciu lat, nie mieszkała z matką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem. Kolejne pytanie bez odpowiedzi. O matce wiedziałam równie mało, jak o przeszłości. Czy w innych rodzinach też tak jest? Same tajemnice? Szafy pełne trupów? Przemilczenia? Białe plamy? Tematu tabu? Luki w albumach z fotografiami?&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=2481"&gt;Zawrociu&lt;/a&gt; zakochałam się bardzo dawno temu, po raz pierwszy czytałam tę książkę we wczesnych nastoletnich latach, a potem wielokrotnie do niej wracałam. Później ukazywały się kolejne* powieści o Matyldzie, i każdą byłam niemal tak samo zafascynowana. Proszę państwa, te książki mają styl. I to jaki! Bardzo subtelny, czasem poetycki; narracja jest introspektywna, intymna, niekiedy miałam wrażenie, że nawet dialogi są w jakiś sposób przez Matyldę przetworzone, "przemyślane". I ten styl właśnie sprawia, że wracam do Matyldy i do Zawrocia. Zaczynam czytać i znikam, nie mogę się oderwać póki nie skończę. Ostatnio naprawdę niewiele książek działa na mnie w ten sposób.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czwartej części roi się od bohaterów, każdy ma swoje pięć minut, co utrudniało trochę skupienie się na głównym wątku powieści. Wszyscy wydawali mi się tacy prawdziwi... Chyba każda kobieta natknęła się w którymś momencie na takiego "Igora", musiała radzić sobie z toksyczną "Paulą", pałającym żądzą zemsty "Jakubem", każda czuła, że musi zapomnieć o jakimś "Pawle". Samo życie, można by rzec, ale uchwycone jakoś tak ładnie, refleksyjnie. Hanna Kowalewska umie pokazywać to, czego nigdy nie zobaczymy w żadnym serialu: że życie jest wielowymiarowe i skomplikowane, że składa się z jednego wielkiego "co by było gdyby", że każdy człowiek, każda relacja jest jakąś cegiełką, bez której wszystko mogło by runąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książki Kowalewskiej zbierają różne recenzje, od zachwytów, po wzruszenie ramion. We mnie wzbudzają emocje i jakimś magicznym sposobem przenoszą w zupełnie inną rzeczywistość. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jedna książka, domykająca pozostawione wątki. I znowu przyjdzie poczekać kilka lat...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytelników, którzy zaczęli spotkanie z  Matyldą od tej książki, może czekać zawód, gdy sięgną po wcześniejsze. W każdej z nich przedstawiono bowiem to, co zostało już zdradzone w &lt;i&gt;Innej wersji życia. &lt;/i&gt;Pierwsza  to opowieść o babce i jej skomplikowanych relacjach z resztą rodziny,  druga to wyjaśnienie zagadki śmierci ojca Matyldy, trzecia mówi o jej  mężu i o Oldze. Te sprawy były bardzo znaczące w życiu bohaterki, nic  więc dziwnego, że cały czas się do nich odwołuje. Lepiej więc czytać  całą serię po kolei - wtedy można mieć  przyjemność ze stopniowego odkrywania prawdy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8/10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*Chronologia dla zagubionych:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. Tego lata, w Zawrociu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. Góra śpiących węży&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. Maska Arlekina&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. Inna wersja życia&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-4246366292043503322?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/4246366292043503322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/inna-wersja-zycia-hanna-kowalewska.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4246366292043503322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4246366292043503322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/inna-wersja-zycia-hanna-kowalewska.html' title='Inna wersja życia, HANNA KOWALEWSKA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOkJtysCYAI/AAAAAAAAANU/gScy5zDKCZg/s72-c/innawersja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6476692806092484363</id><published>2010-11-19T18:32:00.005+01:00</published><updated>2010-11-21T23:58:47.492+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe, ROBERT WEGNER</title><content type='html'>O tej książce zrobiło się głośno jakiś czas temu, zbiera bardzo dobre recenzję, więc i ja nie mogłam oprzeć się pokusie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOarHZdKj6I/AAAAAAAAANQ/gYwJ7N0XFow/s1600/p%25C3%25B3lnoc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOarHZdKj6I/AAAAAAAAANQ/gYwJ7N0XFow/s320/p%25C3%25B3lnoc.jpg" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osiem opowiadań rozparcelowano po równo: cztery traktują o przygodach kompani Górskiej Straży na północnych rubieżach Imperium Meekhańskiego, kolejne cztery o pewnym młodzieńcu, którego lud od wieków zamieszkuje skraj pustyni na południe od Imperium. Obie części łączą się ze sobą dość słabo: w pierwszej czytamy o pogłoskach dotyczących pewnej uzdolnionej magicznie dziewczyny, a w drugiej ową dziewczynę spotykamy. W tle dość wyraźnie widać wątek walki bogów, wielkiej wojny i ogólnie ogromnej zawieruchy, która zdarzyła się w przeszłości, i kto wie, czy nie zagraża Imperium obecnie. Jednym słowem - fantasy jak się patrzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka wywołała we mnie tyle emocji, że nie wiem od czego zacząć. Jak można się chyba zorientować po recenzowanych przeze mnie książkach, lubię fantastykę, więc lektura czegoś, co odwołuje się do najlepszych tradycji tego gatunku, była dla mnie przyjemnością. Forma opowiadań wymusiła bardzo zwięzłe potraktowanie wielu tematów, co można pochwalić i zganić jednocześnie. Pochwalić - bo dużo rzeczy można w ten sposób upakować, i akcję, i historię świata przedstawionego, i sytuację polityczną, i opisy przyrody, no mnogo i różnorodnie się nam robi. Zganić - bo automatycznie te rzeczy muszą być często opowiedziane, zamiast pokazane, co czasami skutkuje ciągnącymi się na dwie strony wykładami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale! Mniejsza z tym! Dawno nie trafiłam na tak dobre polskie fantasy! Szczególnie podobała mi się pierwsza część i rudy porucznik. Druga część wypadła moim zdaniem słabiej, bo: od razu po pierwszym opowiadaniu znielubiłam bohatera (co za dziad, co za szumowina wstrętna, tak postąpić!), no i dlatego, że autor skupił się raczej na "braniu rozmachu" na opowieść o bogach i wojnach, zamiast na rozwoju głównej postaci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli miałabym się czegoś czepiać to małej ilości humoru (znacznie więcej go w Północy, co górale to górale jednak) i zbyt wielu scen z walką i wypływającymi bebechami w roli głównej. Jestem dziewczyną i choć lubię powzdychać do dzielnych żołnierzy tudzież wspaniale pojedynkujących się pustynnych wojowników, to doprawdy, czasem miałam ochotę powiedzieć dość. No i przeskakiwałam niektóre akapity, w tym także te z nagrodzonego Zajdlem opowiadania, w którym autor dokładnie opisuje kolejne szturmy konnicy, obronę piechoty i takie tam. Dobra, dzielni byli, ale ileż można o tym czytać? ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Plusy tej książki wielokrotnie były już w różnych recenzjach podnoszone: styl, plastyczność opisów, wciągająca akcja, zapadający w pamięć bohaterowie, bogactwo wyobraźni w kreowaniu świata. Same smaczki. Rasowe fantasy, nie żadna gra konwencjami, zero wampirów, nawet śladowej ilości zwykłych nastolatków z problemami. Już sobie ostrzę ząbki na drugą część. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że miłośnicy fantastyki już dawno mają lekturę za sobą. ;) Polecam więc wszystkim innym, którzy uważają, że polska fantastyka jest wstrętna i okropna - oto dowód, że się mylą! Chłopcy będą bardzo zadowoleni z lektury: żołnierskie życie, ciężki los wojownika, zero roztkliwiania się nad sobą, a wątek miłosny zakończony zanim zdążył się rozpocząć. Jeśli lubicie Sapkowskiego, polubicie i Wegnera, aczkolwiek uwaga - u tego drugiego próżno szukać sienkiewiczowszczyzny i tego unikalnego poczucia humoru. Ale i tak książka jest warta polecenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6476692806092484363?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6476692806092484363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/opowiesci-z-meekhanskiego-pogranicza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6476692806092484363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6476692806092484363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/opowiesci-z-meekhanskiego-pogranicza.html' title='Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe, ROBERT WEGNER'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOarHZdKj6I/AAAAAAAAANQ/gYwJ7N0XFow/s72-c/p%25C3%25B3lnoc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6293928868042767618</id><published>2010-11-17T16:25:00.001+01:00</published><updated>2010-11-21T23:59:47.933+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historyczna'/><title type='text'>Pod piracką flagą, MICHAEL CRICHTON</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W młodości, na dłuuuugo jeszcze przed szałem na Jacka Sparrowa, byłam fanką piratów. Zresztą, to właśnie przy lekturze "Kapitana Blooda" zaliczyłam pierwszą w życiu zarwaną noc. (Miałam 12 lat, był środek tygodnia, nie poszłam do szkoły i dostałam szlaban od rodziców.) A teraz zafundowałam sobie powrót do młodzieńczych fascynacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOPpG14O0_I/AAAAAAAAANM/a5LtdeIwyZY/s1600/pirat.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOPpG14O0_I/AAAAAAAAANM/a5LtdeIwyZY/s320/pirat.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lądujemy na upalnej Jamajce, w Port Royal, gdzie roi się od indywiduów wszelkiego asortymentu. Jest rok 1665, więc Anglicy czasowo bratają się z Francuzami, za to nienawidzą Hiszpan. Poznajemy kapitana Charlesa Huntera, doświadczonego korsarza, który postanawia uskutecznić skok życia. Otóż okazuje się, że&amp;nbsp; Hiszpanie najprawdopodobniej pozostawili statek pełen złota cumujący w zatoczce małej wyspy, bronionej przez cieszącego się paskudną sławą dowódcę Cazallę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hunter zbiera więc załogę: pirotechnika Czarnookiego Żyda, nawigatora Endersa, francuskiego zabójcę Sansona, bystrooką Lazue i niemego osiłka Maura. Razem wyruszają po skarb, mierząc się po drodze z mocą przeszkód. Wiadomo - a to jakiś niespodziewany atak i niewola, a to kraken krążący pod statkiem, a to przeprawa przez zdradziecką rafę koralową... Najgorsze jednak przyjdzie z najmniej spodziewanej strony, oto bowiem w Porcie Royal złowrogie siły już spiskują przeciw Hunterowi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tę książkę napisał znany hollywódzki scenarzysta, twórca m.in. &lt;i&gt;Parku Jurajskiego&lt;/i&gt;, co jest w dużej mierze odczuwalne podczas lektury. Styl, moi drodzy, jest ostry jak brzytwa w swoim minimalizmie i dosadności. W życiu nie czytałam tak skondensowanej prozy! Tysiące przygód, miejsc, opisów na... niespełna 350 stronach! Nie wiem jak autor to zrobił, ale jestem pod dużym wrażeniem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście bohaterowie (a dokładnie ich psychologiczna głębia) na tym  cierpią. Nie przeczytamy tu o rozterkach moralnych prześladujących tego czy  owego, nie poczujemy jak własnych żalu czy żądzy zemsty. Te fragmenty, które mówią  coś o bohaterach wyglądają mniej więcej tak:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;Sanson milczał przez chwilę.&lt;br /&gt;- Słyszałem - zaczął - że twój brat został pojmany przez Cazallę na statku handlowym. Słyszałem, że Cazalla powiesił go za ramiona, obciął mu jądra i wepchnął do ust, aż biedak się zadławił na śmierć.&lt;br /&gt;Hunter nie odpowiedział od razu.&lt;br /&gt;- Znam tę historię - mruknął w końcu.&lt;br /&gt;- I wierzysz w nią?&lt;br /&gt;- Tak.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo że jestem pełna podziwu dla stylu Crichtona, to brakowało mi w tej książce rozmachu. Może też wyrosłam już z karaibskich przygód, może za stara jestem na kibicowanie piratom, ale jakoś nie czułam się wciągnięta w ten wykreowany świat. No i brakowało mi takiego wątku miłosnego z przytupem, do tej pory pamiętam jak kapitan Blood się szarpał na myśl o Arabelli, a tu...? Książka jest jednak bardzo wciągająca i w takie późnolistopadowe wieczory to prawdziwa przyjemność poczytać o rozświetlonej słońcem powierzchni morza, na której majaczą tropikalne wyspy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla wszystkich, którzy nie zapomnieli o dziecięcych marzeniach. Ja w wieku niedorosłym byłam prawdziwą awanturnicą, interesowali mnie piraci, Indianie, prywatni detektywi i Bohun. Małe kobietki i Emilka też oczywiście znajdowały miejsce w mym sercu, ale nie rozpalały tak wyobraźni. Miło czasem wrócić do tych dawnych fascynacji. Aż człowiek ma ochotę wygrzebać z czeluści biblioteczki Karola Maya...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6293928868042767618?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6293928868042767618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/pod-piracka-flaga-michael-crichton.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6293928868042767618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6293928868042767618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/pod-piracka-flaga-michael-crichton.html' title='Pod piracką flagą, MICHAEL CRICHTON'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TOPpG14O0_I/AAAAAAAAANM/a5LtdeIwyZY/s72-c/pirat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6721371720765661587</id><published>2010-11-15T16:54:00.003+01:00</published><updated>2010-11-22T00:00:13.827+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Przekraczająć granice, OKSANA PANKIEJEWA</title><content type='html'>Fantastyka zza wschodniej granicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN_ew7uNkzI/AAAAAAAAANI/SXIOaZxEB28/s1600/Przekraczajac-granice.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN_ew7uNkzI/AAAAAAAAANI/SXIOaZxEB28/s320/Przekraczajac-granice.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka ma wielu bohaterów i dość trudno stwierdzić, który jest tym głównym. Generalnie zaczyna się od tego, że Olga, &lt;b&gt;młoda dziarska Ukrainka, zostaje zamordowana,&lt;/b&gt; ale zamiast umrzeć, trafia do świata równoległego, pełnego magii, bohaterów, smoków i tego typu tałatajstwa. W świecie tym ludzie są przyzwyczajeni do takich "wizyt", Olga zostaje więc objęta &lt;b&gt;programem przystosowawczym&lt;/b&gt;. A ponieważ głównym sprawcą jej przeniesienia jest królewski podopieczny (nieletni półelf), Olga trafia od razu pod skrzydła nielicznej rodziny królewskiej, zaznajamia się z dwórkami, przyjaciółmi monarchy itd itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak narracja rzadko kiedy jest prowadzona z punktu widzenia Ziemianki. Znacznie częściej na świat przedstawiony patrzymy &lt;b&gt;oczami króla, jego błazna, królewskiej faworyty&lt;/b&gt; knującej złowrogie spiski, bohaterskiego paladyna, albo dwójki agentów specjalnych, którzy pałętają się po całym kontynencie w celu wypełnienia pewnej misji. Wszystkie historie się &lt;b&gt;w którymś momencie zazębiają&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kupiłam tę książkę skuszona oczywiście okładką (Fabryka Słów z roku na rok robi je coraz lepsze), ale spodziewałam się chyba czegoś innego. To znaczy - nawet z mojego powyższego opisu wynika, że to takie typowe fantasy, gdzie przybysz z naszego świata musi dać sobie radę w tym magicznym i jeszcze przy okazji kogoś tam uratować. Ale tu zupełnie nie o to chodzi. Olga nie tylko nikogo nie ratuje, ale jeszcze jest źródłem kłopotów. Bohaterowie głównie ze sobą gadają - &lt;b&gt;scen walk, akcji, jakiś wydarzeń, do których przywykliśmy w typowym fantasy, jest raczej mało&lt;/b&gt;. Przeszłość wielu bohaterów poznajemy poprzez opowieści, tworzą się więc takie subopowiadania. Cała fabuła jest skonstruowana na zasadzie wielu elementów, z których większość pod koniec zaczyna tworzyć w miarę spójną całość. (Niektóre wątki zostają otwarte i sobie beztrosko dyndają.)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz o bohaterach. I tu nie wiem, czy ja jestem jakąś kostyczną kujonką, przewrażliwioną nudziarą, czy jakieś różnice kulturowe wylazły, bo po prostu &lt;b&gt;czytałam i oczom nie wierzyłam&lt;/b&gt;. Tam się wszyscy sekszą między sobą, na różnorakie sposoby i w dowolnych konfiguracjach! Tak naprawdę miałam wrażenie, że ze szczegółami opisane &lt;b&gt;barabara&lt;/b&gt; stanowi główny temat rozmów bohaterów. Jeśli się zaś nie sekszą to piją wódkę. Wszyscy piją. Wódka jest traktowana jak u nas rosołek, a w Anglii herbata - dobra na wszystko, ukoi smutki, przegoni chandrę, wyleczy z przeziębienia. I przeklinają wszyscy równo, od króla po zbójcę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Język jest bardzo... jak by to powiedzieć... swojski. Prawie potoczny. Mnóstwo rusycyzmów, moim zdaniem, się wkradło, na przykład frazy pisane z dywizem ("raz-dwa", "ale tak zupełnie-zupełnie?"). Przez ten styl bohaterowie wydawali się anachroniczni, bo z jednej strony podkreślano, że ten świat to takie nasze średniowiecze, a z drugiej strony stosunki społeczne i język używany przez postacie zupełnie na to nie wskazywały. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Generalnie &lt;b&gt;trudno mi orzec, czy mi się ta książka podobała czy nie&lt;/b&gt;. Z jednej strony - była to zabawna lektura,&amp;nbsp; z drugiej - miałam ciągle wrażenie, że tych bohaterów pokręciło, autorka trochę przesadza, no i generalnie nie mam ochoty czytać o tym jak jedna z dwórek obsługiwała dwóch panów na raz, a największym skarbem króla jest jego wielkie przyrodzenie. Nosz kurde blade! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba dla ludzi &lt;b&gt;bardziej wyluzowanych ode mnie&lt;/b&gt;. ;) Czytałam "Wiedźmę" Olgi Gromyko i już tam styl był dość lekki, tutaj mamy to do kwadratu + barabara + nie tak dobrze skonstruowana intryga. Jednakże książkę dobrze się czyta i dla miłośników fantastyki ze wschodu będzie to pewnie gratka. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6721371720765661587?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6721371720765661587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/przekraczajac-granice-oksana-pankiejewa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6721371720765661587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6721371720765661587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/przekraczajac-granice-oksana-pankiejewa.html' title='Przekraczająć granice, OKSANA PANKIEJEWA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN_ew7uNkzI/AAAAAAAAANI/SXIOaZxEB28/s72-c/Przekraczajac-granice.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6270282223801568520</id><published>2010-11-14T13:20:00.002+01:00</published><updated>2010-11-14T13:24:13.423+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziewiętnasty wiek'/><title type='text'>Holmes, Sherlock Holmes</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś, na tylnej okładce &lt;i&gt;Stulecia detektywów&lt;/i&gt; bodajże, przeczytałam taki cytat z Szymborskiej:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;Był czas, kiedy kochałam się w dwóch naraz: Bohunie i Sherlocku  Holmesie. Bohun zobojętniał mi wcześniej. Sam sobie zresztą był winien,  miał oczy tylko dla Heleny. Pozostał Sherlock, niezłomny kawaler, serce  wolne. Niewinności mojej nie niepokoił jeszcze fakt, że Sherlock mieszka  od lat z dr. Watsonem. Co prawda i ta miłość wkrótce mi przeszła, ale  pozostał sentyment i przekonanie, że nikt już nigdy ani w powieści, ani w  życiu genialnemu detektywowi nie dorówna. Tytan intuicji! Gigant  dedukcji! Ze śladu stopy na piasku zgadywał, że morderca zapuścił sobie  właśnie rude bokobrody, a ze sposobu, w jaki dama przykładała lorgnon do  oczu, wnioskował nieomylnie, że jej dziadek zmarł pięćdziesiąt lat temu  w Indiach.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak bardzo zgadzam się z Poetką! Podlotkiem będąc, wzdychałam do tych samych bohaterów. Tyle że mnie przeszedł szybciej Sherlock, Bohun rozpalał me serce znacznie dłużej.&lt;br /&gt;Teraz sytuacja uległa zmianie. A to z powodu dwóch filmów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Sherlocka Holmesa&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; Guya Ritchego zna chyba każdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/F_XUgXZkyAE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/F_XUgXZkyAE?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale pewnie znacznie mniej osób słyszało o tym, że &lt;b&gt;BBC &lt;/b&gt;wyprodukowało trzyodcinkowy (każdy odcinek trwa 1,5h) serial o Holmesie, rozgrywający się w naszych czasach, pt. &lt;i&gt;&lt;b&gt;Sherlock.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cSQq_bC5kIw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cSQq_bC5kIw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja się w tym serialu absolutnie zakochałam. Myślałam, że co jak co, ale Sherlock Holmes w naszych czasach nie przejdzie, ale myliłam się na całej linii. W trzech filmach jest tyle odwołań do opowiadań i powieści sir Artura Conan Doyle'a, tyle przemyconych smaczków, tyle prawdy o przedstawionych bohaterach, że z całą pewnością mogę stwierdzić: Guy Ritchie się chowa! No i aktor grający Sherlocka ma naprawdę ładny głos... :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serial można albo nabyć drogą kupna na Allegro bądź Amazon.co.uk*, albo też &lt;strike&gt;ścią...&lt;/strike&gt; doznać jasnowidzącej wizji przed ekranem komputera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie, pragnąc wyśledzić wszystkie nawiązania do książek, które twórcy serialu skrzętnie poupychali tu i tam, postanowiłam odświeżyć sobie lekturę twórczości Conan Doyle'a. Radość moja była ogromna, gdy w taniej książce natknęłam się na to:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN1Ht29hgbI/AAAAAAAAANA/arVxklmK9zs/s1600/P1040642.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN1Ht29hgbI/AAAAAAAAANA/arVxklmK9zs/s320/P1040642.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka jest grubaśna i nieporęczna, więc czytam ją powoli, przy okazji konsultując co poniektóre rzeczy z oryginałem. No i czekam na następny sezon serialu, który BBC wypuści, niestety, dopiero we wrześniu!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*Swoją drogą, niedawno odkryłam, że brytyjski Amazon dostarcza niemal wszystkie książki i filmy do Polski ZA DARMO. I'm in heaven!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6270282223801568520?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6270282223801568520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/holmes-sherlock-holmes.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6270282223801568520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6270282223801568520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/holmes-sherlock-holmes.html' title='Holmes, Sherlock Holmes'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN1Ht29hgbI/AAAAAAAAANA/arVxklmK9zs/s72-c/P1040642.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5587038982992802634</id><published>2010-11-13T00:27:00.006+01:00</published><updated>2010-11-22T00:00:43.783+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><title type='text'>Ponieważ cię kocham, GUILLAUME MUSSO</title><content type='html'>Czyli w poszukiwaniu francuskiej prozy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN3FNEW4-2I/AAAAAAAAANE/3yJm6e5VJOM/s1600/poniewaz-cie-kocham.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN3FNEW4-2I/AAAAAAAAANE/3yJm6e5VJOM/s320/poniewaz-cie-kocham.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta niewielka książka w dość syntetyczny sposób opowiada losy kilkorga bohaterów: Marka i jego żony Nicole, którym pięć lat wcześniej zaginęła córka Layla, celebrytki Alyson (wzorowanej chyba na Paris Hilton), mającej samobójcze myśli, biednej, młodej dziewczyny - Evie, która pragnie zemsty na kimś, kto ją skrzywdził, a także psychologa Connora, najlepszego przyjaciela Marka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy z nich ma swoje tajemnice, każdy ścigany jest przez duchy przeszłości, które nie dają spokoju. Ich losy splatają się w Nowym Jorku, w wigilię Bożego Narodzenia. Może się okazać, że każde z nich pomoże innym, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka jest krótka, bohaterów sporo, akcja pędzi więc na łeb na szyję - czyta się to trochę jak kryminał. Na początku otrzymujemy ostrzeżenie, żeby nie mówić osobom, które będą to czytać jakie jest zakończenie. Nie zamierzam tego czynić. ;) Chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytanie o to, co stało się z córeczką Marka i Nicole. Dla jednych czytelników odpowiedź może być zaskakująca, dla drugich przewidywalna; ja należę do tej pierwszej grupy. Ogólnie otrzymujemy sporo rozrywki - od tej książki rzeczywiście ciężko się oderwać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest tylko jedno ale. Otóż, taka kompozycja, taki zamysł fabuły i realizacji pomysłu sprawiają, że trudno jest nie tylko utożsamić się z bohaterami... Trudno jest w ogóle się nimi zainteresować. Sprawiają wrażenie pionków rozstawionych przez autora na szachownicy. Owszem, byłam nieziemsko ciekawa jak ta partia zostanie rozegrana, ale same postacie nie wzbudziły we mnie praktycznie żadnych uczuć. Wszystko było tak minimalistycznie opisane, że na żadną pogłębioną analizę psychologiczną nie było czasu. Pod koniec na miejscu Marka miałabym ochotę zamordować jedną z towarzyszących mu osób (a może nawet więcej niż jedną), a on, szczęśliwy i radosny, przyjmuje wszystko ze spokojem. Aż chciałoby się nim potrząsnąć!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i trochę żal, że autor umieścił akcję w USA. Tak mało mamy współczesnej prozy francuskiej na półkach księgarskich, a tak bardzo jestem jej spragniona. (Swoją drogą, polecacie coś?) Trochę zabrakło mi w tym Francji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla osób, które mają ochotę na wciągającą książkę, a do tego nie przeszkadzają im dość okrojone portrety psychologiczne postaci. Już tu chyba pisałam, że jeśli o mnie chodzi postać jest w książce królem, dlatego pewnie sporo wody w Wiśle upłynie zanim sięgnę po kolejną powieść Gijoma.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6/10&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5587038982992802634?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5587038982992802634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/poniewaz-cie-kocham-guillaume-musso.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5587038982992802634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5587038982992802634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/poniewaz-cie-kocham-guillaume-musso.html' title='Ponieważ cię kocham, GUILLAUME MUSSO'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN3FNEW4-2I/AAAAAAAAANE/3yJm6e5VJOM/s72-c/poniewaz-cie-kocham.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-2976669175679152290</id><published>2010-11-12T14:05:00.001+01:00</published><updated>2010-11-22T00:01:10.323+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziewiętnasty wiek'/><title type='text'>Obserwacje, JANE HARRIS</title><content type='html'>Prowincjonalna epoka wiktoriańska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0z9FRkXvI/AAAAAAAAAM8/5ojvwzOdpFw/s1600/obserwacje.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0z9FRkXvI/AAAAAAAAAM8/5ojvwzOdpFw/s320/obserwacje.jpg" width="227" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poznajemy Bessy Bucklay, Irlandkę, która przybyła do Szkocji szukać szczęścia. Ale jest rok 1863 i o szczęście dla biednej, niewykształconej dziewczyny niełatwo. Ale ale! Bessy udaje się zdobyć miłą posadkę służącej w dworku średnio sytuowanej rodziny. Męża długimi tygodniami nie ma w domu, więc Bessy zostaje właściwie sam na sam z milady Arabellą. A milady jest trochę zwichrowana - wydaje służącej dziwne polecenia, ma jakieś wahania nastrojów. Bessy, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, odkrywa tajemnicę Arabelli, kiedy bezczelnie grzebie jej w papierach. No i wtedy dopiero się zaczyna.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka ma to coś. Forma jest niezwykła. Narratorką jest Bessy i od początku wiadomo, że nie snuje ona jakiś tam wspomnień, ale spisuje je dla kogoś konkretnego (a mianowicie dla Szanownych Dżentelmenów - kim są okaże się pod koniec). Styl z początku jest dość toporny i przez to zabawny, widać, że Bessy nie opanowała jeszcze sztuki pisarskiej. Potem jej styl w świetny sposób ewaluuje. Wymieszanie lekkiego tonu z poważnymi problemami było świetnym zabiegiem. Bohaterka opowiada nam o swoim dzieciństwie, o relacjach z matką, i to w taki sposób, że czytelnik zaczyna śmiać się z jakiegoś jej nieporadnego opisu, a potem nagle śmiech zamiera na ustach. Bo życie w wiktoriańskiej Anglii dla wielu naprawdę nie było łatwe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Obserwacje &lt;/i&gt;to pastisz gotyckiej powieści dziewiętnastowiecznej. Pastisz - ale nie parodia. Mamy więc dom zagubiony wśród pól, tajemniczą śmierć, niewyjaśnione zjawiska. Tylko wielkiej miłości nie ma... choć może i jest, ale nie taka, jakbyśmy się mogli spodziewać. Fabuła rozwija się w niespodziewaną stronę. Mogłam co prawda dostrzec elementy zapożyczone np. z &lt;i&gt;Dziwnych losów Jane Eyre&lt;/i&gt;, ale były one tak wywrócone, tak poprzekręcane, że zyskiwały zupełnie nowe znaczenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla tych, którzy lubią wiktoriańskie klimaty. I książki z zagadką w środku. Na jesienne wieczory ta powieść jest jak znalazł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-2976669175679152290?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/2976669175679152290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/obserwacje-jane-harris.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2976669175679152290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2976669175679152290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/obserwacje-jane-harris.html' title='Obserwacje, JANE HARRIS'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0z9FRkXvI/AAAAAAAAAM8/5ojvwzOdpFw/s72-c/obserwacje.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5491478678055184427</id><published>2010-11-12T02:55:00.000+01:00</published><updated>2010-11-12T02:55:03.899+01:00</updated><title type='text'>Pamiętniki: reaktywacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po długiej nieobecności wracam już jako magister. Pani magister.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co za ulga nieziemska móc w spokoju poczytać książkę, bez tej ciążącej świadomości, że marnuję czas, bo powinnam PISAĆ. Koniec z tym! Zdobyłam upragnione trzy literki przed nazwiskiem, piątka na dyplomie wywalczona, mission acomplished jednym słowem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mogę więc wrócić do książek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Stęskniłam się trochę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A oto stosik, który mam obecnie "w czytaniu":&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TNydExufBQI/AAAAAAAAAMU/8CCzUkzTkfY/s1600/Photo_00011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TNydExufBQI/AAAAAAAAAMU/8CCzUkzTkfY/s320/Photo_00011.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Klub miłośników Jane Austen, &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;K. J. Fowler&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Dobranoc, panie Holmes, &lt;/i&gt;C. Nelson Douglas&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe, &lt;/i&gt;R. M. Wegner&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Opętanie, &lt;/i&gt;A. S. Byatt&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Życie po europejsku, &lt;/i&gt;W. Reinhard&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Złodziejka, &lt;/i&gt;S. Waters &lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5491478678055184427?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5491478678055184427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/pamietniki-reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5491478678055184427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5491478678055184427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/11/pamietniki-reaktywacja.html' title='Pamiętniki: reaktywacja'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TNydExufBQI/AAAAAAAAAMU/8CCzUkzTkfY/s72-c/Photo_00011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6514649977636893412</id><published>2010-05-16T02:46:00.004+02:00</published><updated>2010-05-16T03:01:29.000+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><title type='text'>Filmy, filmy, filmy</title><content type='html'>Dzisiaj trochę z innej beczki. Obejrzałam ostatnio kilka filmów wartych opisania w krótkich słowach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-8xFcSg9CI/AAAAAAAAAME/D9fZZt5fQbc/s1600/wyspa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-8xFcSg9CI/AAAAAAAAAME/D9fZZt5fQbc/s200/wyspa.jpg" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;1. &lt;b&gt;Shutter Island/ Wyspa Tajemnic&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film o tyle wyjątkowy, że każdego, kto go obejrzał należy zapytać o interpretację zakończenia. Są bowiem dwie, z tym że według mnie oczywiście tylko jedna jest prawdziwa. &lt;i&gt;Wyspa Tajemnic&lt;/i&gt; nie jest horrorem, do klasycznego thrillera też jej daleko, ale trzyma w napięciu i wzbudza ogromną ciekawość. Leo gra szeryfa, który przypłynął na wyspę dla psychicznie chorych skazańców zbadać tajemnicze zniknięcie jednej z pacjentek. Coś z tą wyspą jest nie tak, w dodatku przeszłość szeryfa sprawia, że nie jest mu łatwo prowadzić śledztwo. Przemocy nie ma tu tak naprawdę prawie wcale, ale ta duszna atmosfera, potęgująca napięcie muzyka, złowrogie krajobrazy... nie oderwiecie się od ekranu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/86/25/8625/7183752.3.jpg?l=1209116354000" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://gfx.filmweb.pl/po/86/25/8625/7183752.3.jpg?l=1209116354000" width="161" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. &lt;b&gt;Full Metal Jacket/ Pełny magazynek&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film z 1987 r. jest o wojnie w Wietnamie. Ale ale, spokojnie, nie jest to historia o heroicznych Amerykanach i wiecznej męskiej przyjaźni. Zaczęłam go oglądać "żeby sprawdzić o czym jest" i nie mogłam przestać. Połowa filmu opowiada o szkoleniu młodych chłopców na obozie dla rekrutów w USA. Druga połowa to Wietnam i ukazanie rzeczywistości do której ci nieopierzeni, nie wiedzący na co się porywają chłopcy byli przygotowywani. Ten film nie komentuje, tylko przedstawia. Wszystko dzieje się jakby mimochodem, jedna scena niekoniecznie wynika z poprzedniej, ale bezpośrednio się z nią wiąże. Wnioski widz musi wyciągnąć sam. Podejrzewam, że film ma 50 różnych den, których nie potrafiłam odczytać. ;) Polecam nawet tym, którzy organicznie nie znoszą filmów o wojnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/32/35/493235/7312132.3.jpg?l=1263983010000" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://gfx.filmweb.pl/po/32/35/493235/7312132.3.jpg?l=1263983010000" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. &lt;b&gt;Leap Year/ Oświadczyny po irlandzku&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmiana klimatu. Słodka komedia romantyczna, dziejąca się w Irlandii. Amerykanka postanawia oświadczyć się narzeczonemu, który akurat wyjechał do Dublina.Wykorzystuje irlandzką tradycję pozwalającą kobietom to uczynić - ale tylko raz na cztery lata - 29 lutego. Po drodze wpada w mnóstwo kłopotów, z których ratuje ją uroczy Irlandczyk. Razem wyruszają w podróż po Szmaragdowej Wyspie, a co z tego wyjdzie oczywiście łatwo się domyślić. Gdyby nie ostatnia, naciągana scena, byłby to doprawdy milusi filmik. Krajobrazy i główny bohater to największe plusy tego filmu. I kilka naprawdę śmiesznych scen. Dla relaksu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/02/13/10213/7301729.3.jpg?l=1258341808000" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://gfx.filmweb.pl/po/02/13/10213/7301729.3.jpg?l=1258341808000" width="142" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. &lt;b&gt;Boondock Saints/ Święci z Bostonu&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostajemy przy irlandzkich klimatach. Jest to film z 1999 r., który zrobił wielką karierę mimo słabej promocji i dystrybucji. Do tej pory znajduje się na liście najlepiej sprzedających się DVD na Amazon.com.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Poznajemy w nim dwóch braci, mieszkających w Bostonie Irlandczyków, którzy dosyć mają przemocy, mafii i ogólnie bezsilności policji wobec zła. Sądzą, że wiara nakazuje im pozbywać się złych ludzi, więc zaczynają to robić. W dość krwawy sposób. Film jest o tyle wyjątkowy, że zrobiono go w konwencji kryminału. Najpierw widzimy skutek działalności braci, policję, ciała, itd., a dopiero potem następuje rekonstrukcja akcji. Jest to dobry pomysł na oryginalny montaż, nadaje filmowi smaczku. Postacie głównych bohaterów zwalają z nóg, podobnie jak absolutnie absurdalny humor.&amp;nbsp; I muzyka naprawdę świetna. :) Warto wyrobić sobie zdanie o tym filmie, bo ma swoich fanów i przeciwników. Ja polecam! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/43/98/394398/7288528.3.jpg?l=1257650906000" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://gfx.filmweb.pl/po/43/98/394398/7288528.3.jpg?l=1257650906000" width="134" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5. &lt;b&gt;The blind side/ Wielki Mike&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film jest oparty na prawdziwej historii. Oto wyrzutek społeczeństwa, wielki, czarnoskóry, niezbyt bystry syn narkomanki, trafia całkiem przypadkiem pod skrzydła bogatej, wierzącej, republikańskiej kobiety - żony mężowi i matki dwójki dzieci. Postać grana przez Sandrę Bullock widzi w nim człowieka, widzi jego możliwości, chce mu pomóc w osiągnięciu sukcesu w jedynej rzeczy, w której Mike jest dobry - w grze w futbol. Miło mi się oglądało ten film. Naprawdę odświeżająco jest zobaczyć obraz o bezinteresowności, dobroci, miłości i wcielaniu w życie chrześcijańskich zasad. To, że ta historia zdarzyła się naprawdę robi wielkie wrażenie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/31/01/443101/7295578.3.jpg?l=1257650857000" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://gfx.filmweb.pl/po/31/01/443101/7295578.3.jpg?l=1257650857000" width="134" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6. &lt;b&gt;Invictus/ Niezwyciężony&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W życiu nie myślałam, że się poryczę na filmie o futbolu amerykańskim. A jednak, a jednak. Film opowiada o tym, jak Nelson Mandela po objęciu urzędu prezydenta RPA postanowił zrobić coś, co pomogłoby skleić rozdwojone południowoafrykańskie społeczeństwo. Wymyśla, że sposobem na to będzie futbol. Nie tylko nie dymisjonuje dotychczasowego kapitana drużyny narodowej, ale spotyka się z nim i powierza misję - zwycięstwo w Mistrzostwach Świata. I ten film jest o zwycięstwie. Nad samym sobą, nad uprzedzeniami, nad straszną przeszłością, która rzuciła cień na społeczeństwo RPA. Wspaniała rola Morgana Freemana, który pokazuje Mandelę z wszystkimi jego słabościami i smutkami. Film jest odrobinę tylko patetyczny, ale też radosny, dający nadzieję. Ku pokrzepieniu serc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://gfx.filmweb.pl/po/74/82/467482/7294769.3.jpg?l=1255961713000" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://gfx.filmweb.pl/po/74/82/467482/7294769.3.jpg?l=1255961713000" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7. &lt;b&gt;Weisse Band/ Biała wstążka&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdobywca Złotej Palmy, moim zdaniem całkowicie zasłużenie. Ten film robi ogromne wrażenie, ani przez chwilę nie nudząc, nie drażniąc, nie dając widzowi do zrozumienia, że "my tu robimy wielkie kino, jak tego nie rozumiesz to wynocha". Jest ascetyczny do bólu i nie komentuje ani słowem tego, co przedstawia. A przedstawia system społeczny i sposób wychowywania dzieci w małej, niemieckiej wiosce, tuż przed wybuchem Pierwszej Wojny Światowej. Zawiązuje się intryga, bowiem w wiosce zaczynają dziać się dziwne rzeczy - tajemniczy wypadek doktora, pobicie syna barona... W wiosce każda osoba - chłopi, lekarz, położna, nauczyciel, pastor, zarządca, baron - zna swoje miejsce. Rzeczy toczą się swoją koleją, więc te niezrozumiałe wydarzenia bulwersują całą społeczność.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Opowieść, mimo że prowadzona z punktu widzenia młodego nauczyciela, śledzi losy wioskowych dzieci, skupiając się przede wszystkim na potomstwie pastora. Nie znęcano się nad nimi, w każdym razie nie świadomie, ale represyjny system wychowania, niemożność buntu i przekonanie o tym, że każdy zły czyn powinien spotkać się z bezwzględną karą sprawiają, że w dzieciach rodzi się agresja. Film zaczyna się słowami nauczyciela, który mówi, że być może te zdarzenia wyjaśniają w pewien sposób to co zdarzyło się później. Później, czyli za dwadzieścia lat, kiedy dzieci dorosną i przyjdzie im decydować o przyszłości kraju. Jaka to przyszłość była, wszyscy wiemy... Nie mogłam przestać myśleć o tym filmie jeszcze przez kilka dni. Naprawdę warto obejrzeć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6514649977636893412?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6514649977636893412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/05/filmy-filmy-filmy.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6514649977636893412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6514649977636893412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/05/filmy-filmy-filmy.html' title='Filmy, filmy, filmy'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-8xFcSg9CI/AAAAAAAAAME/D9fZZt5fQbc/s72-c/wyspa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-7846366885798661726</id><published>2010-05-15T14:05:00.004+02:00</published><updated>2010-05-15T14:28:17.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><title type='text'>Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, STIEG LARSSON</title><content type='html'>Co się stało z Harriet Vanger?&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-6TWKSX38I/AAAAAAAAAL8/qFtQrPdfTxw/s1600/Larsson.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-6TWKSX38I/AAAAAAAAAL8/qFtQrPdfTxw/s320/Larsson.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Larsson napisał ponad 600-stronicowy kryminał, w którym najważniejsze są trzy wątki. Po pierwsze, poznajemy głównego bohatera, Mikaela - dziennikarza, który właśnie został prawomocnie skazany za zniesławienie wielkiego przedsiębiorcy i finansisty w artykule dla swojego pisma "Millennium". Przedsiębiorca ów jest gangsterem, ale Mikael nie potrafił tego dostatecznie udowodnić, toteż musi iść na 3 miesiące do więzienia i wypłacić spore odszkodowanie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugi wątek dotyczy historii z przeszłości. Henrik Vanger, również przedsiębiorca, od wielu lat próbuje dociec co stało się z jego bratanicą, Harriet, która zniknęła bez śladu w 1966 r. Henrik zatrudnia opierającego się trochę Mikaela, prosząc by ten jeszcze raz przejrzał dokumenty i wyciągnął własne wnioski. Mikael, potrzebujący nieco "odpoczynku" po przegranej sprawie w sądzie, zgadza się w końcu na tę propozycję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzeci wątek to historia Lisbeth Salander. Lisbeth jest anorektycznie chudą, pokolczykowaną i otatuowaną, aspołeczną i agresywną dwudziestoczterolatką, która dzięki swojej inteligencji, zdolnościom hakerskim i fotograficznej pamięci odnosi ogromne sukcesy jako riserczerka, tudzież szpieg w agencji ochrony. Myszkuje ludziom po kontach, kartotekach i historii medycznej, by przedstawić raport temu, kto daną osobę ma ochotę sprawdzić. Lisbeth (gdzieś w połowie książki) zostaje oddelegowana do pomocy Mikaelowi w jego poszukiwaniach prawdy o Harriet. Pod koniec książki pomaga mu się też rozprawić z finansistą-gangsterem, który wsadził go do więzienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc nie rozumiem Larssonomani. Owszem, kryminał całkiem ciekawy, ale do wybitnego baaaardzo mu daleko. To już lepsze są według mnie książki Caroline Graham z serii &lt;i&gt;Morderstwa w Midsomer&lt;/i&gt;!&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Po pierwsze, bohaterowie w ogóle mnie nie przekonali. Schematyczni są do bólu! Mikael bzyka wszystko co się mu pod rękę nawinie, a przy okazji zdaje się być impregnowany na jakieś normalne uczucia (uważam, że postawa "kocham cię, ale nie wymagaj, że przestanę cię zdradzać" jest lekko chora). Lisbeth wywołuje u mnie wzruszenie ramion. Jest nieautentyczna, papierowa, przez co jej losy mało mnie obchodziły. Mimo swojej aspołecznej postawy wszystko jej się w życiu udaje. Aha, no tak zapomniałam - przecież jest porażająco inteligentna. Generalnie nie oceniałabym ich tak ostro, gdyby nie te wszechobecne pienia pochwalne na cześć Lisbeth czy Mikaela. Moim zdaniem niezasłużone.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli chodzi o fabułę, to jest ona ładnie skonstruowana. Domyśliłam się, swoją drogą, powodów zniknięcia Harriet, aczkolwiek do końca byłam ciekawa czy i jak została zamordowana. Larsson odbiega od innych autorów kryminałów również tym, że z dużą dbałością przedstawia rzeczywistość swojej powieści, historie bohaterów, stosunki społeczne itd. Jednakże pod koniec książki uderzył mnie brak realizmu psychologiczno-społecznego. Kiedy w grę wchodzą poważne przestępstwa, zagrożenie życia, traumatyczne przejścia i, co ważne, grube miliony dolarów, ludzie nie zachowują się jak Teletubisie. Nie dogadują się tak łatwo, nie przechodzą nad tym tak szybko do porządku dziennego. A tu - szast prast i gotowe. Wszystko wyszło, wszystko się udało, wszyscy zadowoleni. Zło ukarane, dobro tryumfuje. Nie ma odcieni szarości w tej książce i to mnie też denerwuje, bo czytałam gdzieś porównanie jej do "Wojny i pokoju"... No comments.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę, że jest to dobra pozycja dla ludzi lubiących kryminały i dla tych, którzy nie są przekonani&lt;b&gt; &lt;/b&gt;do tego gatunku. Jest to dość specyficzny kryminał, w którym połowa to tak naprawdę książka obyczajowa. Ja pewnie sięgnę po drugą i trzecią część, aczkolwiek nie wiem czy będę je kupować. Jestem czytelniczką, dla której postacie tworzą najważniejszą część powieści, no a tutaj nie zaiskrzyło między nami. Mimo wszystko uważam, że Larsson odwalił kawał dobrej roboty. Ale żeby od razu arcydzieło...?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7,5/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(byłoby 8 gdyby nie denerwująca mnie nieustannie Lisbeth;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-7846366885798661726?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/7846366885798661726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/05/mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7846366885798661726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7846366885798661726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/05/mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet.html' title='Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, STIEG LARSSON'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-6TWKSX38I/AAAAAAAAAL8/qFtQrPdfTxw/s72-c/Larsson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-8524962655281507048</id><published>2010-05-12T00:12:00.003+02:00</published><updated>2010-05-12T00:19:41.211+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><title type='text'>Zaginiony symbol, DAN BROWN</title><content type='html'>Dzisiaj będzie krótko i treściwie o najnowszym bestsellerze mister Browna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-nO75KxXAI/AAAAAAAAALk/iBuQBbWcL8Y/s1600/P1030863.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-nO75KxXAI/AAAAAAAAALk/iBuQBbWcL8Y/s320/P1030863.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzecz dzieje się w Waszyngtonie. Amerykańscy czytelnicy Dana Browna zmęczeni już zapewne byli eksplorowaniem europejskich miast,&lt;b&gt; &lt;/b&gt;toteż trzeba im było dostarczyć powieść rozgrywającą się w swojskich realiach. A trzeba rzec, że młode wiekiem, ale bogate w tradycje Stany Zjednoczone mają zapisane na kartach swej historii niejedną mroczną tajemnicę i ściskający serce sekret.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy więc dokładnie wszystkie elementy brownowskich powieści: imć Roberta, jego Towarzyszkę, wredną policję, która się czepia i przeszkadza, Szalonego Złego o płonących przemocą oczach, który nie cofnie się przed niczym, a także ekwiwalent urodzinowej zagadki, za którą trzeba podążyć. Urodzinowa zagadka to dość powszechny amerykański zwyczaj, kiedy to w dniu urodzin dziecko dostaje zaszyfrowaną wiadomość, którą musi odczytać, a gdy dotrze do wskazanego miejsca dostaje następną. Krąży więc po domu, od lodówki po garaż, aż na końcu znajduje prezent. Dan Brown w jakimś wywiadzie zwierzał się, że rodzice urządzali mu tego typu zabawy, i że bardzo je lubił. Teraz, już jako pisarz, urządza je czytelnikom. Urodzinowym prezentem jest w tej książce zebrana starożytna "wszechwiedza o wszystkim", której strzec mają niby masoni. Szalony Zły chce tę wiedzę odkryć, więc nasi bohaterowie muszą zdążyć przed nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Podczas czytania tej opowieści kilka razy umarłam ze śmiechu i to nie bynajmniej z powodu zamieszczonych przez pana Browna żartów. Osławione wyjaśnianie czym są cyfry arabskie nie zapowiadało dobrze dalszego ciągu książki, ale o dziwo, czytało się to później coraz lepiej. Akcja wciąga, bo czytelnik ma ochotę dowiedzieć się CO TEŻ ONI ZNAJDĄ? Teorie wypowiadane przez bohaterów, cuda wianki, które podobno mają być możliwe dzięki tej starożytnej wiedzy, łączącej wszystko ze wszystkim teraz i zawsze działają pobudzająco. Byłam ciekawa nawet nie tego co spotka bohaterów, ale jak też autor wybrnie z tego co sam namotał. Gdzie ukryto tę wiedzę i pod jaką postacią?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc autor nie wybrnął i to uważam za największe rozczarowanie. W &lt;i&gt;Kodzie&lt;/i&gt; również roiło się od jakiś bzdurnych teorii, ale Brown przynajmniej spiął wszystko klamrą zdradzając czym (kim) jest Graal i gdzie dokładnie leży. Naciągane to było, ale było. A tu? Szalona gra wstępna i, że tak powiem, zwis.&amp;nbsp; Autor dał odpowiedź śmiechu wartą. Kolejną wadą tej powieści jest to, że domyśliłam się kim jest występujący incognito Szalony Zły natychmiast jak tylko podano trochę więcej informacji o nim (a więc gdzieś w 1/3 książki). I to nie dlatego, że jestem szalenie inteligentna, ale dlatego, że tak to zostało napisane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;Dla szukających łatwej rozrywki. ;) Na początku książka trochę się dłuży. Myślałam, że padnę czytając deliberacje nad odciętą dłonią przyjaciela Langdona. [Każdy normalny człowiek wie co się robi z odciętymi kończynami: zabezpiecza, a następnie przyszywa na powrót! Ale nie, widać żaden z bohaterów, nie wyłączając agentów CIA, nie przeszedł szkolenia pierwszej pomocy.] Potem jednak akcja nabiera tempa i ciężko się oderwać. Dla mnie jednak to takie puste kalorie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;6/10&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Ps. Jestem w połowie &lt;i&gt;Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet&lt;/i&gt; i z przykrością stwierdzam, że zupełnie mnie ta książka nie wciągnęła. Jest tysiąc razy bardziej wyrafinowana od wypocin mister Browna, ale to jak opowieść archiwisty przy wspomnieniach komandosa...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-8524962655281507048?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/8524962655281507048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/05/zaginiony-symbol-dan-brown.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8524962655281507048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8524962655281507048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/05/zaginiony-symbol-dan-brown.html' title='Zaginiony symbol, DAN BROWN'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S-nO75KxXAI/AAAAAAAAALk/iBuQBbWcL8Y/s72-c/P1030863.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5012703669943154776</id><published>2010-04-30T12:01:00.004+02:00</published><updated>2010-04-30T12:12:29.162+02:00</updated><title type='text'>Ex Libris, Anne Fadiman</title><content type='html'>Króciutka książeczka, zbiór esejów, a radości co niemiara. Niedawno wyszedł kolejny zbiorek tej autorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9qft7v4UjI/AAAAAAAAAKs/H7mmJACsHJw/s1600/P1040063.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9qft7v4UjI/AAAAAAAAAKs/H7mmJACsHJw/s320/P1040063.JPG" width="194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Anne Fadiman serwuje nam dwanaście esejów o książkach. Nie o jakiś konkretnych tytułach, choć wzmianki o nich oczywiście również się znajdą, ale o książkach w ogóle. Pierwszy esej traktuje o ciężkiej próbie jaka spotkała Anne i jej męża, kiedy to pięć lat po ślubie postanowili połączyć swoje księgozbiory. Do tej pory książki JEJ i JEGO stały oddzielnie, dublujące się pozycje nie zostały zweryfikowane, system katalogowania nie był uzgodniony ani, tym bardziej, zunifikowany. ONA i ON dorobili się już dzieci i wspólnego kredytu, ale dopiero zaślubiny ich księgozbiorów oznaczały ostateczny krok na wspólnej drodze życiowej i definitywną deklarację: "tak, chcę być z tobą do końca życia".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Anne Fadiman może poszczycić się erudycją, rozwiniętym poczuciem humoru, ironią, która jest i trafna, i sympatyczna. Opowiada między innymi o swojej rodzinie, która w dużej części również ma hyzia na punkcie książek - włączając w to synka, który mimo że nie potrafił jeszcze sprawnie artykułować dźwięków, już je pożerał (dosłownie). Z podobną swobodą sięga po rodzinne historyjki, przygody bohaterów literackich i zdarzenia historyczne, dodając do tego swoje uwagi i przemyślenia i łącząc w bardzo przyjemną, skrzącą się humorem lekturę. Na końcu każdego eseju redaktor zamieścił garść uwag, wyjaśniających kwestie, które dla polskich czytelników mogą nie być do końca oczywiste.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od czasów, kiedy w liceum trafiłam na &lt;i&gt;Królów Francji wzloty i upadki&lt;/i&gt; Ludwika Stommy, zręczne, pisane dla uciechy czytelników eseje stały się jedną z moich ulubionych lektur. &lt;i&gt;Ex libris &lt;/i&gt;wpisuje się w ten nurt. Lektura krótkich, zabawnych i celnych tekstów sprawia mi po prostu przyjemność. Myślę, że niejeden bibliofil ze zrozumieniem pokiwa głową nad niektórymi zwierzeniami Anne, np. tych o sekretnej półeczce z ulubionymi pozycjami, albo że używanie zakładki to odpowiednik przycisku STOP, a odkładanie książki grzbietem do góry to tylko PAUZA. :) Na wieść o tym w jaki sposób Anne i jej rodzina odnoszą się do książek (gniecenie, podtapianie, wyrywanie kartek) część czytelników nadal będzie kiwać, druga część natomiast wykrzyknie "co za barbarzyństwo!".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wszystkie eseje są równie ciekawe. Ten o katalogach i o wyprawach na biegun północny niezbyt mnie zainteresowały. No, ale nie oczekuję, że autorka trafi w 100% w moje zainteresowania i gust. Polskiego czytelnika może też trochę drażnić niezrozumienie niektórych odniesień do kultury amerykańskiej/anglosaskiej. Dopowiedzenia redaktora nie zawsze wystarczają.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ha, nie ma większych wątpliwości, że bibliofile będą bardzo zadowoleni z lektury tej książeczki. Nałogowe czytanie książek nie jest wcale tak szeroko w Polsce rozpowszechnione. Chwalenie się księgozbiorem albo ilością zarwanych z powodu wciągającej powieści nocy nie spotyka się z należytym zrozumieniem otoczenia. Eseje Fadiman pozwalają choć na chwilę poczuć tę wspólnotę z innymi maniakami czytelnictwa, pokrzepić się myślą, że nie jesteśmy jedyni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5012703669943154776?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5012703669943154776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/ex-libris-anne-fadiman.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5012703669943154776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5012703669943154776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/ex-libris-anne-fadiman.html' title='Ex Libris, Anne Fadiman'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9qft7v4UjI/AAAAAAAAAKs/H7mmJACsHJw/s72-c/P1040063.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-4485641575239227658</id><published>2010-04-29T18:12:00.000+02:00</published><updated>2010-04-29T18:12:41.474+02:00</updated><title type='text'>Losowanie :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hej, zdałam dzisiaj egzamin, który wisiał nade mną od dwóch miesięcy, mogę więc z czystym sumieniem zająć się znacznie przyjemniejszymi rzeczami. :) Dzisiaj maszyna losująca poszła w ruch:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9mm3TA0ztI/AAAAAAAAAKc/lcpLgzJqqvg/s1600/P1040153.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9mm3TA0ztI/AAAAAAAAAKc/lcpLgzJqqvg/s320/P1040153.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrobiłam jedno losowanie, wyciągnęły mi się po kolei karteczki: &lt;b&gt;Bazyla&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Skarletki&lt;/b&gt;, innej osoby, która chciała &lt;i&gt;Grubą &lt;/i&gt;(nie piszę kto, coby nie robić zawodu ;) i &lt;b&gt;litery&lt;/b&gt;. Ku mojemu zadowoleniu obyło się bez łamania sobie głowy o to, kto chciał co. :P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9mqOAsjlOI/AAAAAAAAAKk/NFwYhuRUveU/s1600/loso.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="100" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9mqOAsjlOI/AAAAAAAAAKk/NFwYhuRUveU/s400/loso.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Mam nadzieję, że cokolwiek widać.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wylosowane osoby proszę o kontakt na maila: mala.kobietka@gmail.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam jeszcze dodać, że przeczytałam &lt;i&gt;Zaginiony Symbol&lt;/i&gt; Dana Browna i przychodzi mi na myśl porównanie tej książki do wielkiego, tłustego muffina z twardym lukrem i kolorową posypką ukrywającego w sobie mnóstwo tłuszczów trans i kopy niezdrowego cukru. Generalnie raczej niestrawne, ale jak człowiek zaczął jeść, to mu trudno przestać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-4485641575239227658?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/4485641575239227658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/losowanie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4485641575239227658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4485641575239227658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/losowanie.html' title='Losowanie :)'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9mm3TA0ztI/AAAAAAAAAKc/lcpLgzJqqvg/s72-c/P1040153.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6141228929695699340</id><published>2010-04-23T14:35:00.007+02:00</published><updated>2010-04-23T14:40:42.250+02:00</updated><title type='text'>Światowy Dzień Książki. Konkurs.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Książki. Moim zdaniem miła jest to inicjatywa i ze wszech miar słuszna. Czytelnictwo powinno być propagowane, promowane i świętowane. Według mnie książka to najlepszy przyjaciel człowieka: jest zawsze z tobą, gdy jej potrzebujesz, ukoi twoje lęki, zapewni rozrywkę, pocieszy, nauczy, wzruszy i zainspiruje. Dzięki niej zwiedzasz najdalsze zakątki ziemi i eksplorujesz najtajniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Możesz z nią spać, jeść, kąpać się i podróżować, a ona, o ile jej nie utopisz lub nie spalisz, znosi to cierpliwie. Ośle uszy, zadrapania i naddarcia nie zmienią jej treści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapach książek, skrzypienie obwoluty, szelest kartek kojarzy mi się z domowym ciepłem i bezpieczeństwem. I choć kocham filmy, korzystam często z mp3 i internetu, przeglądam gazety i czasopisma, a nawet od czasu do czasu zdarzy mi się oglądać telewizję, to wszystkie te nośniki informacji mogę porównać jedynie do znajomych, z którymi spotykam się, kiedy akurat ich potrzebuję. Natomiast książka to przyjaciel, dla którego wiele jestem skłonna poświęcić.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No dobrze, czas zakończyć te wstydliwe wynurzenia i przejść do meritum. Jako zwolenniczka zasady "zacznij od siebie", postanowiłam w ramach szerzenia idei czytelnictwa posłać dalej w świat książki, które mi się podobały, ale do których już pewnie nie wrócę. Oto one:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9GUPrgTeKI/AAAAAAAAAKU/m41wZQXxjZM/s1600/P1040009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9GUPrgTeKI/AAAAAAAAAKU/m41wZQXxjZM/s320/P1040009.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Gruba &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;- Natalia Rogińska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„Gruba” nie jest zwykłą opowieścią o odchudzaniu czy poradnikiem, jak osiągnąć „doskonałość”. To książka o tolerancji, potrzebie akceptacji i o tym, że nawet niebagatelna otyłość nie wyklucza z życia pełną piersią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magda ma 28 lat, jest świetnym grafikiem, dobrze zarabia, czeka na klucze do własnego mieszkania. Ma wielki talent i równie wielki problem. Jest GRUBA. Nie pulchna, nie okrągła czy puszysta, tylko po prostu gruba.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziewczyna od dziecka nie jest w stanie zapanować nad ciągłą potrzebą jedzenia. Jej życiem kieruje nienasycone, uporczywe Ssanie. Nie jest jej z tym łatwo. Ludzie traktują ją jak odmieńca – wyszydzają, wyśmiewają, pokazują palcami. Przepraszałam odruchowo, bo wszędzie, gdzie pojawiało się moje duże ciało, robiło się spore zamieszanie – mówi bohaterka. Pomimo zawodowych sukcesów, nie może znaleźć akceptacji również w zatrudniającej ją firmie, gdzie pracuje w towarzystwie wiecznie odchudzającej się Janki, notorycznego podrywacza Fabiana, starającego się o dziecko Marcela i ślicznej, chudej Ewy. Z utęsknieniem wyczekuje dnia, w którym w końcu wyprowadzi się od toksycznej, uzależnionej od papierosów, forsownych ćwiczeń i telewizji matki. Jedyną, naprawdę bliską jej osobą jest babcia, która kocha ją bezwarunkowo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;(opis z empik.com)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Zasada trzech dni&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; - Josie Lloyd, Emelyn Rees&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy cała, bliższa i dalsza, rodzina Thorne’ów przybywa do domu na wyspie, aby wspólnie spędzić święta Bożego Narodzenia, wszyscy mają nadzieję, że ta uciążliwa sytuacja potrwa zaledwie kilka dni, a potem każde z nich spokojnie wróci do normalnego życia. Nieoczekiwanie pogoda płata im figla i okazuje się, że będą znosić swoje towarzystwo nieco dłużej. Za oknami szaleje śnieżyca, zmuszając uwięzionych w domu członków rodziny do stawienia czoła skrywanym uczuciom i wzajemnym konfliktom. "Zasada trzech dni" to poruszająca, zabawna i skłaniająca do refleksji opowieść o rodzinnych relacjach i sekretach. Jej dowcipna i wartka akcja wciąga bez reszty, a sympatyczni i wiarygodni bohaterowie na długo zapadają nam w pamięć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(opis z empik.com) &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9GPTKkVt7I/AAAAAAAAAKM/1lSxWelxBlI/s1600/P1030799.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9GPTKkVt7I/AAAAAAAAAKM/1lSxWelxBlI/s320/P1030799.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Francuska suita&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;- Irene Nemirovsky&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieło odnalezione 2 lata temu w archiwum pisarki od razu spotkało się z dużym zainteresowaniem. Zamiarem Irene Nemirowski było napisanie pięcioksięgu niestety w skutek tragicznej śmierci autorki, powstały tylko dwie części. Powieść była poważnym kandydatem do najwyższego francuskiego wyróźnienia literackiego Nagrody Goncourtów, którego jednak nie otrzymała poprzez warunek nagradzania żyjących autorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza część książki - Czerwona burza - to obraz masowej ucieczki mieszkańców Paryża przerażonych pogłoskami o z zbliżaniu się Niemców. Niesłychanie barwny obraz, w którym występują przedstawiciele wszystkich stanów: bogaci mieszczanie w samochodach wyładowanych srebrem, bielizną pościelową: skromni urzędnicy maszerujący pieszo obok robotniczych rodzin z niemowlętami na ręku: zatroskani o rękopisy swoich książek, rozproszone oddziały wojska. Bohaterowie poszczególnych epizodów scharakteryzowani z niezwykłą celnością i zwięzłością właściwą Niemirowskiej, a całość tworzy obraz chaosu, egoizmu i wygodnictwa, niezbyt przychylny dla Francji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W części drugiej - Dolce - poznajemy mieszkańców małego miasta, w którym stacjonuje niemiecki pułk. Nawiązują się przyjaźnie, intrygi, rodzi się nawet prawdziwa miłość. Młoda Francuska, niezbyt szczęśliwa w małżeństwie, której mąż przebywa w niemieckiej niewoli i przystojny Niemiec, z arystokratycznej rodziny czują raczej pociąg niż wrogości do siebie. Jednak okolicznosci muszą ich rozdzielić, młody porucznik zginie w Rosji, a do Lucille najpewniej wróci niekochany mąż. Książkę uzupełnia aneks złożonych z notatek autorki i niezwykle poruszających listów dotyczących wojennych losów jej i rodzin.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;(opis z merlin.pl)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś ma chętkę na którąś z tych trzech książek, wpisujcie się w komentarzach. W razie większej ilości chętnych niż książek zrobię losowanie. :) Koszty przesyłki biorę na siebie, zaznaczam jednakże, że wszystkie trzy były czytane przeze mnie i przez moją mamę, więc noszą (niewielkie) ślady "użytkowania". ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego Dnia Książki!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6141228929695699340?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6141228929695699340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/swiatowy-dzien-ksiazki-konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6141228929695699340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6141228929695699340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/swiatowy-dzien-ksiazki-konkurs.html' title='Światowy Dzień Książki. Konkurs.'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S9GUPrgTeKI/AAAAAAAAAKU/m41wZQXxjZM/s72-c/P1040009.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-2966787972849241355</id><published>2010-04-17T22:23:00.004+02:00</published><updated>2010-04-17T22:38:48.340+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Niewidoczni Akademicy, TERRY PRATCHETT</title><content type='html'>Kolejna książka z cyklu o Świecie Dysku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S8oMQOLFCJI/AAAAAAAAAJs/jwfd8gPn6zk/s1600/P1040006.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S8oMQOLFCJI/AAAAAAAAAJs/jwfd8gPn6zk/s400/P1040006.JPG" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zdjęciu pierwsza z lewej sroży brwi Glenda, kucharka na Niewidocznym Uniwersytecie, najlepsza przyjaciółka przepięknej Juliet, prężącej swe wdzięki po drugiej stronie zdjęcia. Po środku górnego rzędu widzimy postać bez spiczastego kapelusza. Wnikliwe śledztwo, oparte głównie na założeniu, że ŻADEN szanujący się mag nie da się przyłapać bez kapelusza, doprowadziło mnie do przekonania, że musi być to pan Nobbs (żadnego pokrewieństwa), uniwersytecki pedel. Obok niego stoją dwie jakże różne postacie: Rincewind, mistrz szybkości* oraz przebywający na wymianie zagranicznej profesor Bengo Macarona, mistrz... po prostu mistrz. Poniżej, zza szkieł okularów spogląda na nas przepracowany Myślak Stibbons (sprawuje na raz dwanaście różnych uniwersyteckich funkcji, można powiedzieć, że JEST Uniwersytetem), a na lewo od niego - profesor Hix,** Czarny Charakter, wyrządzający zło na etat. Na dole, po prawej tuż za&amp;nbsp; złotorudym strażnikiem gola siedzi pan Nutt, a nad nim, podbijając puszkę - Trevor Likely, jego przyjaciel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lord Vetinari znalazł się na zdjęciu całkowicie przypadkowo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygody całej tej gromadki (plus masy pobocznych postaci, w tym naprawdę paskudnych charakterów) przewijają się i splątują w najnowszej powieści Pterrego. Tłem jest oczywiście piłka nożna. Stajemy się naocznymi świadkami jej ewolucji z chuligańskiej, nielegalnej gry typu "złap piłkę (lub to, co za piłkę akurat służy) i przerzuć nad poprzeczką" w pełną elegancji grę "noga, umysł, refleks". Czy tylko ja widzę aluzję do futbolu, przepraszam za słowo, &lt;i&gt;amerykańskiego?&lt;/i&gt; ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piłka nożna to nie wszystko. Jest jeszcze moda. Krasnoludy zaczynają wyrastać na gigantów rynku modowego, poszukują więc pięknych, niskich rzecz jasna, modelek. Juliet dostaje bilet do lepszego życia. Czy z niego skorzysta? Świat uniwersytecki został sparodiowany równie udatnie. Poznajemy kulisy mrocznych praktyk podkradania sobie co lepszych wykładowców przez różne uczelnie, bezpardonowej walki o prestiż oraz hipokryzji "bractwa" akademickiego, którego braterskie uczucia można porównać do tych, jakie żywili wobec siebie Kain i Abel (bądź Romulus i Remus).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W końcu, last but not least, miłość. Miłość zakazana. Miłość między kibicami wojujących drużyn. Miłość między kobietą a kimś nie będącym człowiekiem. Do tego tajemnicza przeszłość jednego z bohaterów i mroczne sekrety najwyższych kręgów władzy. Glenda, pan Nutt, Trevor i Juliet to główni bohaterowie tej książki. Ich losy są dla autora środkiem, by przekazać czytelnikom coś więcej niż spora dawka humoru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobała mi się. :) Nie jest tak świetna jak cykl o Straży, jednakże - podobała. Skłonność do traktowania mrocznych wątków całkiem serio pogłębia się u Pratchetta z książki na książkę - tu też to widać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla fanów i niefanów. ;) Niefanom radzę zapoznać się z jakimiś wcześniejszymi książkami o Świecie Dysku, ale jeśli macie okazję przeczytać akurat tę - śmiało. Nie pogubicie się. Ja psychicznie odpoczęłam przy tej lekturze. :) Na zakończenie pieśń pochwalna, skomponowana przez uczelnianego mistrza muzyki, mająca zagrzewać zawodnika do walki:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Chwalmy wybitne zdolności magistra Benga Macarony&lt;/i&gt;! &lt;i&gt;Macarony wybitne zdolności chwalmy! Chwalmy, chwalmy je&lt;/i&gt;! &lt;i&gt;Niezwykły talent niedostępny innym! Chwalmy! Chwalmy go! Chwalmy łaskawe bóstwa! Które to, które... SINGULA SINGULAR SINGULA!&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8,5/ 10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*aka mistrz ucieczki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** właściwie: Hiks. Żaden zły czarownik nie zrezygnuje jednak z x w nazwisku, jeśli jest to tylko możliwe.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-2966787972849241355?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/2966787972849241355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/niewidoczni-akademicy-terry-pratchett.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2966787972849241355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2966787972849241355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/niewidoczni-akademicy-terry-pratchett.html' title='Niewidoczni Akademicy, TERRY PRATCHETT'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S8oMQOLFCJI/AAAAAAAAAJs/jwfd8gPn6zk/s72-c/P1040006.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-4214902197141600144</id><published>2010-04-17T01:37:00.003+02:00</published><updated>2010-04-17T01:47:07.407+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Taniec nad przepaścią, ELENA MALINOWSKA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;Chyba mam słabość do rosyjskiej fantastyki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S8jqvtjkMzI/AAAAAAAAAJU/CLefDOYAzhE/s1600/P1030860.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S8jqvtjkMzI/AAAAAAAAAJU/CLefDOYAzhE/s320/P1030860.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autorka stworzyła świat alternatywny, który od naszego różni się właściwie tylko występowaniem magii, oraz tym, że wyznawani przez ludność bogowie w dość jednoznaczny sposób potwierdzają swoje istnienie. Mamy więc wielgaśne imperium rządzone przez imperatora (a jakże) i położony gdzieś na jego obrzeżach mały archipelag wysp, na który sprowadza się dziwna, nieznana nikomu para. Rodzi się im dzieciątko - Ewelina. (Nie mam pojęcia skąd to imię, imperatorowi autorka dała Damian, też jakieś takie mało fantastyczne.)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewelina uznawana jest za przeklętą, między innymi dlatego, że spowodowała śmierć matki przy swoich urodzinach, ma dziwne zdolności... no, albo taki drobiazg jak purpurowy odcień pojawiający się w jej oczach w chwilach gniewu. Ewelina oczywiście nie będzie tkwić przez całą powieść na tym jakże mało ciekawym zadupiu. Okaże się dość szczególną osobą, z rozłożystym drzewem genealogicznym i sporym zastępem krewnych, którzy będą chcieli wykorzystać ją do swoich celów. Imperator Damian również zainteresuje się dziewczyną... Powoli poznajemy motywy wszystkich zainteresowanych, śledząc przy okazji dorastanie Eweliny i jej postępy w nauce. (Nauce szermierki i magii oczywiście. Mam nadzieję, że nikt nie pomyślał o algebrze.)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest dość specyficzna książka i szczerze mówiąc, gdyby nie naprawdę sprytnie skonstruowana intryga, nie wiem czy bym ją doczytała. Spotkałam się z opiniami, że świat jest przedstawiany z intymnej, wąskiej perspektywy, a autorka skupia się na przeżyciach bohaterki. To zdecydowanie mało powiedziane! Świata przedstawionego praktycznie nie ma! Jakieś niezbędne opisy oczywiście występują, ale czułam niedosyt! W jednej scenie Ewelina przybywa do stolicy imperium, a autorka nie poświęciła nawet słowa jak rzeczona stolica wygląda. Podczas przejazdu przez nią Ewelina musiała zasłonić okna ze względu bezpieczeństwa. Akurat. Sprytny wybieg autorki! Nie wiem czy to tak miało być, czy lenistwo po prostu z pani Malinowskiej wylazło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styl jest dość gawędziarski, ale na szczęście nie raportowy (z nim spotkałam się np. w &lt;i&gt;Lawendowym pyle&lt;/i&gt;). Troszkę taki bajkowy, rzeczywiście skupiający się na przeżyciach głównej bohaterki. Zdenerwowało mnie trochę zakończenie, bo autorka poszła na skróty (teza o lenistwie się umacnia). Po prostu Wielki Zły w Końcowej Mowie Głównego Antagonisty wziął i wszystko wyjaśnił. Znacie te momenty, kiedy dzielny heros wisi nad sadzawką z piraniami, a Wielki Zły zamiast go po prostu zastrzelić, dokonuje retrospektywy swych czynów, niemal jak, nie przymierzając, na freudowskiej kozetce. Tu zdarza się coś podejrzenie podobnego. Niemniej jednak jako fanka rosyjskiego stylu i tę książkę zaliczam do udanych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pewno dla ludzi lubiących fantastykę. Nie wiem czy poleciłabym ją fantastycznym laikom jako początek swej fantastycznej literackiej przygody, bowiem jest to pozycja dość nietypowa - nawet pomimo występowania zgranych do bólu motywów fantasy typu "sierota walcząca o dziedzictwo" i tym podobnych. Okładka niewątpliwie kiczowata, ale jest to ten rodzaj kiczu, który wywołuje u mnie podszyte lekkim wstydem zadowolenie. Pistolet co prawda absolutnie ni przypiął ni przyłatał, bo w książce nie występuje, ale niech. Wygląda słodko. ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-4214902197141600144?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/4214902197141600144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/taniec-nad-przepascia-elena-malinowska.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4214902197141600144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4214902197141600144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/taniec-nad-przepascia-elena-malinowska.html' title='Taniec nad przepaścią, ELENA MALINOWSKA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S8jqvtjkMzI/AAAAAAAAAJU/CLefDOYAzhE/s72-c/P1030860.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5895557718277568754</id><published>2010-04-15T21:38:00.003+02:00</published><updated>2010-04-15T21:47:21.598+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><title type='text'>Sędzia Di i perła cesarza, ROBERT VAN GULIK</title><content type='html'>Krótki, wciągający kryminalik na odstresowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S61ny_HaSaI/AAAAAAAAAI0/KbO9vQlSLNA/s1600/sedzia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S61ny_HaSaI/AAAAAAAAAI0/KbO9vQlSLNA/s320/sedzia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sędzia Di żył w Chinach gdzieś w VII wieku n. e. (albo VI, nie pamiętam dokładnie, a książka zdążyła już wrócić do biblioteki). Był bardzo szanowaną postacią, wyznawał konfucjanizm, miał piękną posiadłość i kilka żon (co najmniej trzy, choć być może cztery - no nie mam pamięci do liczb). Z racji sprawowanego urzędu co i raz przyszło mu się zmierzać z kryminalnymi zagadkami: tajemniczymi morderstwami, porwaniami, kradzieżami i zniknięciami. Dzielny sędzia, dzięki intelektowi, łutowi szczęścia i pomocy urzędników, każdą z nich rozwiązuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;i&gt;Perle cesarza &lt;/i&gt;mamy do czynienia z tajemniczym zgonem członka załogi wyścigowej łodzi. Bębniarz, wyznaczający rytm wioślarzom, padł nagle jak długi, a załoga zgubiła rytm i przegrała wyścigi - tradycyjną rozrywkę urządzaną ku uciesze gawiedzi. Sędzia Di podejmuje się śledztwa, a im dłużej bada sprawę, tym bardziej gmatwają się wątki. Podejrzanych przybywa, trupów takoż. W końcu jednak, jak w rasowym kryminale, następuje punkt kulminacyjny - zebranie podejrzanych i Wielka Mowa detektywa. Christie by się nie powstydziła!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lektura kryminałów Roberta van Gulika zawsze sprawiała mi przyjemność. Są krótkie, ale wciągające, relaksują wyśmienicie. Autor, holenderski sinolog&lt;b&gt; &lt;/b&gt;i długoletni ambasador w Chinach, postanowił przełożyć i uwspółcześnić tradycyjne chińskie opowieści o sędzim Di (jest to postać prawdziwa!). Przemyca przy okazji mnóstwo różnych, niewielkich i niewymuszonych wiadomości o Chinach tamtego czasu. Z &lt;i&gt;Perły cesarza&lt;/i&gt; możemy dowiedzieć się kilku interesujących rzeczy o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, sporządzaniu leków, handlu antykami (tak tak, w Chinach VII wieku kwitł rynek antyków), studiowaniu itd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Forma jest może zbyt oszczędna, a fabuła ciut zbyt zagmatwana, ale chyba nie będę się tego czepiać. Nie jest to psychologiczny thriller, więc postacie są raczej uproszczone, a ich działania to po prostu działania, bez zagłębiania się w traumatyczne dzieciństwo, dominującą matkę czy nieodpowiednie związki. Sędzia Di wzbudza sympatię, aczkolwiek nie przywiązałam się do niego jakoś specjalnie. Muszę&amp;nbsp; też przyznać, że radosne, przyjacielskie relacje łączące jego żony sprawiają, że czuję się jakoś dziwnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kryminał dla niewymagających, idealnie mieszczący się do damskiej torebki. W autobusie można trzymać go jedną ręką, a ona ani nie boli, ani nie cierpnie. (Spróbujcie tego samego z Larssonem.)&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Chińska rzeczywistość jest naprawdę ogromnym atutem tych książek. Edukacja przez zabawę, że tak powiem. Aha, nie trzeba czytać serii w kolejności, nie ma raczej żadnej chronologicznej ciągłości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5895557718277568754?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5895557718277568754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/sedzia-di-i-pera-cesarza-robert-van.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5895557718277568754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5895557718277568754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/sedzia-di-i-pera-cesarza-robert-van.html' title='Sędzia Di i perła cesarza, ROBERT VAN GULIK'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S61ny_HaSaI/AAAAAAAAAI0/KbO9vQlSLNA/s72-c/sedzia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-781447624801509607</id><published>2010-04-12T11:25:00.000+02:00</published><updated>2010-04-12T11:25:13.714+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='non-fiction'/><title type='text'>W dżungli miłości, BEATA PAWLIKOWSKA</title><content type='html'>Po długiej przerwie wywołanej zawiłościami osobisto-uczelnianymi, dawno zapowiadana recenzja Pawlikowskiej. Muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie ta książka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S7OM53x7PaI/AAAAAAAAAI8/-UVfk_M6pDo/s1600/beata.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S7OM53x7PaI/AAAAAAAAAI8/-UVfk_M6pDo/s320/beata.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka znanej podróżniczki i reporterki nie jest opowieścią z podróży. Poznajemy co prawda kilka anegdotek, historii "z życia wziętych", ale generalnie książka ma postać poradnika. Pawlikowska podzieliła go na kilka części. W rozdziale wprowadzającym zapoznaje nas ze swoją koncepcją leniwców i wojowników. Według niej, większość ludzi można zakwalifikować do którejś z tych grup. Leniwce to ci, którzy boją się życia i spędzają je biernie, zawieszeni na swojej gałęzi, manifestując postawę roszczeniową wobec świata. Wojownicy natomiast to ludzie gotowi do konfrontacji z życiem, potrafiący wziąć się w garść, spełniający swoje marzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kolejnych rozdziałach autorka pogłębia swoje spostrzeżenia: uczy jak rozpoznać w sobie leniwca i jak go zwalczać. Daje praktyczne rady w jaki sposób radzić sobie z gniewem, zniechęceniem i strachem, jak samego siebie motywować do działania. W końcowych rozdziałach mamy również porady dotyczące bezpośrednio tytułu książki - jak nie zagubić się w dżungli miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie kilka tygodni to był dla mnie czas niemal permanentnej depresji, a przedwczorajsze wydarzenie jeszcze bardziej poczerniły szkła moich i tak już dość ciemnych życiowych okularów. Książka Pawlikowskiej była dla mnie z jednej strony wytchnieniem, a z drugiej przedmiotem cynicznych uwag, jakie nasuwały mi się na myśl podczas czytania. Że świat nie jest taki prosty. Że w każdym człowieku mieszka i wojownik i leniwiec, a oprócz nich także złośliwa małpa, święty, grzesznik, bezbronne kaczątko i tygrys szablozębny. Że owszem, można odepchnąć od siebie gniew i smutek, ale jest to decyzja dość karkołomna, bo gniew i smutek nie znikają na zawołanie tylko przyczajają się i czekają by zaatakować znowu. A czasem takie przyczajone zamieniają się w permanentne bóle głowy, egzemę, niestrawności, choroby serca i nowotwory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdenerwowało mnie też trochę podejście autorki do alkoholu. Cały drugi rozdział poświęciła temu zagadnieniu, trochę tak, jakby uważała go za najważniejszą kwestię ever. Pod koniec książki jest test, dzięki któremu można sprawdzić czy ma się problemy z piciem i mnie wyszło... że owszem. Wystarczy do&amp;nbsp; tego jedna odpowiedź twierdząca na takie pytania jak: "czy zdarzyło ci się pić samotnie" (tak, nalewkę mojej babci w ramach deseru i relaksacji przed tv) albo "czy zdarzyło ci się wstydzić za coś, co robiłeś po alkoholu" (owszem, rankiem tańczenie na stole nie wydawało mi się już takie zabawne). Moim zdaniem nie należy ani lekceważyć problemu uzależnienia, ani go demonizować. Autorka według mnie trochę przegięła w drugą stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, muszę jednak przyznać, że jest to miła książka. Taka podnosząca na duchu, o ile uda wam się wyłączyć na chwilę waszego Dyżurnego Szydercę. Może stanowić inspirację chociażby do tego, żeby lepiej przeżyć dzień, nie szukać dziury w całym i cieszyć się z tego co się ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Odradzam tę książkę ludziom, którzy mają w zwyczaju czytać do poduszki Tatarkiewicza, a na marginesach &lt;i&gt;Esejów&lt;/i&gt; Montaigne'a robią pełne ognia notatki. Nie sądzę też, by osoby odczuwający totalny splin, depresję i chandrę (ci z wypisanym "mam doła, odwal się" na twarzy) wynieśli cokolwiek z lektury tego poradnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;6/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-781447624801509607?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/781447624801509607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/w-dzungli-miosci-beata-pawlikowska.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/781447624801509607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/781447624801509607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/04/w-dzungli-miosci-beata-pawlikowska.html' title='W dżungli miłości, BEATA PAWLIKOWSKA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S7OM53x7PaI/AAAAAAAAAI8/-UVfk_M6pDo/s72-c/beata.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-3584080318385640729</id><published>2010-03-21T13:49:00.000+01:00</published><updated>2010-03-21T13:49:38.275+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='non-fiction'/><title type='text'>9 części pożądania, GERALDINE BROOKS</title><content type='html'>Bardzo ciekawa książka, warta poszukiwań w antykwariatach lub bibliotekach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S6YJBIecjdI/AAAAAAAAAIs/SUd_htwKY3M/s1600-h/islam.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S6YJBIecjdI/AAAAAAAAAIs/SUd_htwKY3M/s320/islam.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;G. Brooks jest dziennikarką, która wiele lat spędziła podróżując po Bliskim Wschodzie&lt;b&gt; &lt;/b&gt;i przyglądając się sytuacji społeczno-obyczajowej tamtejszych kobiet. W wyniku różnych jej przeżyć, doświadczeń i obserwacji powstała ta książka. Autorka opisuje każdy aspekt życia kobiety w świecie islamskim - jako żony, matki, pracowniczki, polityczki, wojowniczki o wolność, profesorki na uniwersytecie itd itp. Przedstawia nam Egipcjankę, która zdecydowała się zamienić minispódniczki na hidżab, rewolucjonistki irańskie, Nur - królową Jordanii, saudyjskie arystokratki, nauczycielki w szkołach żeńskich, żołnierki z Emiratów Arabskich, amerykańskie żony muzułmańskich mężów i muzułmańskie żony jednego męża.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dowiadujemy się więc z pierwszej ręki o tym jak żyją (a raczej żyły, gdyż książka jest z 1994 r., a więc sprzed 15 lat) kobiety wyznające religię, która w świecie zachodnim jest uznawana za niezwykle wobec nich opresyjną. Brooks skupia się w każdym rozdziale na jednym temacie: małżeństwo, polityka, wojna czy nauka i snuje opowieści o kobietach, ilustrujące doskonale jej wywód. Nie waha się sięgać do Koranu, często też wraca do czasów Mahometa i jego żon, by wytłumaczyć skąd w islamie wzięła się taka a taka tradycja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka jest fascynująca. Wzbudza wiele emocji: irytację, niedowierzanie, współczucie, w końcu - niewysłowioną ulgę, że nie urodziłam się w jednym z opisywanych społeczeństw. Brooks obnaża i wytyka przede wszystkim krzywdzące, opresyjne, infantylizujące, bezduszne zasady, jakie w świecie islamskim obowiązują kobiety. Równocześnie pokazuje - cytując Koran i przekazy o życiu Mahometa - że tak wcale nie musi być, bo większość tych zasad spokojnie można by było, nie sprzeciwiając się Objawieniu, znieść.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkałam się z opinią, że książka ta jest dość obiektywna, że nie atakuje religii muzułmańskiej jako takiej, ale właśnie "błędy i wypaczenia" ludzi (mężczyzn), którzy po prostu źle interpretują Koran. Nie do końca się z tą tezą o obiektywności zgadzam, odniosłam bowiem wrażenie, że autorka nie podaje żadnych pozytywnych przykładów, które pokazywałyby, że życie kobiety islamskiej może być szczęśliwe. Szczęśliwe kobiety to fanatyczki, bądź osoby nie zdające sobie sprawy, w jakim nieszczęściu żyją. &lt;u&gt;Osobiście&lt;/u&gt; zgadzam się w dużej mierze z przesłaniem autorki, jednak tę nieobiektywność muszę odnotować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo interesujące jest pochodzenie tytułu. Otóż okazuje się, że według islamu pożądanie rozkłada się na obie płcie w stosunku 9:1 - dziewięć części na kobiety i jedna na mężczyzn. Kobiety są stworzone by kusić, uwodzić, wyprowadzać mężczyzn na manowce, są słabe i szybko im ulegają. Dlatego właśnie muszą zakrywać się chustą (by nie kusić), nie mogą odmawiać modlitw (bo ich głos może rozpraszać mężczyzn), a karą za nieposłuszeństwo żony jest odmówienie jej przez męża seksu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam tę książkę przede wszystkim kobietom, bo to o nas jest tutaj mowa. Byłyśmy przez wieki pomijane, dyskredytowane, lekceważone, traktowane jak wyposażenie wnętrza, tania siła robocza lub narzędzie do reprodukcji. Nasza sytuacja bardzo się przez ostatni wiek zmieniła, okazuje się jednak, że są zakątki świata, w których nadal w kobiecie nie widzi się pełnowartościowego człowieka. Kończąc książkę, dziękowałam w duchu za to, że nie żyję w kraju, gdzie władzę mają fanatycy religijni. Niezależnie o jakiej religii mówimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-3584080318385640729?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/3584080318385640729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/9-czesci-pozadania-geraldine-brooks.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3584080318385640729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3584080318385640729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/9-czesci-pozadania-geraldine-brooks.html' title='9 części pożądania, GERALDINE BROOKS'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S6YJBIecjdI/AAAAAAAAAIs/SUd_htwKY3M/s72-c/islam.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-3783183630419060699</id><published>2010-03-17T10:44:00.004+01:00</published><updated>2011-05-10T15:08:13.935+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Dziecko Gwiazd Atlantyda, MICHALINA OLSZAŃSKA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nie wiem czemu, ale ta recenzja została parokrotnie przekopiowana do innych miejsc. Chciałabym więc zaznaczyć, że ten blog jest jedynym miejscem w internecie, gdzie recenzowałam książkę Michaliny Olszańskiej. Nigdzie indziej tej recenzji nie zamieszczałam, ani nie pisałam innych, więc ktokolwiek piszący pod moim nickiem - to nie ja. :) Howgh. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawzięłam się i dokończyłam tę książkę. ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S6CbqSDD-AI/AAAAAAAAAIE/69iagjnZCHg/s1600-h/atlantyda.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S6CbqSDD-AI/AAAAAAAAAIE/69iagjnZCHg/s320/atlantyda.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Atlantyda jest najwspanialszym królestwem na świecie, pokojowym, ale potężnym. Córka władcy Atlantydy nazywa się Meihna. Charakteryzuje ją niespotykana uroda, niechęć do zabijania zwierząt, spryt i płaczliwość. Nie jest generalnie przygotowana do zadania ratowania Atlantydy, ale będzie musiała mu podołać. Oto bowiem jej ojciec i brat - następca tronu - zostają zabici (na śmierć), a rządy obejmuje młodszy brat, trzynastolatek, który wydaje wszystkie pieniądze na hulanki i swawole, a na dodatek otacza się niewłaściwymi ludźmi. Jeden z jego nowych koleżków chce zniszczyć wspaniałą Wyspę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Meihna wyrusza więc w podróż w poszukiwaniu maga-wybawiciela, poznaje po drodze ukochanego i stawia czoła różnym niebezpieczeństwom. Całość przywodzi na myśl bajki z cyklu "zadanie do wypełnienia", "potwór do pokonania", "czarodziejska kraina do przebycia".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, ta książka jest dowodem na to, że za pisanie powinni brać się ludzie dorośli.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Gdyby jeszcze wystawiano ją w dziale młodzieżowym, dziecięcym... Nie jest wysokich lotów, ale dla egzaltowanej panienki stanowiłaby pewnie łakomy kąsek. Dla dorosłych czytelników jest to lektura raczej niestrawna. Po pierwsze - styl. Jest absolutnie niedopracowany. Dialogi to raczej zapisy rozmów, opisy akcji wołają o pomstę do nieba! (Nie są wyjątkiem akapity rozciągające się na 2-3 strony.) Roi się od błędów stylistycznych i składniowych, tak jakby redaktor na oczy nie widział maszynopisu. Przyznać muszę, że opisy przyrody są bardzo plastyczne i pokazują wrażliwość autorki, jednak znowu - zachwycałabym się nimi dziesięć lat temu, teraz już nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od fabuły zgrzytają zęby. Ścierpiałabym ten kanciasty styl, gdyby opowieść była wciągająca. Ale nie jest! Fabuła to zapis scen, urywków zdarzeń, które niby tworzą jakąś spójną całość, ale gdyby wyciąć połowę, to tak naprawdę nie zrobiłoby to żadnej różnicy. Przygody bohaterki podczas jej podroży to już w ogóle szczyt szczytów. Niby później się okazuje, że to tak specjalnie, że to wszystko potrzebne itd, no ale czytać przez 200 stron o czymś, co sama bohaterka komentuje tak?&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Przeszłam dużo, ale właściwie nie wiem po co. Spotykały mnie dziwne, bezsensowne rzeczy."&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym kreacja bohaterki (bo inne postacie są ledwie zarysowane, właściwie nie mają osobowości) jest źle pomyślana. Meihna ma niby wyróżniać się pięknem duchowym, a jest tchórzliwa, kłamie na potęgę, daje się bezwolnie nieść wydarzeniom, traktuje innych z wyższością itd. Przemiana, jaka niby w niej zaszła jest absolutnie niewidoczna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, czemu więc w ogóle czytałam tę powieść skoro jest taka beznadziejna? Z dwóch powodów: po pierwsze książka jest tak pięknie wydana, że ogromną przyjemność sprawiało mi trzymanie jej po prostu w rękach. Zapach kartek i skrzypienie obwoluty o okładkę działa na mnie w sposób kusząco-przyzywający. Po drugie, miałam cały czas na względzie, że powieść tę pisała piętnasto- czy szesnastolatka, co łagodziło w pewien sposób irytację, no bo czego więcej spodziewać się po tak młodej autorce?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla osób kupujących książki w celach dekoracyjnych. :D Poza tym dla młodych panienek - myślę, że książka może być dobrym prezentem dla bujającej w obłokach małolaty, bo nie zawiera prawie scen przemocy, pełna jest metaforycznych opisów, propaguje miłość do przyrody itd. Również dla tych, którzy chcą sami przekonać się czy wydawanie dzieł nastolatków ma jakikolwiek sens. Moim zdaniem nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-3783183630419060699?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/3783183630419060699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/dziecko-gwiazd-atlantyda-michalina.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3783183630419060699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3783183630419060699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/dziecko-gwiazd-atlantyda-michalina.html' title='Dziecko Gwiazd Atlantyda, MICHALINA OLSZAŃSKA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S6CbqSDD-AI/AAAAAAAAAIE/69iagjnZCHg/s72-c/atlantyda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-3078144544590502415</id><published>2010-03-14T18:29:00.001+01:00</published><updated>2010-03-16T15:00:04.025+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='współczesna'/><title type='text'>Jestem komunistyczną babą!, DAN LUNGU</title><content type='html'>Przeczytałam w ciągu jednego popołudnia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S50RzKGS7aI/AAAAAAAAAHg/HQRbTepW8uA/s1600-h/baba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S50RzKGS7aI/AAAAAAAAAHg/HQRbTepW8uA/s320/baba.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rumuński pisarz zaznajamia nas z Emilią - niemłodą już kobietą, matką dorosłej córki i żoną małomównego męża. Rzecz dzieje się w dość niesprecyzowanych czasach współczesnych. Nie ma odwołań do integracji z Unią Europejską czy innych wydarzeń pozwalających dokładnie stwierdzić czy są to wczesne lata dziewięćdziesiąte czy późne dwutysięczne. W każdym razie - komunizm się skończył, Najukochańszy Syn Narodu zakończył rządy i żywot w dramatycznych okolicznościach, a ludzie tacy jak Emilia zostali pozostawieni sami sobie. Co to były za czasy, ta komuna! Tak dobrze im się wiodło, praca była dla każdego, jedzenia - w bród, urlopy spędzało się na wycieczkach w górach i nad morzem, a na obiad w restauracji można było sobie pozwolić w każdą niedzielę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Emilia wspomina i przeżywa. Wraz z nią cofamy się do czasów dzieciństwa, aby przyjrzeć się metodom produkcji kiziaku (opału na bazie krowich kup), śledzimy ją, kiedy postanawia wyruszyć do miasta (bo NIE CHCE ZOSTAĆ WSIOWYM GŁUPKIEM), zaglądamy do warsztatu wyrobów metalowych, w którym się zatrudniła, słuchamy niewybrednych żartów towarzysza Mitu o Nicolae i jego żonie Elenie, obserwujemy rzeczywistość tamtego okresu oczami Emilii, przefiltrowanymi przez jej nostalgię. Towarzyszymy jej także w jej obecnym życiu - kiedy rozmawia z córką, emigrantką mieszkającą w Kanadzie o przeszłości, kłóci się z mężem, odwiedza sąsiadki. Zbliżają się wybory... na kogo zagłosuje Emilia?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobała mi się ta króciutka książka, nie tyle konkretnie ze względu na przesłanie jakie niesie, bo jest ono moim zdaniem ździebko powierzchowne, ale ze względu na styl. Styl jest uroczy, zabawny, nieźle pomyślany. Kiedy Emilia opowiada z perspektywy dziecka - jej myśli są zapisywane w ten sposób. Inaczej stylizowane są fragmenty opowiadające o jej czasach młodości - inaczej te o czasach współczesnych. Wszystkie te fragmenty są zresztą przemieszane ze sobą, nie tworzą chronologicznej ciąglości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co do samej fabuły, to jest ona pomyślana w taki sposób, aby skonfrontować trzy rzeczywistości; tę obecną, smutną i biedną, wspomnienia Emilii, kiedy wszystko się tak pięknie układało i wspomnienia innych ludzi, widzących czasy komunizmu w zupełnie odmiennym świetle. Pod koniec wkrada się trochę łopatologii, nie na tyle dużo jednak, bu psuć przyjemność z czytania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sądzę, że jest to książka, po którą mogą sięgnąć wszyscy. Styl, humor i konstrukcja sprawiają, że szybko i z zaciekawieniem się ją czyta. Interesujące są opisy życia za komuny, historia o tym jak Nicolae Ceausescu&amp;nbsp; odwiedzał miasteczko Emilii jest po prostu boska! Możemy też porównać rumuńską rzeczywistość z tym, co znamy z opowiadań/filmów/książek dotyczących PRL (bądź, jeśli chodzi o starsze pokolenia - co pamiętamy). Rumuńska nostalgia za komunizmem niewiele różni się od nostalgii polskiej, dlatego jestem ciekawa jak zareagowaliby na tę książkę polscy odpowiednicy Emilii...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;8/10&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-3078144544590502415?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/3078144544590502415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/jestem-komunistyczna-baba-dan-lungu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3078144544590502415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/3078144544590502415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/jestem-komunistyczna-baba-dan-lungu.html' title='Jestem komunistyczną babą!, DAN LUNGU'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S50RzKGS7aI/AAAAAAAAAHg/HQRbTepW8uA/s72-c/baba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-1244544016549902057</id><published>2010-03-13T12:55:00.006+01:00</published><updated>2010-03-15T22:40:14.041+01:00</updated><title type='text'>Remanent - stosiki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgarnęłam z półek wszystkie zakupione/wypożyczone ostatnimi czasy książki. Zaczęłam je już czytać (czasem tylko kilka stron, czasem - jak w przypadku tej grubej niebieskiej - ponad połowa): &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5t2Q98eMCI/AAAAAAAAAHQ/15XRXaXEDyQ/s1600-h/stos1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5t2Q98eMCI/AAAAAAAAAHQ/15XRXaXEDyQ/s320/stos1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Stos nr 1:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;C. Sittenfeld &lt;/b&gt;- &lt;i&gt;Szkoła uczuć&lt;/i&gt; - rzecz o dorastaniu, prywatnej szkole z internatem i okrucieństwach wyrządzanych przez, zdawałoby się, dzieci z dobrych domów.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;P. Simons&lt;/b&gt;- &lt;i&gt;Jeżdziec miedziany&lt;/i&gt; - druga wojna światowa, Leningrad, wielka miłość i niebezpieczna tajemnica.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;G. Dahlquist&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Szklane księgi porywaczy snów&lt;/i&gt; - dziewiętnastowieczna Anglia, trójka bohaterów: bogata panienka, płatny zabójca i niemiecki lekarz przeciw spiskowi, wykorzystującemu alchemię do przejęcia władzy (nad światem?).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;M. Protasiuk&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Punkt Omega - &lt;/i&gt;steampunk pisany straszliwie naukowym językiem.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;E. Malinowska&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Taniec nad przepaścią -&lt;/i&gt; rosyjska pisarka roztacza opowieść spod znaku magii i miecza, ze spiskami i walką o władzę w roli głównej.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;D. Brown&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Zaginiony symbol&lt;/i&gt; - zagadki, masoni i psychopaci w Waszyngtonie.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;R. Kapuściński&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Imperium&lt;/i&gt; - świadectwo rozpadu ZSSR.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;ul style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: black; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5t5f_fwj-I/AAAAAAAAAHY/wymgalCvlfo/s1600-h/stos2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5t5f_fwj-I/AAAAAAAAAHY/wymgalCvlfo/s320/stos2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Stos nr 2:&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;A.C. Doyle&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Sherlock Holmes i wampir z Sussex&lt;/i&gt; - kilkanaście opowiadań o sławnym detektywie.&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;D. Lungu&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Jestem komunistyczną babą &lt;/i&gt;- rumuński pisarz opisuje współczesną nostalgię za dawnymi słusznie minionymi czasami.&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;B. Pawlikowska&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;W dżungli miłości - &lt;/i&gt;poradnik, zbiór opowieści mówiący o tym jak się w tytulowej dżungli nie pogubić.&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;G. Brooks&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;9 części pożądania&lt;/i&gt; - reportaże-opowieści o kobietach w islamie. Bardzo ciekawe!&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;R. van Gulik&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Sędzia Di i perła cesarza - &lt;/i&gt;zagadka kryminalna ze starożytnymi Chinami w tle.&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;A. Tchaikovsky&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Imperium Czerni i Złota&lt;/i&gt; - fantasy dziejące się w oryginalnym świeci i opowiadające przede wszystkim (choć nie tylko) o wojnie.&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;M. Faber&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Szkarłatny płatek i biały - &lt;/i&gt;epopeja miłosno-obyczajowa rozgrywająca się w wiktoriańskiej Anglii (tak wynika z opisu na tylnej okładce).&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;C. Sanchez-Audrade&lt;/b&gt; - &lt;i&gt;Coco&lt;/i&gt; - powieść o sławnej projektantce.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;ul&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ol&gt;&lt;/ol&gt;&lt;ul style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem kiedy ja to przeczytam!!! Na pierwszy ogień pójdą te z biblioteki, żeby za długo ich nie przetrzymywać. Generalnie czytam kilka książek na raz, w zależności od nastroju, więc trudno powiedzieć, którą skończę najpierw...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-1244544016549902057?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/1244544016549902057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/remanent-stosiki.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1244544016549902057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1244544016549902057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/remanent-stosiki.html' title='Remanent - stosiki'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5t2Q98eMCI/AAAAAAAAAHQ/15XRXaXEDyQ/s72-c/stos1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5038093624909231516</id><published>2010-03-07T17:11:00.008+01:00</published><updated>2010-03-07T21:12:13.076+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Ostatni patrol, SIERGIEJ ŁUKJANIENKO</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po dłuższej przerwie spowodowanej pisaniem pracy mgr, powracam z recenzją &lt;i&gt;Ostatniego patrolu&lt;/i&gt; (choć będzie głównie o &lt;i&gt;Patrolach&lt;/i&gt; ogólnie).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5O4HGPCoNI/AAAAAAAAAHA/Eo2oZa1IIjU/s1600-h/patrol.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5O4HGPCoNI/AAAAAAAAAHA/Eo2oZa1IIjU/s320/patrol.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Ostatni patrol &lt;/i&gt;to czwarta, ostatnia (jak na razie) część cyklu, wcześniejsze to:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.ksiegarniawarszawa.pl/modules.php?name=Sklep&amp;amp;plik=lista&amp;amp;nazwa=opis&amp;amp;nr_katal=9788374800617&amp;amp;hthost=1&amp;amp;store_id=2"&gt;Nocny Patrol&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.ksiegarniawarszawa.pl/modules.php?name=Sklep&amp;amp;plik=lista&amp;amp;nazwa=opis&amp;amp;nr_katal=9788374800617&amp;amp;hthost=1&amp;amp;store_id=2"&gt;Dzienny Patrol&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://www.empik.com/patrol-zmroku-ksiazka,2637497,p"&gt;Patrol zmroku&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydarzenia z poprzednich książek łączą się ze sobą, tworząc większą, dość skomplikowaną, ale prostą w odbiorze intrygę, dlatego nie polecam czytania "od środka". Głównym bohaterem jest w zasadzie Anton Gorodecki. W &lt;i&gt;Nocnym Patrolu&lt;/i&gt; poznajemy go jako początkującego funkcjonariusza Jasnych, potem jednak nasz gieroj pnie się po szczeblach kariery w tempie iście piorunującym, toteż w &lt;i&gt;Ostatnim patrolu &lt;/i&gt;mamy już do czynienia z niezłą szychą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moskwa, czasy współczesne: obywatele tłoczą się w metrze, policjanci upierdliwie sprawdzają ci papiery, lumpy szczają pod murkiem, a bogaci biznesmeni rozbijają się swoimi wspaniałymi autami. Skąd my to znamy? ;) Ale niech pozory nas nie mylą. Świat opisywany prze Łukjanienkę, to świat niejako podwójny. Otóż obok naszej zwykłej rzeczywistości istnieje druga, nakładająca się na nią - Zmrok. W Zmroku generalnie wszystko jest podobne, ale ciemniejsze, chłodniejsze, zimniejsze... Człowiek znajdujący się tam porusza się w normalnej rzeczywistości bardzo szybko, przechodzi przez zamknięte drzwi, widzi emocje otaczających go ludzi. No jednym słowem "nadrzeczywistość", do której nie każdy ma wstęp, przejść tam potrafią bowiem tylko co poniektórzy - z tym darem trzeba się urodzić. Nazywa się ich Innymi: Ciemnymi (czyli tymi, którzy w nosie mają dobro innych ludzi, a więc wszelkiego rodzaju czarownice, demony, wampiry, wilkołaki i insze tałatajstwo) oraz Jasnymi (to ci, którzy starają się uszczęśliwić ludzkość). Oczywiście wszystko w tajemnicy, normalni ludzie nie mają o niczym pojęcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Walka między Ciemnymi i Jasnymi trwa od wieków, aczkolwiek ostatnie tysiąc lat było w miarę spokojne, bo Ciemni i Jaśni zawarli Pakt równoważący ich wpływy na świecie (bo Zmrok to sprawa ogólnoświatowa, nie tylko rosyjska). Aby Pakt się utrzymywał wprowadzono Patrole: Nocny, złożony z Jasnych (działają w nocy, kiedy wampiry i wilkołaki atakują) i Dzienny, złożony z Ciemnych. No i jeden i drugi próbuje upilnować zwykłych Innych, żeby nie czynili zbyt dużo zła (lub dobra), a także siebie nawzajem, żeby druga strona czegoś nie kombinowała. A w Moskwie dzieje się naprawdę dużo. Każdy każdego próbuje wykiwać, zdobyć trochę przewagi, zagrać na nosie, wysnuć zabójczą intrygę. Ciemni walczą z Jasnymi, ale akurat w &lt;i&gt;Ostatnim patrolu&lt;/i&gt; muszą połączyć siły, bo zaczyna zagrażać im zupełnie nowe niebezpieczeństwo...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opis świata może brzmieć banalnie, ale sama fabuła banalna nie jest. Intryga jest skonstruowana w sposób przemyślany, dzięki czemu książki czyta się trochę jak kryminał. Postacie są wyraziste, żywe, i nawet te drugoplanowe zapadają w pamięć. Poza tym naprawdę dobrą miałam zabawę czytając o interpretacji historii tej nowszej i tej dawniejszej w "zmrokowej" interpretacji: druga wojna światowa oczywiście wywołana została przez Ciemnych, komunizm to nieudany eksperyment Jasnych, którzy chcieli uszczęśliwić ludzi na siłę, itd. Autor wystrzega się dzielenia bohaterów na dobrych i złych. Anton, mimo że jest Jasnym Innym, zachowuje się czasem paskudnie, przyjaźni z wampirem, podważa autorytet przełożonych. A zepsuta do szpiku kości Ciemna zakochuje się po uszy i zupełnie zmienia postępowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styl to według mnie jedna z mocniejszych stron tych książek. Rosyjski taki. Czuć tę wschodnią nutę w prowadzeniu opowieści, dialogach, opisach. Taki lekki dystans, brak na siłę potęgowanej grozy, lekkość, ironię, ponury sarkazm niekiedy. Styl w ogóle nie przystaje ani do okładek, które są horrorowate, ani do filmów, które zrobiono na podstawie pierwszej i drugiej części cyklu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sądzę, że &lt;i&gt;Patrole &lt;/i&gt;to jedna z ważniejszych pozycji rosyjskiej fantastyki i rosyjskiej literatury popularnej w ogólności (w każdym razie tej tłumaczonej na polski), toteż dla tych co lubią poczytać sobie nowinki literackie ze wschodu, może to być niezła gratka. Także ludzie lubiący czytać fantastykę, ale&lt;b&gt; &lt;/b&gt;niekoniecznie tę spod znaku magii i miecza, znajdą tu coś dla siebie. Akcja wartka, także trudno się od tych książek oderwać!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwaga, jeśli widzieliście film, to się nim nie sugerujcie. ;) Film mi się bardzo podobał, ale do książki on ma się nijak. Fabuła okrojona, zmieniona i w ogóle powykręcana na wszystkie sposoby, inna atmosfera itd. Ciekawostką jest to, że w &lt;i&gt;Patrolu zmroku&lt;/i&gt; bodajże, jeden z bohaterów mówi, że miał dziwny sen... jechał żółtą ciężarówką, która na środku ulicy zrobiła fikołka - jest to scena z filmu, która w książce nie występowała. Bohater ten zastanawia się: może istnieje więcej rzeczywistości w których występujemy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie postmodernistyczne oczko puszczone przez autora. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=yMHQsjgQDrA&amp;amp;feature=related"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; trailer filmu. Nie sugerować się! :P&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5038093624909231516?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5038093624909231516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/ostatni-patrol-siergiej-ukjanienko.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5038093624909231516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5038093624909231516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/03/ostatni-patrol-siergiej-ukjanienko.html' title='Ostatni patrol, SIERGIEJ ŁUKJANIENKO'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S5O4HGPCoNI/AAAAAAAAAHA/Eo2oZa1IIjU/s72-c/patrol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-344362710590472554</id><published>2010-02-20T20:00:00.000+01:00</published><updated>2010-02-20T20:00:52.891+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polska'/><title type='text'>Marianna i róże, J. FEDOROWICZ, J. KONOPIELSKA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachęcona pochlebnymi recenzjami, sięgnęłam i ja po &lt;i&gt;Mariannę i róże&lt;/i&gt;. Czekała na mnie grzecznie w bibliotece.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S4AkwB93msI/AAAAAAAAAGs/uCfIRxqCwvc/s1600-h/Marianna.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S4AkwB93msI/AAAAAAAAAGs/uCfIRxqCwvc/s320/Marianna.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Poznajemy Mariannę Jasiecką w 1889 roku, w momencie, kiedy wraz z rodziną przeprowadza się do pierwszego w pełni swojego domu - niewielkiego majątku Polwica koło Poznania. Z inspiracji siostry postanawia prowadzić pamiętnik na pamiątkę i ku pożytkowi swoich dzieci. Pamiętnik jest fikcyjny, ale Marianna, jej rodzina i ich dzieje już nie. Autorki pisały wspomnienia bohaterki opierając się na relacjach jej dzieci (pierwsze wydanie książki to rok 1977), dokumentach, listach, dzienniczkach i różnych innych tego typu przekazach, by jak najdokładniej odtworzyć życie codzienne tamtych czasów.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Marianna pisze w pamiętniku zazwyczaj co kilka miesięcy, ale są to wpisy obszerne, dokumentujące zarówno losy jej bliskich jak i zwyczaje, święta, wycieczki, wakacyjne podróże czy nowości w modzie. Jest trochę polityki, trochę biografii osób ważnych dla Marianny. Pamiętnik kończy się na roku 1914, kiedy to Historia zmieniła całkowicie model życia w Wielkopolsce i w całym kraju. Zamieszczone na końcu informacje pozwalają dowiedzieć się co stało się dalej z bohaterami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A&amp;nbsp;&lt;a href="http://marynarka.blox.pl/2007/07/Marianna-i-roze.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; jest blog, na którym autorka zamieściła zdjęcia z wycieczki śladami Marianny. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie książka warta przeczytania i nie dziwię się, że przez tyle lat (aż do ponownego wydania) stanowiła przedmiot pożądania kolejnych pokoleń czytelniczek. ;)&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Główną zaletą tej książki jest dla mnie to, co dla niektórych może stanowić wadę. A mianowicie: cała masa negatywnych emocji, jakie wzbudzała we mnie główna bohaterka! Gdyby nie to, że Marianna była taką okropną, znerwicowaną, małostkową i wnerwiającą kobietą, spokojne opisy codziennego życia mogłyby się wydać nudne. A ja czytałam bez wytchnienia, zastanawiając się co ona jeszcze wymyśli. Oczywiście nie znielubiłam Marianny zupełnie, bo trudno wtedy byłoby czytać jej pamiętnik. Czasem bywała zabawna, no i jej patriotyczne zacięcie też było godne podziwu. Ale czasy w jakich była wychowywana wcale nie stanowiły dla mnie wymówki dla jej ciasnych horyzontów.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Wady książka także ma. Przyznam szczerze, że kiedy Marianna po raz trzeci opisywała kółka rolnicze, albo rozwodziła się nad biografią jakiegoś ziemiańskiego VIPa tamtych czasów, to przeskakiwałam akapity. Takich fragmentów nie było jednak bardzo wiele. Pod koniec też nie dało się uniknąć pewnej powierzchowności w opisywaniu dziejów rodziny, kiedy to córki jedna po drugiej wychodzą za mąż, rodzą dzieci itd... (Swoją drogą, zdecydowałam, że jeśli o mnie chodzi: trójka dzieci to absolutne maximum, chyba bym oszalała z taką gromadką jak u Marianny). &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dla wszystkich! Myślę, że ta książka jest nie tylko dobrą rozrywką, ale i naprawdę niezłym źródłem wiedzy o tamtych czasach. Pamiętnik Marianny jest świadectwem codziennego życia, ale też rozwoju naszej polskiej kultury, zwyczajów, pewnych społecznych procesów. Dla miłośników XIX wieku pozycja obowiązkowa. ;)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;9/10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-344362710590472554?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/344362710590472554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/marianna-i-roze-j-fedorowicz-j.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/344362710590472554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/344362710590472554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/marianna-i-roze-j-fedorowicz-j.html' title='Marianna i róże, J. FEDOROWICZ, J. KONOPIELSKA'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S4AkwB93msI/AAAAAAAAAGs/uCfIRxqCwvc/s72-c/Marianna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-5607340127098844399</id><published>2010-02-17T22:18:00.000+01:00</published><updated>2010-02-17T22:18:30.621+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Imię wiatru, PATRICK ROTHFUSS</title><content type='html'>Grubaśna powieść fantasy na zimowe wieczory. W końcu udało mi się ją skończyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3xSB1rX-ZI/AAAAAAAAAGc/Tt-PufOInbU/s1600-h/imiewiatru.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3xSB1rX-ZI/AAAAAAAAAGc/Tt-PufOInbU/s320/imiewiatru.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Imię wiatru&lt;/i&gt; to pierwszy tom trylogii. Całość jest dość ładnie skonstruowana, ponieważ główny bohater przez trzy dni opowiada pewnemu kronikarzowi swoje dzieje. (Każdy dzień to jeden tom cyklu.)&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Poznajemy więc Kvothe jako właściciela gospody, nie wyróżniającego się niczym szczególnym mężczyznę koło trzydziestki. Ale to tylko pozory! Okazuje się bowiem, że nasz bohater jest znany szeroko ze swoich zarówno bohaterskich jak i nikczemnych czynów, a praca w branży gastronomicznej to tylko przykrywka pozwalająca mu żyć incognito.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po pojawieniu się Kronikarza mamy okazję przyjrzeć się bliżej tymże czynom, ponieważ Kvothe zaczyna je opowiadać. Narracja zmienia się więc na pierwszoosobową, aczkolwiek od czasu do czasu przeskakuje z powrotem do karczemnej izby. Poznajemy głównego bohatera jako małego dzieciaka, syna wędrownych aktorów. Jego rodzice zostają zabici (nie spojleruję za bardzo, można tę informację przeczytać na okładce), Kvothe musi więc radzić sobie sam. Trafia na ulicę, by potem dzięki wrodzonym talentom, sprytowi i wszystkiemu innemu co powinno cechować bohatera fantasy, udaje mu się dostać na uniwersytet i zacząć uczyć się magii. Powoli zaczyna kiełkować w nim myśl o zemście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej myślę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkich, którym fabuła &lt;i&gt;Imienia wiatru&lt;/i&gt; skojarzyła się z przygodami pewnego czarodzieja - okularnika, zapewniam, że ta książka nie ma z Harrym Potterem nic wspólnego. ... No dobra, na upartego można znaleźć jakieś podobieństwa, ale styl pisania jest zupełnie inny, atmosfera, wykreowany świat, miejsce magii w nim itd itp. również. Magii za dużo tu generalnie nie ma. Można się jej nauczyć, żadne szczególne zdolności nie są potrzebne (oczywiście do czasu, do czasu, w końcu bohater fantasy MUSI mieć superzdolności). Książka jest grubaśna, więc znalazło się w niej również miejsce na dokładniejsze opisanie ontologii wymyślonego świata, zwyczajów, stosunków społecznych... Jednym słowem rozmach i epickość, na których to brak narzekałam przy okazji &lt;i&gt;Gwiezdnego pyłu&lt;/i&gt;. Humoru zbyt dużo nie ma, ale też czytelnik nie odnosi wrażenia jakiejś minorowej powagi czy pompatyczności. Całość napisana jest żywym, plastycznym stylem, bez silenia się na jakieś stylizacje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Imię wiatru&lt;/i&gt; uważam za całkiem niezłą książkę. Trochę drażniła mnie jednak łopatologiczność narracji. Zauważyłam, że ogólnie niektórzy pisarze amerykańscy mają tendencję do tworzenia dzieł, gdzie wszystko jest dokładnie opisane, od do, trochę przegadane wręcz. W takim &lt;i&gt;Narrenturmie&lt;/i&gt; czytelnik aż dostaje zadyszki od nadmiaru zdarzeń, na policzki występuje rumieniec, a za oknem słońce zaczyna wschodzić, chociaż jeszcze przed chwilą zachodziło. (W każdym razie ja tak miałam ;) Tutaj mamy raczej spokojną rzekę niż wartki strumień. Czasami jednak potrzebuję takich niespiesznych lektur, więc nie uważam tego za wadę. Aczkolwiek nie chwyciła mnie za serce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla chcących poczytać sobie fantasy, które nie ma nic wspólnego z: wampirami, aniołami, wilkołakami, szkołami z internatem, horrorem, komedią, postmodernizmem, ważkimi przemyśleniami o życiu i świecie, elfami, krasnoludami i inszym tałatajstwem (aczkolwiek może w dalszych tomach się pojawią, póki co się nie zapowiada). Jest to kawałek porządnej twórczej roboty, stara dobra opowieść "od zera do bohatera" przybrana jednak w całkiem nowe szatki i napisana dobrym stylem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-5607340127098844399?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/5607340127098844399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/imie-wiatru-patrick-rothfuss.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5607340127098844399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/5607340127098844399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/imie-wiatru-patrick-rothfuss.html' title='Imię wiatru, PATRICK ROTHFUSS'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3xSB1rX-ZI/AAAAAAAAAGc/Tt-PufOInbU/s72-c/imiewiatru.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-2067022243069933468</id><published>2010-02-13T13:24:00.003+01:00</published><updated>2010-02-15T12:36:49.055+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Gwiezdny pył, NEIL GAIMAN (audiobook, czyta Artur Barciś)</title><content type='html'>Moja pierwsza przygoda z audiobookiem. Na pewno nie ostatnia. :) W mojej bibliotece osiedlowej zebrała się już spora kolekcja książek do czytania i mam zamiar w przyszłości z niej korzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3Ut4MgwPMI/AAAAAAAAAGU/Pcf0a0ehUEk/s1600-h/py%C5%82.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3Ut4MgwPMI/AAAAAAAAAGU/Pcf0a0ehUEk/s320/py%C5%82.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Połowa XIX wieku. Tristran, młody chłopak z wioski Mur w Anglii zakochuje się w pięknej Victoii. Obiecuje jej wszystko, nawet gwiazdkę z nieba. A konkretnie tę, która właśnie spadła. Victoria ze śmiechem się zgadza i Tristran wyrusza w poszukiwaniu rzeczonej gwiazdy. Sprawę komplikuje fakt, ze spadła ona za Mur (od którego wioska wzięła nazwę), za którym rozciąga się Kraina Czarów. Ale Tristran, młody i naiwny,&amp;nbsp; a dodatkowo o tajemniczej przeszłości (jego ojciec miał chwilę słabości z pewną damą zza Muru, która później odesłała mu dziecię, tj. Tristrana, w koszyku) przygód się nie boi.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A tych będzie miał mnóstwo. Gwiazda okazuje się bowiem piekną dziewczyną. Wnerwioną, poranioną i ściganą przez różnych niebezpiecznych ludzi. Zanim wrócą do domu minie mnóstwo czasu, a wiadomo - nic tak nie zbliża dwojga ludzi jak wspólna podróż.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Gwiezdny pył&lt;/i&gt; to powieść napisana w konwencji baśni, więc tym bardziej odpowiadało mi słuchanie jej z audiobooka. Całość trwała trochę ponad 6 godzin, toteż przez kilka dni wieczorami zaszywałam się pod koc z kubkiem herbaty, żeby zobaczyć jak tam się dalej rozwinie sytuacja w Krainie Czarów. Akcja, jak to w baśni, płynęła wartko, więc nie niecierpliwiłam się jakoś szczególnie (audiobooki mają tę cechę, że nie da się przerzucić paru kartek na przód i podczytać co będzie dalej... wstyd się przyznać, ale robię to nagminnie). Artur Barciś wczuwał się w każdą postać tak udatnie, że czasami aż podziw brał, że tak różne głosy dobywają się z paszczęki jednego aktora.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Co do samej treści... bardzo trudno mi na tę książkę patrzeć jak na normalną powieść fantasy. Owszem, mamy wróżki, gnomy, wiedźmy i czary, są latające statki i jednorożce, ale wszystko to tak skonstruowane, że nie tworzy spójnego świata. Może to ze względu na niewielką objętość książki? Autor po prostu się nie rozpisał...? A może mi po prostu nie odpowiada takie "baśniowe" przedstawienie świata, bo przyzwyczajona jestem raczej do opasłych tomiszczy pełnych opisów, analiz psychologicznych postaci, żywych dialogów i generalnie podejścia bardziej serio, nawet gdy akcja dzieje się w Krainie Czarów (vide &lt;i&gt;Wojna kwiatów&lt;/i&gt; Tada Williamsa). Niemniej, nie nudziłam się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Od tej pory będę propagować książki do słuchania! Jest tyle okazji, żeby zapoznać się z ciekawą lekturą: podczas jazdy samochodem, spacerów z psem czy z dzieckiem, sprzątania, a nawet, jak za starych dobrych czasów, "na dobranoc" w ramach wyciszenia przed snem. &lt;i&gt;Gwiezdny pył&lt;/i&gt; jest świetny, jeśli chodzi o słuchanie go, bo nie nuży i bardzo oddziałuje na wyobraźnię. Ciekawa jestem też filmu pod tym samym tytułem, coś mi się zdaje, że wieczorem urządzę w domu mały seans. ;)&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;8/10&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;(15.02.2010) Obejrzałam film. Zupełnie inny niż książka! :D I chyba nawet lepszy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-2067022243069933468?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/2067022243069933468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/gwiezdny-py-neil-gaiman-audiobook-czyta.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2067022243069933468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/2067022243069933468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/gwiezdny-py-neil-gaiman-audiobook-czyta.html' title='Gwiezdny pył, NEIL GAIMAN (audiobook, czyta Artur Barciś)'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3Ut4MgwPMI/AAAAAAAAAGU/Pcf0a0ehUEk/s72-c/py%C5%82.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-8412870373222905716</id><published>2010-02-08T14:50:00.000+01:00</published><updated>2010-02-08T14:50:21.629+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><title type='text'>Kiedy bogowie umierają, C.S. HARRIS</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu wisi w Zapowiedziach "Imię wiatru", ale nie mogę jakoś tego skończyć. W międzyczasie przeczytałam biblioteczną zdobycz, kolejny retro kryminał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3AJO8PoL7I/AAAAAAAAAGM/U9_4J3gOyco/s1600-h/Bogowie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3AJO8PoL7I/AAAAAAAAAGM/U9_4J3gOyco/s320/Bogowie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Rok 1811, Napoleon szaleje w Europie,&lt;b&gt; &lt;/b&gt;w Anglii szaleje (w dosłownym znaczeniu) król Jerzy III, przez co zdecydowano odsunąć go od władzy i ustanowić regentem jego syna, późniejszego Jerzego IV. Krótko po objęciu regencji, władca postanawia wyprawić przyjęcie w swoich letnich pawilonach w Brighton. Rzecz nie kończy się szczęśliwie, ponieważ regent zostaje znaleziony w odosobnionym pokoju z młodą żoną markiza w objęciach. Być może nie byłoby skandalu (obściskiwanie cudzych żon to dla niego chleb powszedni), gdyby nie to, że kobieta jest martwa. A z pleców wystaje jej długaśny sztylet. Taką aferę trudno zatuszować.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;O wyjaśnienie zagadki (bo że książę nie zabił to rzecz pewna) zostaje poproszony młody arystokrata, Sebastian St. Cyr. Sebastian za bardzo nie pali się do roboty, aż do chwili, kiedy jeden z ministrów pokazuje mu naszyjnik, który nosiła zamordowana kobieta. Naszyjnik ten miała na sobie matka Sebastiana w chwili, kiedy wypływała na feralny rejs, zakończony burzą na morzu i śmiercią jego uczestników. Młody wicehrabia postanawia więc rozwikłać zagadkę, Wątki się mnożą i wikłają, pojawiają się kochankowie, zazdrośni krewni, międzynarodowe spiski, francuscy szpiedzy i mroczne rodzinne tajemnice. A wszystko to na tle dziewiętnastowiecznego Londynu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Książka zapowiadała się bardzo ciekawie, ale nie spełniła pokładanych w niej nadziei, niestety! Główne niedostatki to styl, płaski i bez życia oraz poprowadzenie akcji, strasznie monotonne. Bohater co i raz wyrusza w miasto, spotyka się z tą czy tamtą osobą, rozmawia chwilę (tudzież bije się i&amp;nbsp; ucieka), a potem wraca do siebie bądź do domu swej kochanki, by się naradzić. I tak ciągle w koło macieju przez 390 stron. Nie poznajemy w ogóle myśli czy uczuć Sebastiana, nie ma żadnej psychologicznej głębi w postaciach, nie ma życia w opisywanym mieście, werwy w dialogach, kolorytu w narracji. Nie ma! Są za to błędy i niezręczności stylistyczne wynikające z niedokładnej korekty, które strasznie mnie wnerwiały. Czasem jakieś zdanie wydaje się niedokończone, czasem słowo powtórzone, czasem coś przetłumaczono żywcem z angielskiego, a ja w ogóle nie wiem o co biega. Na przykład:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: #4c1130; text-align: justify;"&gt;"-Być może. Niestety jego książęca wysokość dokładnie nie pamięta, kiedy i w jaki sposób liścik został mu dostarczony.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: #4c1130; text-align: justify;"&gt;- Czyżby znów był pod dobrą datą?&lt;b&gt; &lt;span style="color: black;"&gt;(hę?)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #4c1130;"&gt;- Tak, na to wygląda."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są i plusy: wartka akcja i całkiem zręcznie usnuta intryga. Czytelnikowi podsuwa się tyle tropów i niewyjaśnionych zagadek, że odkrycie mordercy okazuje się w końcu rzeczywistym zaskoczeniem. Jest to już druga powieść z tym samym bohaterem, jednak nie miałam żadnych problemów z zorientowaniem się kto jest kto. Nawet jeśli autorka powracała do jakiś wydarzeń z pierwszego tomu, to wyjaśniała wszystko pokrótce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tum mam problem - komu polecić tę lekturę? Na pewno komuś kto ma ochotę na niewymagający kryminał, na chwilę relaksu, która niekoniecznie wiąże się z zaprzęganiem szarych komórek do pracy. Miłośnicy dziewiętnastowiecznej Anglii mogą być zawiedzeni. Londyn, owszem, jest dość dobrze opisany, ale według mnie nie ma w nim zupełnie życia. Raczej kartonowe scenografie niż prawdziwe miasto. Ta książka skojarzyła mi się z romansami historycznymi o tytułach takich jak "Miłość księcia" czy "Klejnot niewinności" (wymyśliłam je na poczekaniu), gdzie wszystko jest niezbyt na serio, ludzie prowadzą sztuczne dialogi i noszą dziwne, pompatyczne nazwiska. Tyle że tutaj zamiast wątku miłosnego mamy wątek kryminalny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Ocena: &lt;/b&gt;4/10&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-8412870373222905716?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/8412870373222905716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/kiedy-bogowie-umieraja-cs-harris.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8412870373222905716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8412870373222905716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/kiedy-bogowie-umieraja-cs-harris.html' title='Kiedy bogowie umierają, C.S. HARRIS'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S3AJO8PoL7I/AAAAAAAAAGM/U9_4J3gOyco/s72-c/Bogowie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-1494463890875196086</id><published>2010-02-02T23:22:00.007+01:00</published><updated>2010-02-02T23:30:50.020+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Straż nocna, TERRY PRATCHETT</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prędzej czy później musiał na mojego bloga trafić Terry Prachett. Czasami zastanawiam się czym byłaby fantastyka bez Świata Dysku...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S2iZS8PsegI/AAAAAAAAAF8/4RTmG5cYOyw/s1600-h/Terry.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S2iZS8PsegI/AAAAAAAAAF8/4RTmG5cYOyw/s320/Terry.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźcie sobie monstrualnej wielkości żółwia, który przemierza Wszechświat dźwigając na swej skorupie cztery ogromne słonie, na grzbietach których leży On. Dysk. Niemożliwe? No cóż, wiele rzeczy wydaje nam się niemożliwe. Skoro jednak z powodu jakiegoś nieprawdopodobnego kaprysu losu powstała Ziemia i ludzie, skoro tak mało jeszcze wiemy o wszechświecie, skoro... no, jednym słowem: czemu nie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czemu nie stworzyć świata płaskiego jak naleśnik, gromadkę kłótliwych bogów, którzy teoretycznie powinni się nim zajmować, ale tego nie robią, całą armię Antropomorficznych Personifikacji (typu Śmierć, Wróżka Zębuszka, Wiedźmikołaj i inni tacy), kilkanaście różnorodnych krain, miast i państw (tylko i absolutnie przez przypadek w swej różnorodności przypominających, jako żywo, te ziemskie) w tym, oczywiście najważniejsze z nich, Ankh-Morpork? Dlaczego by nie zaludnić tego cudacznego miasta jeszcze bardziej cudacznymi postaciami: dobrze organizującą się społecznością imigrancką krasnoludów, trollowymi mafiami, eleganckimi wampirami, tolerowanymi w mieście odkąd założyły Ligę Wstrzemięźliwości, całą zgrają zombie domagających się swych praw również po śmierci, zadufanymi arystokratami, Nobbym Nobbsem (jedynym w swoim rodzaju), przybyszami z Klatchu, trochę drażliwymi na punkcie swojej religii, ale za to sprzedającymi z budek niedrogie, aromatyczne żarcie...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taak... Świat Dysku to świat przebogaty. W &lt;i&gt;Straży Nocnej&lt;/i&gt; głównym bohaterem jest komendant Straży Miejskiej, Sam Vimes, którego błyskawiczną karierę mogliśmy prześledzić we wcześniejszych tomach. W tej powieści za sprawą Mnichów Historii (mali, łysi, w pomarańczowych szatkach, nie należy ich lekceważyć) Sam trafia do przeszłości. Ląduje w dawnym Ankh-Morpork, rządzonym przez nie tak skutecznego (to najlepsze słowo) władcę jak obecnie. Rozwój Gildii jest w zarodku, Straż Miejska w powijakach, a miastu zagraża psychopatyczny morderca, przeniesiony wraz z Samem z przyszłości. Szykuje się Rewolucja... Czas by Sam wziął sprawy w swoje ręce (uważając przy tym na pałętającego się wszędzie chłopaczka, w którym odkrywa... samego siebie z lat młodości).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Terry nie pisze złych książek. Jedne ma lepsze, drugie gorsze, niektóre cykle zabawniejsze, inne poważniejsze, generalnie jednak nie zawiodłam się na nim ani razu (no dobra, zawiodłam się raz, ale to dlatego że nie lubię Czarownic, wybacz Nianiu Ogg).&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Cykl o straży jest zdecydowanie moim ulubionym, dlatego z niepokojem czytałam na odwrocie książki o tym, że Sam przenosi się w tak daleką przeszłość. To znaczy, że co? Że gdzie moi ulubieni bohaterowie? I Ankh, znowu takie bez straży... No i najważniejsze: nie ma Vetinariego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A otóż figa z makiem. Jest i przyszły Patrycjusz, jest Nobby Nobbs i Fred Colon, i cała zgraja innych znanych już nam postaci, którzy w pełni rekompensują nieobecność Marchewy, Cudo Tyłeczka czy Angui. Jest Sam Vimes (w podwójnej, że tak powiem, roli) no i przede wszystkim jest Miasto, które właściwie w którymś momencie staje się dodatkowym bohaterem tej książki. Styl jest, jak zwykle, lekki, pełen raczej cierpkiego humoru, czasem może zbyt pompatyczny jak na Świat Dysku (jednak nie aż tak mroczny jak było to w "Potwornym Regimencie"). Pokazanie Ankh przeszłości okazało się odświeżającym zabiegiem. Fabuła nie jest odkrywcza (z książki na książkę staje się to coraz trudniejsze...), ale nowi bohaterowie (lub ich nowe, odmłodzone twarze), nowe otoczenie i zmyślna intryga sprawiają, że nie nudzimy się wcale.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla ludzi lubiących się pośmiać i odprężyć. Dla wielbicieli brytyjskiego humoru. Dla tych, którzy z chęcią poczytaliby o problemach współczesnego świata przedstawionych w krzywym zwierciadle, w sposób inteligentny i przenikliwy zarazem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świat Dysku zaczął się pisać kiedy mnie jeszcze nie było na świecie. Ma już wieele tomów, więc zaczęły się pojawiać trudności dotyczące palącej kwestii: od czego zacząć? Generalnie można zacząć od każdej książki. Od &lt;i&gt;Straży Nocnej &lt;/i&gt;można zaczynać śmiało, bo rzecz dzieje się w przeszłości i jedyną przyjemność jaką tracimy to obserwowanie znanych z poprzednich tomów postaci w ich młodości. JEDNAKŻE gdyby ktoś chciał zgłębić bardziej problem kolejności czytania książek ze Świata Dysku, to bardzo zachęcam do zapoznania się &lt;a href="http://www.pratchett.pl/16,jak-zaczac-swoja-przygode-z-pratchettem.html"&gt;z tym artykułem.&lt;/a&gt; Jest tam wszystko ładnie prosto i przystępnie objaśnione.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena: &lt;/b&gt;10/10 (za pokazanie młodego Patrycjusza)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-1494463890875196086?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/1494463890875196086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/straz-nocna-terry-pratchett.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1494463890875196086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/1494463890875196086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/02/straz-nocna-terry-pratchett.html' title='Straż nocna, TERRY PRATCHETT'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S2iZS8PsegI/AAAAAAAAAF8/4RTmG5cYOyw/s72-c/Terry.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-7583528355530703021</id><published>2010-01-29T00:32:00.004+01:00</published><updated>2010-01-29T13:29:51.927+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Opactwo Northanger, JANE AUSTEN</title><content type='html'>Pierwsza napisana przez Jane Austen powieść, która została jednak wydana jako ostatnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1zQoRXqf-I/AAAAAAAAAFk/ejgy8Ss118o/s1600-h/Austen.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1zQoRXqf-I/AAAAAAAAAFk/ejgy8Ss118o/s320/Austen.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Catherine to młoda panienka z dobrego domu, która pod opieką przyjaciółki domu i jej męża (właścicieli majątku, w którym ojciec naszej bohaterki pełni obowiązki pastora) wyjeżdża na kilka tygodni do Bath. W tym pięknym uzdrowisku poznaje rodzeństwo Isabellę i Johna Thorpe a także młodego pana Tinleya i jego siostrę. Catherine zakochuje się rzecz jasna (nie stanowi to żadnej niespodzianki), a dodatkowo zaprzyjaźnia się z panną Tinley i otrzymuje zaproszenie do niej do domu - do opactwa Northanger.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Catherine jest zachwycona. Naczytała się różnych gotyckich powieści i spędzenie kilku tygodni w starym, pełnym duchów (jak sobie wyobraża) opactwie, i to dodatkowo w towarzystwie tak miłych ludzi, napełnia ją dreszczem rozkoszy. Towarzyszymy więc panience w jej przygodzie, obserwując rozwój romansu i zastanawiając się jak to się wszystko skończy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jane Austen to jedna z moich ulubionych autorek. Swojego czasu zaczytywałam się w&amp;nbsp; jej powieściach jak urzeczona, obejrzałam też wszystkie adaptacje*, dlatego wobec &lt;i&gt;Opactwa Northanger&lt;/i&gt; miałam dość sprecyzowane oczekiwania. Chciałam czegoś na wzór &lt;i&gt;Dumy i uprzedzenia&lt;/i&gt; i akurat pod tym względem się zawiodłam. Nie ma tu bowiem wielkich namiętności, brzemiennych w skutki pomyłek, moralnych dylematów. Jest za to mnóstwo ironii i trafnych spostrzeżeń. Bohaterowie wciąż się spotykają, umawiają, przekładają, przechadzają i, ewentualnie, od czasu do czasu wybierają do teatru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postać Catherine nie ma tego "ciężaru gatunkowego" Elżbiety, Fanny czy Emmy. Ot, naiwna dziewuszka, która nie daje sobie jednak w kaszę dmuchać. Jej ukochany też jest jakiś taki niewyraźny, a bohaterami, którzy najbardziej chyba zapadają w pamięć są "źli": fałszywa przyjaciółka czy gburowaty absztyfikant. Nie znaczy to jednak, że &lt;i&gt;Opactwo&lt;/i&gt; jest złą, czy nudną książką. Stanowi dobrą rozrywkę, ciekawe urozmaicenie. Napisana jest wspaniałym stylem (w końcu to Jane Austen), z humorem i werwą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla fanów Jane - powieść obowiązkowa. Miłośnicy powieści grozy czy choćby romantycznych, tajemniczych książek w stylu &lt;i&gt;Dziwnych losów Jane Eyre&lt;/i&gt; będą zawiedzeni, gdyż &lt;i&gt;Opactwo&lt;/i&gt; to w dużym stopniu ich parodia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Uważam, że Mr. Darcy najlepiej wyglądał w skórze Colina Firtha. ;) Swoją drogą ten sam aktor grał również pana Darcy'ego w &lt;i&gt;Dzienniku Bridget Jones &lt;/i&gt;i jego kontynuacji &lt;i&gt;W pogoni za rozumem&lt;/i&gt;, które to filmy (i książki) swoją fabułą podejrzanie dziwnie przypominają D&amp;amp;U...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena: &lt;/b&gt;8/10 &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-7583528355530703021?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/7583528355530703021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/opactwo-northanger-jane-austen.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7583528355530703021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7583528355530703021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/opactwo-northanger-jane-austen.html' title='Opactwo Northanger, JANE AUSTEN'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1zQoRXqf-I/AAAAAAAAAFk/ejgy8Ss118o/s72-c/Austen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-7276815870130119137</id><published>2010-01-22T18:55:00.000+01:00</published><updated>2010-01-22T19:01:07.675+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><title type='text'>Fałszywy dowód, DONNA LEON</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo lubię weneckie kryminały o komisarzu Brunettim. Problem w tym, że chociaż czytałam &lt;i&gt;Fałszywy dowód&lt;/i&gt; w poprzedni weekend, teraz muszę się wysilić, żeby sobie przypomnieć o czym był.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1gbZEcZ7iI/AAAAAAAAAFM/3uqgrVvowic/s1600-h/Brunetti.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1gbZEcZ7iI/AAAAAAAAAFM/3uqgrVvowic/s1600-h/Brunetti.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1gbZEcZ7iI/AAAAAAAAAFM/3uqgrVvowic/s320/Brunetti.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Fałszywy dowód&lt;/i&gt; to któraś z kolei książka z serii kryminałów o weneckim policjancie - komisarzu Brunettim. Brunetti to porządny facet, starający się nie poddać wszechobecnemu włoskiemu kombinatorstwu i łapówkarstwu. Ze swoim zwierzchnikiem jest w stosunkach, które można określić jako wroga tolerancja, niektórzy współpracownicy też nieźle zaleźli mu za skórę. Za to zawsze może liczyć na wsparcie ukochanej żony i dzieci, a także pięknej sekretarki i utalentowanej hakerki w jednym - signoriny Elettry.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tym razem problem dotyczy morderstwa starej kobiety. Oskarżono o nie jej rumuńską służącą i uznano sprawę za wyjaśnioną. Okazuje się jednak, że sprawa jest o wiele bardziej zagmatwana. W odkryciu, co jest przyczyną zdarzeń, pomogą Brunettiemu rozmowy z żoną na temat współczesnego podejścia do siedmiu grzechów głównych. Czy rzeczywiście obecnie uważa się pychę, chciwość, pożądliwość, gniew, zazdrość, lenistwo czy obżarstwo za grzechy, czy raczej za zwykłe ludzkie słabostki?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Donna Leon jest Amerykanką, która od wielu, wielu lat mieszka w Wenecji. Jej kryminały odniosły światowy sukces, ale nigdy nie były tłumaczone na włoski. Autorka przedstawia w nich Wenecję i jej mieszkańców z mieszaniną sympatii i sarkazmu. Nie boi się podkreślać wad Włochów, opisywać biurokrację, przywary narodowe itd. Jednocześnie lubuje się w opisach pysznego włoskiego jedzenia, czy urokliwych zakątków miasta. Wszystko to sprawia, że zanurzamy się na chwilę w wykreowanym przez nią świecie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Fałszywy dowód&lt;/i&gt; jest chyba jedną ze słabszych części serii. Historia mało porywająca, dochodzenie żmudne, a odkrycie sprawcy morderstwa nie robi na czytelniku specjalnego wrażenia. Zabrakło mi jakiegoś fajerwerku, napięcia, wiszącej nad bohaterami katastrofy. Jedyne elektryzujące momenty to te z udziałem Scarpy, antypolicjanta - głupiego, złośliwego, zazdrosnego i nieludzko irytującego. Próby przechytrzenia go przez duet Brunetti - Elettra wypadają naprawdę uroczo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Przede wszystkim dla wielbicieli serii. W nowej książce Donny Leon znajdziemy starych znajomych, dobrze znaną scenerię i kolejną zagadkę do rozwiązania. Książka w sam raz na leniwe popołudnie. Tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z komisarzem Brunettim radzę sięgnąć po wcześniejsze części - &lt;i&gt;Śmierć w La Fenice &lt;/i&gt;na przykład.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt; Ocenia: &lt;/b&gt;6/10&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-7276815870130119137?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/7276815870130119137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/faszywy-dowod-donna-leon.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7276815870130119137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/7276815870130119137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/faszywy-dowod-donna-leon.html' title='Fałszywy dowód, DONNA LEON'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1gbZEcZ7iI/AAAAAAAAAFM/3uqgrVvowic/s72-c/Brunetti.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-8926871362640140564</id><published>2010-01-19T23:42:00.000+01:00</published><updated>2010-01-20T02:53:31.089+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o Japonii'/><title type='text'>Amerykańska gejsza, LEA JACOBSON</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię książki o Japonii, dlatego też kiedy znalazłam &lt;i&gt;Amerykańską gejszę&lt;/i&gt; na półce nowości w bibliotece, nie zastanawiałam się, tylko ją przygarnęłam. Uczucia po lekturze? Mieszane.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Yrwvit2wI/AAAAAAAAAE8/6WHUjdzd1pQ/s1600-h/Gejsza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Yrwvit2wI/AAAAAAAAAE8/6WHUjdzd1pQ/s320/Gejsza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po przestudiowaniu dedykacji i podziękowań (moim nieszkodliwym hobby jest dokładne czytanie strony z podziękowaniami w książkach) a także, oczywiście, po lekturze samego tekstu, doszłam do wniosku, że &lt;i&gt;Amerykańska gejsza&lt;/i&gt; to pamiętnik. Podkoloryzowany zapewne i może nie pełny, ale jednak - autentyczny. Poznajemy więc Leę, młodą Amerykankę zaraz po studiach, która wyjeżdża do Japonii by uczyć dzieci angielskiego, a przy okazji doskonalić swój japoński. Lea jest odważna i generalnie sympatyczna. Ma jednak problemy ze sobą: przechodziła kiedyś anoreksję, pociąg do alkoholu przekracza u niej normy, a relacja z rodzicami nie należy do najlepszych. W Japonii przez jakiś czas radzi sobie nieźle - aż do chwili, kiedy traci pracę. Mogłaby co prawda wrócić do domu, ale nie ma na to najmniejszej ochoty. Postanawia więc zatrudnić się jako hostessa w barze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od razu zastrzeżenie - nie są to w żadnej mierze erotyczne zwierzenia czy opis typu "jak zostałam prostytutką". W Japonii istnieją bary, gdzie zamożny biznesmen może przyjść, wypić nieprzyzwoicie drogi alkohol, pośpiewać karaoke, pośmiać się z kolegami i zrobić z siebie głupka. A to wszystko w towarzystwie pięknych, młodych dziewczyn, których zadania sprowadzają się do erotycznego ocierania kropel wody ze szklanki z whisky, klaskania, chichotania i zadawania debilnych pytań. A więc - w towarzystwie hostess. W Japonii, kraju sztywnych zasad społecznych, możliwe było powstanie barów, gdzie pijani mężczyźni płacą za przywilej przebywania z hostessami, mając równocześnie zakaz ich dotykania - seksu więc w tym zawodzie zasadniczo brak. Jedną z tych dziewczyn jest właśnie Lea.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fascynujące są opisy nocnego życia Tokio. Zagubienie wywołane zderzeniem cywilizacji - amerykańskiej i japońskiej - jest u Lei początkowo tak silne, że z trudem daje sobie radę. Jednak po kilku latach "hostessowania", kiedy wraca na jakiś czas do USA... ma problem z ponownym zaadaptowaniem się do amerykańskich realiów. Obserwowanie, jak zmienia się życie głównej bohaterki, poznawanie jej nowych znajomych, kochanków, przyjaciół, klientów niesamowicie wciąga. Ale w tym kalejdoskopie coraz to nowych sytuacji i ludzi kryją się pułapki - zbyt powierzchowne opisywanie ludzi, pourywane wątki, zupełnie niepotrzebne zdarzenia, które nie wiadomo czemu służą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minusem była więc dla mnie kompozycja tekstu: krótkie rozdzialiki, opisujące poszczególne etapy życia bohaterki, albo po prostu zawierające jakąś scenę, przemyślenia, appendix. Generalnie są ułożone chronologicznie, ale nie jest to reguła. Ostatnie rozdziały sprawiają wrażenie pisanych strasznie na chybcika, żeby tylko jakoś domknąć fabułę, co mimo wszystko się nie do końca udaje. Denerwującą sprawą okazały się też wynurzenia Lei na temat swoich problemów psychologicznych. Pisała to w taki sposób, jakby chciała nimi usprawiedliwić wszystkie swoje błędy i destrukcyjne zachowania. Odniosłam wrażenie jakiejś nachalności w tym wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niewątpliwy plus książka dostaje za niewymuszony (choć dość rzadki) humor, dużą porcję wiedzy o Japonii, mentalności Japończyków, a nawet o języku japońskim, no i za to, że nie jest w żadnym stopniu nudna. Ja przeczytałam ją na jedno posiedzenie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla japonofilów, ciekawych świata i innych kultur. Lubiący pamiętniki w stylu "droga winy i odkupienia" też znajdą coś dla siebie. Wielbiciele gejsz będą srodze zwiedzeni, ponieważ polski przekład tytułu jest wyjątkowo niefortunny. &lt;i&gt;Bar Flower&lt;/i&gt;, bo tak brzmi on w oryginale, to eufemistyczne określenie hostess. Gejsze przemykają co prawda tu i tam po stronicach książki, ale Lea nie utożsamia się z nimi, raczej porównuje ich i swój los.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena: &lt;/b&gt;6/10&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-8926871362640140564?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/8926871362640140564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/amerykanska-gejsza-lea-jacobson.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8926871362640140564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/8926871362640140564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/amerykanska-gejsza-lea-jacobson.html' title='Amerykańska gejsza, LEA JACOBSON'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Yrwvit2wI/AAAAAAAAAE8/6WHUjdzd1pQ/s72-c/Gejsza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-6515355114799633457</id><published>2010-01-18T11:55:00.000+01:00</published><updated>2010-01-18T11:56:23.726+01:00</updated><title type='text'>Dwa słowa wyjaśnienia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Chcąc jak najszybciej zacząć opisywać ulubione książki, zaniedbałam jedną ważną rzecz: przywitanie. A więc: witam serdecznie wszystkich czytelników Pamiętników. :) Rozgłoście się w moich skromnych jeszcze progach. Książkowa blogosfera to cała społeczność, jak mi się zdaje, do której też z biegiem czasu się przyłącze, powklejam linki do ulubionych stron i takie tam. Na razie jestem na etapie poznawania i czytania, rozszerzania czytelniczych horyzontów. Marzy mi się wieeelka własna biblioteczka, ale nie chciałabym kupować jakiś przypadkowych książek, dlatego z uwagą będę śledzić opinie i spostrzeżenia innych, równocześnie dzieląc się tutaj własnymi przemyśleniami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego wybrałam nazwę Pamiętniki literackie? Otóż, w przeciwieństwie do większości chyba autorów blogów, nie chciałabym ograniczać się tylko do tego, co przeczytałam ostatnio, ale chciałabym opisywać również niedawne lektury, te najbardziej ulubione, te z dzieciństwa, te kompletnie odstręczające i wszystkie inne, które zapadły mi w pamięć. Dlatego nie dziennik to będzie (choć to również), ale pamiętnik. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Oto jak wyglądam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Q8Btjqt4I/AAAAAAAAAEk/dkXav0GmiUE/s1600-h/zuz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Q8Btjqt4I/AAAAAAAAAEk/dkXav0GmiUE/s400/zuz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;(zagadka dla mieszkańców Krakowa: gdzie zostało zrobione zdjęcie?:)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Młoda jeszcze jestem dość, w tym roku kończę studia. W Warszawie mieszkam, w Krakowie bywam często. Czytam od zawsze, wszystko co się nawinie pod rękę i wyda interesujące. Specjalne miejsce w sercu ma fantastyka, ale zdecydowanie nie jestem jej maniaczką. Wiele utworów, uznawanych za klasykę gatunku (chociażby &lt;i&gt;Władca Pierścieni&lt;/i&gt;...) mnie niezbyt się podobało. Lubię generalnie literaturę popularną, ale czasem sięgam również po coś ambitniejszego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Będę wdzięczna za Wasze komentarze i uwagi, to przecież dzięki nim blog żyje. :) Do napisania!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-6515355114799633457?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/6515355114799633457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/dwa-sowa-wyjasnienia.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6515355114799633457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/6515355114799633457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/dwa-sowa-wyjasnienia.html' title='Dwa słowa wyjaśnienia'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Q8Btjqt4I/AAAAAAAAAEk/dkXav0GmiUE/s72-c/zuz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-4855590459091904270</id><published>2010-01-18T10:34:00.001+01:00</published><updated>2010-12-17T16:42:22.820+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><title type='text'>Nefrytowy różaniec, BORYS AKUNIN</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Przeczytana jakieś dwa miesiące temu sprawiła, że sięgnęłam po inne książki z tej serii.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Qrp614rWI/AAAAAAAAAEM/TMlnqVzGB60/s1600-h/Akunin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Qrp614rWI/AAAAAAAAAEM/TMlnqVzGB60/s320/Akunin.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poznajcie Erasta Pietrowicza Fandorina. Urodził się w 1856 r. i przez większość życia zajmował się rozwiązywaniem różnych skomplikowanych i niebezpiecznych zagadek. Wysoki, szczupły, o czarnych włosach i intensywnie niebieskich oczach, zawrócił w głowie niejednej kobiecie. W młodości przebywał na placówce dyplomatycznej w Japonii, gdzie poznał nie tylko nauki szlachetnego Konfucjusza, ale również zupełnie w carskiej Rosji nieznaną sztukę skradania się i walki. Z niechęcią mówi o swojej przeszłości, jąka się i czasem zdaje się prędzej działać niż myśleć, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi honor damy. Przede wszystkim jednak charakteryzuje go błyskotliwa inteligencja i logiczny, analityczny sposób myślenia. "To raz, to dwa, to trzy" - wyłoży wszystko po kolei i zagadka rozwiązana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Erast Pietrowicz to bohater cyklu retro kryminałów napisanych przez jednego z najpopularniejszych ostatnio w Rosji autorów literatury popularnej. &lt;i&gt;Nefrytowy różaniec &lt;/i&gt;jest zbiorem opowiadań wieńczącym niejako cykl, akcja ich bowiem rozgrywa się na przestrzeni wielu lat: w pierwszym bohater ma dwadzieścia kilka lat, w ostatnim - ponad czterdzieści. W zbiorku znajdziemy kilka krótszych form i trzy mini powieści. Każde z opowiadań tematyką czy też stylem odwołuje się do jednego z dzieł sławnych autorów powieści kryminalnych. I tak mamy historię rozgrywającą się w Londynie, gdzie w rozwiązaniu zagadki pomaga Fandorinowi urocza starsza dama - panna Palmer. W innej mamy do czynienia z sprowadzającym nieszczęście widmem jeźdźca bez głowy, w kolejnej zostajemy wprowadzeni w świat raskolników, oddzielonych od świata na dalekiej Syberii sektę przepisujących starożytne księgi staroobrzędowców, nękanych przez serię tajemniczych zgonów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odszukiwanie odwołań w każdym z opowiadań (dzięki dedykacji na początku książki wiemy jakich autorów one dotyczą) sprawiało chyba taką samą frajdę jak próby rozszyfrowania wraz z Fandorinem kolejnej zagadki. Zabawa literacka szczególnie widoczna jest w ostatniej mini powieści, gdzie splatają się losy Erasta Pietrowicza, angielskich dżentelmenów: Holmesa i Watsona oraz francuskiego księcia złodziei Arsena Lupina.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Główny bohater tyle przechodzi przygód, w tylu musi wziąć udział niespodziewanych zdarzeniach, że jego indywidualność rozmywa się co nieco po drodze; nie przeszkadza to jednak w czerpaniu przyjemności z lektury.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styl Borysa Akunina jest lekki i trochę zdystansowany w stosunku do bohaterów. Narracja jest tak prowadzona, że w mig odczuwamy do nich sympatię, nie tracąc jednak dobrej zabawy z obserwacji ich gaf i różnych nieskoordynowanych zachowań. Przykładem na to zdystansowanie niech będzie fragment o wielce niebezpiecznej dla bohatera sytuacji: Fandorin zwisa właśnie z urwiska, sekundy dzielą go od śmierci. Zamiast podkreślać tragizm sytuacji, wzmacniać napięcie i wywoływać grozę, Akunin pisze tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #660000; text-align: justify;"&gt;"W ciągu minionych lat Droga ulubieńca Fortuny mogła się urwać dziesiątki, jeśli nie setki razy, i to ze znacznie sensowniejszych przyczyn, ale los, jak wiadomo, ma swoje racje i trudno mieć doń pretensje. Droga kończyła się głupio, ale przynajmniej pięknie: umrzeć w locie, zdążywszy powiedzieć życiu "dziękuję i żegnaj" - to wszak nie najgorszy finał.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #660000; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;- Dziękuję... - wymamrotał, ale nie dokończył, albowiem pojawiło się nad nim zasępione oblicze Melvina Scotta i silna dłoń chwyciła osuwającego się w dół Erasta Pietrowicza za nadgarstek."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla poszukujących wytchnienia od kryminałów pisanych "na serio", gotowych na zabawy literackie, miłośników XIX wieku, carskiej Rosji i przystojnych, niebieskookich detektywów. Ci, którzy nie zapoznali się z przygodami Erasta Pietrowicza, nie będą mieć trudności z zorientowaniem się w akcji opowiadań, każde z nich stanowi bowiem zamkniętą całość. Być może zaciekawi czytelników czemu Fandorin się jąka i skąd u niego w tak młodym wieku posiwiałe skronie; wyjaśnione zostało to w pierwszej z serii książce - &lt;i&gt;Azazelu&lt;/i&gt;. Przygotujcie się więc na 650 stron odprężenia, chichotania pod nosem i palącej ciekawości dotyczącej odpowiedzi na pytanie "kto zabił"?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ocena:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9/10&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-4855590459091904270?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/4855590459091904270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/nefrytowy-rozaniec-borys-akunin.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4855590459091904270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/4855590459091904270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/nefrytowy-rozaniec-borys-akunin.html' title='Nefrytowy różaniec, BORYS AKUNIN'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1Qrp614rWI/AAAAAAAAAEM/TMlnqVzGB60/s72-c/Akunin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6211059237802022924.post-9068209216488761385</id><published>2010-01-16T20:47:00.000+01:00</published><updated>2010-01-17T15:30:36.514+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantastyka'/><title type='text'>Kłamstwa Locke'a Lamory, SCOTT LYNCH</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień idzie książka, którą czytałam całkiem niedawno, i która sprawiła mi wiele przyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1IZdbr70RI/AAAAAAAAAD8/KJO2neAmAvo/s1600-h/Lamorra.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1IZdbr70RI/AAAAAAAAAD8/KJO2neAmAvo/s320/Lamorra.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;O czym jest?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autor zaprasza czytelnika do Camorry - miasta przypominającego Wenecję, z jej plątaniną kanałów, ciemnymi zaułkami, siedzibami banków i pnącymi się do góry świątyniami. W świecie Camorry jest miejsce dla biednych i bogatych, kupców, książąt, morderców i złodziei. Półświatkiem rządzi capa, żelazną ręką kontrolując niezliczone gangi. Jednym z gangów, kameralnym, bo tylko pięcioosobowym, są Niecni Dżentelmeni, z ich przywódcą, Lockiem Lamorą na czele. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niecni Dżentelmeni są naprawdę niecni. Wykiwają każdego, z capą włącznie. Sprawiają wrażenie dość nieudolnych, ot płoteczki między rekinami, ale to tylko przykrywka. Locke bowiem jest mistrzem w wymyślaniu przekrętów. Najnowszy z nich ma na celu przekonanie pewnej pary zamożnych arystokratów do wzięcia udziału w ryzykownej, ale dochodowej transakcji handlowej. Plan jest wymyślony doskonale, choć nie obywa się bez komplikacji. Dżentelmeni zostają wplątani w rozgrywkę między capą i jego nieuchwytnym wrogiem, a sytuację komplikują dodatkowo specjalne służby camorrskiego księcia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Co o niej sądzę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Locke Lamora to człowiek, którego nie da się nie lubić. Młody jeszcze, ale już nieźle doświadczony przez życie. Sprytny i diablo inteligentny, choć, trzeba przyznać, chuderlak. Scott Lynch tak przedstawia jego przygody, że książka wciąga jak odkurzacz - trudno się od niej oderwać. Wszystko jest okraszone sporą dawką dość inteligentnego humoru i podlane tu i tam przekleństwami (niekiedy dość wyrafinowanymi). Intryga, choć ważna, nie przysłania bohaterów. Ci zmieniają się pod wpływem zdarzeń, ewaluują, przewartościowują poglądy. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dużą zaletą tej książki jest styl i kompozycja. Styl wiele chyba zawdzięcza tłumaczowi, bo wydaje się żywy i jakiś taki... świeży? Akcja płynie wartko, ale równocześnie sugestywne opisy pozwalają zanurzyć się w atmosferze miasta, przenieść się w wymyślony przez autora świat. Kompozycja też jest ciekawa: rozdziały opisujące obecne zdarzenia przeplatane są "interludiami" opowiadającymi o przeszłości Niecnych Dżentelmenów. Wszystko jest tak zwinnie połączone ze sobą, że&amp;nbsp; nie gubimy się w zdarzeniach, ale zaczynamy je lepiej rozumieć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Dla kogo?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla miłośników awanturniczych powieści, w których dużo się dzieje, dzięki którym można się pośmiać i oderwać od rzeczywistości. Czytelnikom, którzy krzywią się na dźwięk słowa "fantastyka" radzę: nie krzywcie się. ;)&lt;b&gt; &lt;/b&gt;W&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;i&gt;Kłamstwach Locke'a Lamory&lt;/i&gt; elementy fantastyczne są zarysowane bardzo delikatnie, służą podkolorowaniu akcji i zadziwieniu czytelnika, ale nie są wartością samą w sobie. Świat przedstawiony niezwykle przypomina nasz, a że zamiast elektryczności mamy lampy alchemiczne, a nasz wróg zamiast podsłuchu używa ptaka-szpiega? Takie rekwizyty dodają tylko smaczku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ocena: &lt;/b&gt;9/10 &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6211059237802022924-9068209216488761385?l=pamietnikiliterackie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/feeds/9068209216488761385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/kamstwa-lockea-lamorry-scott-lynch.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/9068209216488761385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6211059237802022924/posts/default/9068209216488761385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pamietnikiliterackie.blogspot.com/2010/01/kamstwa-lockea-lamorry-scott-lynch.html' title='Kłamstwa Locke&apos;a Lamory, SCOTT LYNCH'/><author><name>Lili</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14409862504727104986</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/TN0jJpnPOXI/AAAAAAAAAMc/A-DbgtBobz0/S220/av.png'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUJ1tunQn84/S1IZdbr70RI/AAAAAAAAAD8/KJO2neAmAvo/s72-c/Lamorra.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
